Zapamiętywanie samorzutne i zamierzone w ujęciu Włodzimierza Szewczuka

Zapamiętywanie jako element działania

Włodzimierz Szewczuk analizował zapamiętywanie nie jako proces odizolowany od codziennej aktywności, lecz jako składnik działania ukierunkowanego na określony przedmiot i cel. Punktem wyjścia jego koncepcji było założenie, że ludzkie zachowanie pozostaje związane z otoczeniem, obiektywnymi warunkami życia oraz kontekstem społecznym. Człowiek działa w konkretnej sytuacji, ale nie wszystkie czynniki wpływające na jego aktywność są jednakowo wyraźnie uświadamiane. W świadomości łatwiej pojawiają się sam fakt wykonywania czynności i sposób jej realizacji niż pełny układ przyczyn, które doprowadziły do jej podjęcia.

Szewczuk opisywał każde działanie jako reakcję na złożony układ bodźców. Twierdzenie to wiązało się z historycznymi orientacjami refleksologicznymi i behawiorystycznymi. Współcześnie zachowanie ujmuje się szerzej – jako wynik współdziałania informacji napływających z otoczenia, wcześniejszej wiedzy, emocji, procesów uwagi, przewidywań, samodzielnie tworzonych celów i kontroli wykonawczej. Człowiek nie tylko reaguje na zastaną sytuację, ale również aktywnie ją interpretuje, wybiera informacje i częściowo ją przekształca.

Wartościowy pozostaje jednak zasadniczy postulat Szewczuka: badanie zapamiętywania powinno rozpoczynać się od ustalenia jego miejsca w strukturze działania. Istotne jest nie tylko to, ile informacji jednostka potrafi później odtworzyć, ale również jaką funkcję pełniły one w trakcie aktywności. Ten sam bodziec może zostać dobrze zapamiętany, jeśli jest związany z aktualnym celem, potrzebą albo emocją człowieka, a pozostać niemal niezauważony, gdy nie ma dla niego znaczenia.

Zapamiętywanie nie jest zatem mechanicznym rejestrowaniem kolejnych elementów otoczenia. Jego przebieg zależy od relacji między sytuacją, celem działania, wykonywanymi czynnościami i dotychczasowym doświadczeniem osoby. Na tej podstawie Szewczuk wyróżnił zapamiętywanie samorzutne oraz zamierzone.

Zapamiętywanie samorzutne

Zapamiętywanie samorzutne zachodzi podczas działania, którego cel nie polega na zapamiętaniu jego przebiegu ani składających się na nie elementów. Człowiek może wykonywać zadanie, prowadzić rozmowę, przemieszczać się, dokonywać wyboru albo rozwiązywać problem, a później odtworzyć część napotkanych osób, przedmiotów i zdarzeń, mimo że wcześniej nie zamierzał ich zapamiętywać.

Współcześnie najbliższymi określeniami są zapamiętywanie mimowolne lub kodowanie incydentalne. Brak zamiaru zapamiętania nie oznacza całkowitego braku świadomości ani bierności. Osoba może świadomie oglądać wystawę, słuchać rozmowy, podejmować decyzję lub odczuwać zdenerwowanie, chociaż nie przewiduje późniejszego sprawdzianu pamięci. Samorzutność dotyczy braku świadomie postawionego celu pamięciowego, a nie nieobecności spostrzegania i przetwarzania informacji.

Zapamiętywania samorzutnego nie należy również utożsamiać z pamięcią utajoną. Pamięć utajona odnosi się do wpływu wcześniejszego doświadczenia na późniejsze zachowanie bez konieczności świadomego przypominania sobie tego doświadczenia. Tymczasem w badaniach Szewczuka uczestnicy po zakończeniu działania świadomie odtwarzali zapamiętane zdarzenia.

Znaczna część codziennego doświadczenia jest nabywana samorzutnie. Człowiek nie planuje zapamiętania wszystkich szczegółów drogi, rozmowy czy spotkania, a mimo to niektóre z nich pozostają w pamięci. Szczególnie duże szanse mają treści, które stały się istotnym składnikiem działania, wzbudziły emocje, nawiązały do wcześniejszych doświadczeń albo pomogły w osiągnięciu celu.

Szewczuk twierdził, że u zwierząt, niemowląt i dzieci we wczesnym okresie poniemowlęcym zapamiętywanie samorzutne jest jedyną dostępną postacią zapamiętywania. Wniosek ten należy traktować ostrożnie, ponieważ zamiaru i świadomości nie można badać u zwierząt oraz niemowląt w taki sam sposób jak u dorosłych posługujących się językiem. Można natomiast przyjąć, że zdolność rozumienia instrukcji pamięciowej i świadomego stosowania strategii rozwija się stopniowo.

Zapamiętywanie zamierzone

Zapamiętywanie zamierzone występuje wtedy, gdy zapamiętanie materiału staje się celem działania. Osoba nie tylko styka się z informacjami, ale podejmuje aktywność po to, aby móc je później odtworzyć lub rozpoznać. Szewczuk posługiwał się również określeniem „zapamiętywanie dowolne”, podkreślając udział świadomej kontroli.

Słowo „dowolne” nie oznacza tu działania przypadkowego lub arbitralnego. Wskazuje, że człowiek wie o zadaniu pamięciowym i może kierować sposobem jego wykonania. Jednocześnie sam zamiar nie jest samodzielną przyczyną dobrego zapamiętania. Nie wystarczy po prostu chcieć coś zapamiętać. Znaczenie intencji polega na tym, że zmienia sposób kierowania uwagą i skłania do wykonywania specjalnych czynności: powtarzania, porządkowania, tworzenia skojarzeń, lokalizowania zdarzeń w czasie i przestrzeni oraz łączenia nowych treści z wcześniejszą wiedzą.

Zdolność zamierzonego zapamiętywania zaczyna wyraźnie rozwijać się w wieku przedszkolnym. Jej przejawem może być wielokrotne proszenie o tę samą bajkę, aby móc ją później samodzielnie odtworzyć. W okresie szkolnym zapamiętywanie zamierzone staje się ważnym składnikiem uczenia się. Uczeń świadomie dąży do opanowania wiadomości lub czynności, choć nie zawsze rozumie wszystkie motywy stawianych przed nim zadań.

Granicy czwartego lub piątego roku życia nie należy jednak traktować jako momentu, w którym zdolność ta pojawia się nagle i w pełnej postaci. Rozwija się ona stopniowo, zależy od rodzaju zadania, rozwoju języka, wiedzy o pamięci oraz pomocy udzielanej przez dorosłych.

Szewczuk rozróżniał zapamiętywanie zamierzone żywiołowe i planowe. W pierwszym przypadku człowiek chce zapamiętać, ale ogranicza się przede wszystkim do jednokrotnego lub wielokrotnego spostrzegania materiału. Powtarza go, aż uzna, że został opanowany. W zapamiętywaniu planowym świadomie kieruje spostrzeganiem i myśleniem: porządkuje informacje, wyodrębnia ich strukturę, tworzy związki między elementami, wybiera strategie i kontroluje postępy. Różnica dotyczy zatem nie obecności zamiaru, ale stopnia organizacji działań służących jego realizacji.

Cel badań Szewczuka

Badania Szewczuka miały odpowiedzieć na cztery podstawowe pytania:

  1. Ile treści zostaje zapamiętanych?
  2. Jakie treści są zapamiętywane?
  3. W jaki sposób są później odtwarzane?
  4. Dlaczego pamięciowy rezultat działania przybiera określoną postać?

Autor posługiwał się zarówno materiałem sztucznym, przygotowanym do celów eksperymentalnych, jak i sytuacjami zbliżonymi do codziennego życia. Dla danego rodzaju działania tworzono dwa warunki porównawcze. W pierwszym osoby badane wykonywały czynność bez polecenia zapamiętywania jej przebiegu. Warunek ten służył analizie zapamiętywania samorzutnego. W drugim uczestnicy otrzymywali zadanie zapamiętania działania albo jego wybranych składników.

Szczególne miejsce zajmowała grupa eksperymentów oznaczona symbolem GE-12. Przedmiotem badania było codzienne działanie polegające na wyjściu na miasto i załatwieniu określonej sprawy. W grupie uczestniczyło 14 młodych dorosłych: ośmiu mężczyzn i sześć kobiet w wieku od 21 do 32 lat.

Osoba badana przemieszczała się ulicami, placami i środkami transportu, wchodziła do budynków, spotykała ludzi, prowadziła rozmowy, spostrzegała rozmaite przedmioty i doświadczała reakcji emocjonalnych. Dzięki temu badanie obejmowało znacznie bardziej złożony materiał niż typowe laboratoryjne listy słów lub figur.

Organizacja badania GE-12

Eksperymentator obserwował zachowanie uczestnika i sporządzał zapis istotnych elementów sytuacji. Osobie badanej towarzyszył współpracownik eksperymentatora, który był jej dobrze znany. Kierował uwagę uczestnika na wcześniej wybrane obiekty, takie jak wystawy, kioski i budynki, oraz wprowadzał do rozmowy określone tematy. Ciągła rozmowa miała zwiększyć dostęp badacza do treści aktualnej aktywności poznawczej uczestnika.

Nie można jednak uznać, że rozmowa pozwalała rzeczywiście kontrolować wszystkie myśli osoby badanej. Ujawniała jedynie część treści, które uczestnik zdecydował się wypowiedzieć. Jednocześnie sama rozmowa zmieniała kierunek uwagi i współtworzyła badaną sytuację.

W wariancie GE-12-A uczestnik nie wiedział, że badanie dotyczy jego pamięci. Po zakończeniu czynności niespodziewanie proszono go o odtworzenie zdarzeń. Był to warunek zapamiętywania samorzutnego.

W wariancie GE-12-B uczestnik otrzymywał polecenie, aby zapamiętać możliwie najwięcej z całej drogi. Wprowadzano w ten sposób warunek zapamiętywania zamierzonego.

Po powrocie uczestnik odtwarzał przebieg działania ustnie albo pisemnie. Kiedy kończył swobodne przypominanie, zadawano mu pytania dodatkowe, a następnie sprawdzano rozpoznawanie wybranych elementów. Procedura obejmowała zatem trzy różne formy dostępu do pamięci: odtwarzanie swobodne, odtwarzanie wspomagane wskazówkami oraz rozpoznawanie.

Porcja treściowa

Aby porównać przebieg działania z późniejszym sprawozdaniem, Szewczuk wprowadził pojęcie „porcji treściowej”. Oznaczało ono dający się wyodrębnić fragment aktywności i doświadczenia, związany z określonym układem bodźców. Porcją treściową mogło być oglądanie wystawy, spotkanie znajomego, wejście do sklepu, rozmowa na dany temat albo charakterystyczne wydarzenie na ulicy.

Podział działania na takie jednostki umożliwiał ilościowe porównanie tego, co wydarzyło się podczas drogi, z tym, co zostało później odtworzone lub rozpoznane. Szewczuk określał swoją metodę jako analizę makroskopową. Nie badała ona pojedynczych śladów pamięciowych ani mechanizmów biologicznych, lecz ogólną organizację pamięci dłuższego, wielowątkowego działania.

Pojęcie porcji treściowej można zestawić ze współczesną koncepcją jednostek zdarzenia. Człowiek spontanicznie dzieli ciągłe doświadczenie na epizody wyznaczane przez zmianę miejsca, osób, celu lub rodzaju wykonywanej czynności. Granice między zdarzeniami mogą później pełnić funkcję punktów orientacyjnych w przypominaniu.

Wyodrębnianie porcji treściowych wymagało jednak interpretacji badacza. Współcześnie należałoby przedstawić jednoznaczne zasady kodowania oraz sprawdzić, czy niezależne osoby dzielą materiał w podobny sposób.

Zapamiętywanie samorzutne w eksperymencie GE-12-A

W szczegółowo opisanym przypadku M.B. udała się do miasta, aby kupić dziecku klocki. Nie wiedziała, że po zakończeniu działania zostanie sprawdzona jej pamięć. Towarzysząca jej osoba realizowała wcześniej uzgodniony z badaczem plan obserwacji i rozmowy.

Działanie M.B. podzielono na 96 porcji treściowych. Uczestniczka zapamiętała samorzutnie 62,5% z nich, czyli około 60 porcji. Wynik pokazuje, że brak polecenia uczenia się nie prowadzi do przypadkowego ani jedynie śladowego utrwalenia przebiegu zdarzeń. Jednocześnie poszczególne składniki nie miały jednakowych szans zachowania w pamięci.

Spośród 13 porcji bezpośrednio związanych z zakupem klocków odtworzone zostały wszystkie. Z dziewięciu porcji dotyczących dziecka, a więc pośrednio związanych z celem, uczestniczka zapamiętała około 88%. Natomiast spośród 74 porcji uznanych za niezwiązane z celem odtworzyła 52,7%.

Dane te wspierają wniosek, że prawdopodobieństwo zapamiętania wzrasta wraz ze znaczeniem danego elementu dla wykonywanego działania. Nie dowodzą jednak, że związek z celem był jedyną przyczyną. Fragmenty związane z zakupem mogły trwać dłużej, wymagać podejmowania decyzji, wywoływać większe emocje i być wielokrotnie przetwarzane.

O wyniku nie decydowała wyłącznie pozycja elementu w szeregu wydarzeń. Najlepiej zapamiętane skupienia porcji obejmowały pozycje 17–21, 48–53 oraz 61–65. Nie odpowiadały więc prostemu schematowi, według którego najlepiej zachowywane są początek i koniec całej sekwencji. Nie oznacza to jednak, że efekty pierwszeństwa i świeżości nie istnieją. Brak wyraźnego efektu w jednym złożonym epizodzie nie pozwala odrzucić prawidłowości obserwowanych w kontrolowanych badaniach nad uporządkowanymi seriami materiału.

Analiza jakościowa wskazywała, że dobrze zapamiętywane były bodźce wywołujące reakcję emocjonalną, związane z potrzebami i zainteresowaniami uczestniczki, sygnalizujące zmianę kierunku drogi lub miejsca pobytu oraz odnoszące się do jej życia osobistego, towarzyskiego lub zawodowego. Decydujące znaczenie miał zatem stosunek danego elementu do osoby, jej doświadczenia i aktualnie wykonywanej czynności.

Pamięciowe odbicie działania

Całość tego, co mogło zostać swobodnie odtworzone, przypomniane dzięki pytaniom i rozpoznane, wraz ze sposobem organizacji tych treści, Szewczuk nazywał „pamięciowym odbiciem działania”. Pojęcie to obejmowało nie tylko liczbę zachowanych elementów, ale również ich kolejność, powiązania, dokładność i miejsce w subiektywnej rekonstrukcji zdarzenia.

Termin „odbicie” może sugerować wierną kopię rzeczywistości. Współcześnie trafniej byłoby mówić o reprezentacji pamięciowej zdarzenia. Przypominanie ma charakter rekonstrukcyjny: człowiek wykorzystuje zachowane informacje, wiedzę ogólną, schematy, aktualne wskazówki i wnioski. Może dobrze pamiętać sens wydarzenia, a jednocześnie mylić jego szczegóły.

Analizując kolejność odtwarzania, poprawki, późniejsze uzupełnienia i rozpoznawanie, Szewczuk wyróżnił różne składniki reprezentacji. Niektóre miały ściśle ustalone miejsce i tworzyły główne punkty rekonstrukcji. Inne były do tych punktów dołączane z mniejszą lub większą pewnością. Pozostałe występowały jako składniki luźne, bez dokładnej lokalizacji w szeregu zdarzeń.

M.B. szczegółowo pamiętała sytuację zakupu klocków, w tym osoby obecne w sklepie, wygląd sprzedawcy i przedmioty leżące na ladzie. Znacznie bardziej zniekształcone było jej wspomnienie sytuacji, w której tramwaj niemal najechał na rowerzystę. Uczestniczka błędnie określiła kierunek jazdy rowerzysty, przypisała mu kaszkiet, którego nie miał, oraz była przekonana, że tramwaj się zatrzymał, podczas gdy jedynie zwolnił.

Przykład ten dobrze ilustruje rekonstrukcyjny charakter pamięci. Wiedza i schematy mogą wspomagać zapamiętanie ogólnego znaczenia zdarzenia, ale mogą też prowadzić do uzupełniania braków szczegółami typowymi, które w rzeczywistości nie wystąpiły.

Zapamiętywanie zamierzone w eksperymencie GE-12-B2

W wariancie GE-12-B uczestnicy otrzymywali polecenie zapamiętania możliwie największej liczby doświadczeń z okresu od wyjścia na miasto do powrotu. W szczegółowo opisanym przypadku student oznaczony inicjałami Z.D. udał się na dworzec, aby uzyskać informację o odjeździe pociągu i kupić bilet.

Całe działanie podzielono na 102 porcje treściowe. Z.D. zapamiętał 72 z nich, czyli około 70,6%. Odtworzył wszystkie porcje bezpośrednio lub pośrednio związane z celem działania oraz 65,8% porcji uznanych za niezwiązane z celem.

Podobnie jak w przypadku M.B., treści istotne dla podstawowego zadania zostały zachowane najlepiej. Świadomy zamiar rozszerzył jednak zakres materiału obejmowanego aktywnym przetwarzaniem.

W warunku samorzutnym nie odnotowano zapamiętanych elementów zakwalifikowanych przez badacza jako całkowicie obojętne. W warunku zamierzonym udział takich przypadków wyniósł 32%. Kategorię „obojętności” trzeba jednak interpretować ostrożnie. Element niezwiązany z celem wyprawy przestawał być całkowicie obojętny, gdy uczestnik miał dodatkowe zadanie zapamiętania całej drogi. Instrukcja stworzyła więc nowy cel i zmieniła sposób kierowania uwagą.

Porównanie obu warunków nie dotyczyło wyłącznie dwóch mechanizmów pamięci. Dotyczyło także dwóch odmiennie zorganizowanych aktywności. W warunku zamierzonym uczestnik nie tylko szedł na dworzec, ale równocześnie wykonywał zadanie polegające na monitorowaniu i zapamiętywaniu przebiegu drogi.

Strategie stosowane przez Z.D.

Przypadek Z.D. pozwolił dokładniej opisać, na czym polega wpływ zamiaru. Uczestnik nie ograniczał się do postanowienia, że będzie pamiętał. Podejmował wiele dodatkowych czynności umysłowych:

  • wracał myślą do wcześniejszych etapów drogi;
  • próbował określać, gdzie i kiedy nastąpiło dane zdarzenie;
  • wykorzystywał dobrze zapamiętane epizody jako punkty orientacyjne;
  • łączył spostrzegane obiekty i tematy rozmów z miejscami na trasie;
  • korzystał ze skojarzeń pojawiających się samorzutnie;
  • tworzył skrótowe oznaczenia zdarzeń i rozmów;
  • dołączał słabiej pamiętane elementy do tych, które pamiętał pewnie.

W procesie tym współwystępowały niezamierzone przypomnienia wcześniejszych przeżyć, świadome przywoływanie minionych zdarzeń oraz operacje porządkujące. Uczestnik lokalizował epizody w czasie i przestrzeni, odnosił je do ram tworzonych przez inne wydarzenia oraz wiązał poszczególne treści ze sobą.

Opisane czynności można rozumieć jako strategie organizacji, powtarzania i elaboracji materiału. Odtwarzanie w myśli wcześniejszego przebiegu działania pełniło funkcję powtórki i samosprawdzania. Lokalizacja przestrzenna i czasowa dostarczała wskazówek wydobycia. Dobrze zapamiętane wydarzenia stawały się punktami zakotwiczenia, natomiast skrótowe oznaczenia zmniejszały złożoność materiału. Wiązanie zdarzeń budowało sieć skojarzeń, dzięki której jeden element mógł ułatwiać przypomnienie innego.

Intencja oddziaływała więc na pamięć pośrednio: organizowała aktywność człowieka wobec materiału. Samo polecenie „zapamiętaj” nie gwarantowałoby dobrego wyniku, gdyby nie zostało przełożone na konkretne działania poznawcze.

Różnice między zapamiętywaniem samorzutnym i zamierzonym

Na podstawie badań Szewczuk uznał, że związek treści z celem podstawowego działania odgrywa większą rolę w zapamiętywaniu samorzutnym niż zamierzonym. Kiedy człowiek nie podejmuje osobnego zadania pamięciowego, szczególne szanse utrwalenia mają elementy funkcjonalnie ważne, osobiście znaczące lub emocjonalne.

Po wprowadzeniu zamiaru zakres zapamiętywania może rozszerzyć się również na treści niezwiązane z zasadniczym celem wykonywanej czynności. Dzieje się tak dlatego, że pojawia się drugi cel – zapamiętanie przebiegu doświadczenia – oraz strategie służące jego realizacji.

Według Szewczuka reprezentacja powstała w warunkach samorzutnych miała strukturę bardziej całościową, słabiej zróżnicowaną czasowo i podatniejszą na subiektywne przekształcenia. W warunkach zamierzonych stawała się bardziej analityczna, szczegółowo podzielona i dokładniej uporządkowana w czasie. Większa zgodność z przebiegiem sytuacji miała wynikać z aktywnego lokalizowania, powtarzania i łączenia zdarzeń.

Jest to różnica względna, a nie bezwyjątkowe prawo. Pamięć zamierzona również może zawierać liczne błędy, natomiast ważne składniki działania mogą zostać bardzo dokładnie zapamiętane bez polecenia uczenia się. Kodowanie samorzutne oparte na głębokim rozumieniu może być skuteczniejsze od zamierzonego, lecz powierzchownego powtarzania.

Prawidłowości wspólne

Niezależnie od obecności zamiaru większe szanse zapamiętania miały treści, które:

  • wzbudzały emocje;
  • były znane i związane z życiem osobistym;
  • odpowiadały potrzebom oraz zainteresowaniom;
  • sygnalizowały zmianę sytuacji, miejsca, kierunku albo obecności określonych osób;
  • łączyły się z wcześniejszym doświadczeniem;
  • zostały objęte dodatkowymi działaniami poznawczymi.

Znaczenie miała również różnorodność reakcji wywoływanych przez dany element. Jeżeli człowiek spostrzegał go, oceniał, mówił o nim, wykonywał w związku z nim określone działanie i odczuwał emocję, powstawało więcej potencjalnych dróg późniejszego dostępu. Współcześnie można to interpretować jako skutek wieloaspektowego i pogłębionego przetwarzania.

Nie znaczy to, że każda dodatkowa reakcja poprawia pamięć. Nadmiar równoczesnych czynności może przeciążać uwagę i powodować interferencję. Korzystne jest przede wszystkim takie opracowanie, które wiąże informacje ze znaczeniem, celem i uporządkowaną wiedzą.

Bodźce pierwszo- i drugosygnałowe

Szewczuk stwierdzał, że bodźce „pierwszosygnałowe” były zapamiętywane lepiej niż „drugosygnałowe”. Terminologia ta pochodzi z historycznej teorii dwóch układów sygnałowych. Bodźce pierwszosygnałowe oznaczały bezpośrednie sygnały zmysłowe i konkretne zdarzenia, natomiast drugosygnałowe – słowa oraz inne sygnały symboliczne.

Wyniku tego nie należy przekształcać w uniwersalne twierdzenie, że materiał percepcyjny jest zawsze zapamiętywany lepiej niż werbalny. Różnica mogła wynikać z konkretności, wyrazistości, czasu ekspozycji, wielomodalności, osobistego znaczenia oraz sposobu sprawdzania pamięci. Materiał słowny może zostać zapamiętany bardzo dobrze, jeśli jest rozumiany, uporządkowany i połączony z wcześniejszą wiedzą.

Współcześnie trafniej mówić o materiale percepcyjnym i językowym, kodowaniu obrazowym i werbalnym, konkretności, odrębności oraz liczbie dostępnych wskazówek wydobycia.

Ograniczenia metodologiczne

Badania GE-12 miały ważną zaletę: dotyczyły pamięci w złożonej sytuacji codziennej, a nie jedynie uczenia się krótkiego materiału w laboratorium. Pozwalały obserwować rolę celu, emocji, przestrzeni, rozmowy i osobistego doświadczenia w obrębie jednego działania. Ich naturalność ograniczała jednak kontrolę nad wieloma zmiennymi.

Grupa liczyła tylko 14 młodych dorosłych z określonego środowiska historycznego i kulturowego. Szczegółowe wnioski przedstawione w opisach opierały się przede wszystkim na przypadkach M.B. i Z.D. Procenty uzyskane przez pojedyncze osoby są statystykami opisowymi, a nie podstawą do uogólniania wyników na całą populację.

Nie wiadomo, czy uczestnicy byli losowo przydzielani do warunków ani czy wykonywane przez nich działania miały podobny stopień złożoności. Różnice między M.B. i Z.D. mogły wynikać nie tylko z instrukcji, ale również z osobistych właściwości, rodzaju załatwianej sprawy, trasy, tematów rozmów i wyrazistości napotkanych wydarzeń.

Porcje treściowe były wyodrębniane przez badacza. Bez ścisłych zasad kodowania i niezależnych sędziów istnieje ryzyko subiektywności. Dotyczy to również kwalifikowania elementów jako związanych z celem, emocjonalnych albo obojętnych.

Eksperymentator nie mógł zarejestrować wszystkich bodźców docierających do uczestnika ani ustalić, na co osoba rzeczywiście kierowała uwagę. Ciągła rozmowa nie pozwalała kontrolować myśli, a sama obecność współpracownika modyfikowała przebieg działania.

Swobodne przypominanie, pytania dodatkowe i rozpoznawanie mierzą różne formy dostępu do informacji. Kolejne testy mogą wpływać na późniejsze odpowiedzi, ponieważ pytania dostarczają wskazówek i zmieniają sposób rekonstrukcji zdarzenia. Brak swobodnego przypomnienia nie dowodzi, że informacja nie została zakodowana, a rozpoznanie nie oznacza dokładnej pamięci całego epizodu.

Test przeprowadzano bezpośrednio po powrocie. Badania mówią więc przede wszystkim o bezpośrednim wyniku zapamiętywania, a nie o trwałości wspomnień po kilku dniach lub tygodniach.

Ograniczenia etyczne

W wariancie GE-12-A uczestnik nie wiedział, że jego pamięć i zachowanie są obserwowane, a znana mu osoba celowo kierowała jego uwagą oraz rozmową. Według współczesnych standardów taka procedura wymagałaby szczególnego uzasadnienia, oceny komisji etycznej, ograniczenia ryzyka oraz ochrony prywatności uczestnika i osób postronnych.

Po zakończeniu badania należałoby wyjaśnić rzeczywisty cel procedury, powody niepełnego ujawnienia informacji i sposób wykorzystania danych. Uczestnik powinien móc zdecydować, czy zgadza się na zachowanie swoich wyników. Humorystyczne określenia osoby badanej jako „ofiary”, pomocnika jako „zdradzieckiego znajomego” czy obserwacji jako „śledzenia” są nieodpowiednie w opracowaniu naukowym.

Znaczenie badań Szewczuka

Najtrwalszym elementem koncepcji Szewczuka jest przedstawienie pamięci jako procesu osadzonego w działaniu. Badania GE-12 pokazały, że człowiek zachowuje znaczną część codziennego doświadczenia bez polecenia uczenia się, ale selekcja treści nie jest przypadkowa. Szczególnie skutecznie utrwalają się elementy związane z celem, potrzebami, emocjami, zainteresowaniami i wcześniejszą wiedzą.

Zapamiętywanie zamierzone różni się przede wszystkim obecnością dodatkowych działań poznawczych. Człowiek powtarza, porządkuje, lokalizuje, tworzy skróty, wybiera punkty orientacyjne i buduje związki między informacjami. Dzięki temu reprezentacja pamięciowa może objąć więcej elementów niezwiązanych bezpośrednio z podstawowym celem oraz uzyskać wyraźniejszą strukturę czasową i przestrzenną.

Nie oznacza to, że sam zamiar gwarantuje dobre wyniki. Skuteczność zależy od tego, w jakie strategie zostanie przełożony. Głębokie przetwarzanie znaczenia może prowadzić do dobrego zapamiętania bez zapowiedzi testu, natomiast mechaniczne powtarzanie mimo świadomego zamiaru bywa mało skuteczne.

Znaczenie praktyczne

Z badań Szewczuka można wyprowadzić kilka zasad przydatnych w uczeniu się. Materiał jest zwykle lepiej zapamiętywany, gdy:

  • zostaje powiązany z wyraźnym celem;
  • ma znaczenie dla uczącej się osoby;
  • łączy się z wcześniejszą wiedzą;
  • jest dzielony na sensowne części;
  • zostaje uporządkowany czasowo lub przestrzennie;
  • jest wyjaśniany własnymi słowami;
  • tworzy się związki między jego elementami;
  • wykorzystywane są punkty orientacyjne i skrótowe oznaczenia;
  • osoba próbuje aktywnie przypominać sobie materiał, zamiast jedynie ponownie go czytać.

Nie należy celowo wywoływać silnych emocji tylko po to, aby poprawić pamięć. Emocjonalne znaczenie może wzmacniać zapamiętanie głównego sensu zdarzenia, ale bardzo silne pobudzenie może pogarszać pamięć szczegółów i zwiększać podatność na zniekształcenia.

Podsumowanie

Ujęcie Szewczuka pozwala uniknąć zarówno traktowania pamięci jako biernego magazynu, jak i wyjaśniania jej sprawności samą siłą woli. Człowiek nie zapisuje jednakowo wszystkiego, co napotyka. Zapamiętuje przede wszystkim te zdarzenia, które zostały wybrane i uporządkowane przez uwagę, cele, osobiste znaczenie, emocje oraz wykonywane operacje poznawcze.

Przy zapamiętywaniu samorzutnym szczególnie ważne są związki treści z aktualnym celem działania i doświadczeniem jednostki. Zapamiętywanie zamierzone rozszerza zakres aktywnego przetwarzania, ponieważ człowiek wprowadza dodatkowy cel pamięciowy i stosuje strategie organizowania informacji.

Badania GE-12 najlepiej traktować jako historycznie interesujące, naturalistyczne studium związku między pamięcią a działaniem, a nie jako ścisły eksperyment dowodzący uniwersalnych praw. Ich największą wartością jest intuicja, że pamięć zależy nie tylko od właściwości materiału, ale przede wszystkim od tego, co człowiek z tym materiałem robi i jakie znaczenie nadaje mu w toku własnej aktywności.

Oceń tę pracę
image_pdf

Dojrzałość emocjonalna, intymność i zdrowie psychiczne w dorosłości

Rozwój emocjonalny nie kończy się wraz z dorastaniem

Wejście w dorosłość nie oznacza zakończenia rozwoju psychicznego. W kolejnych okresach życia człowiek nadal poznaje siebie, przekształca sposoby regulowania emocji, buduje relacje oraz ustala, które cele i wartości rzeczywiście uznaje za własne. Doskonalą się jego umiejętności podejmowania decyzji, przewidywania konsekwencji i przyjmowania odpowiedzialności. Procesy te nie przebiegają jednak według jednego harmonogramu. Zależą od indywidualnej biografii, relacji, warunków społecznych i kulturowych, stanu zdrowia oraz dostępnych możliwości.

Dorosłość obejmuje zarówno okresy względnej stabilizacji, jak i momenty reorganizacji. Rozpoczęcie pracy, nawiązanie lub zakończenie związku, rodzicielstwo, migracja, choroba czy zmiana planów życiowych mogą wymagać ponownego określenia własnych priorytetów. Kryzys nie musi świadczyć o niedojrzałości, podobnie jak zewnętrznie uporządkowane życie nie gwarantuje dojrzałego funkcjonowania. Rozwój emocjonalny polega między innymi na coraz trafniejszym rozpoznawaniu własnych przeżyć, rozumieniu ich przyczyn, uwzględnianiu emocji innych osób i wybieraniu działań zgodnych z wartościami oraz wymaganiami sytuacji.

Dojrzałość jako pojęcie wielowymiarowe

Dojrzałości nie można utożsamiać wyłącznie z osiągnięciem określonego wieku ani ze stałym poczuciem szczęścia. Jest to pojęcie wielowymiarowe i częściowo normatywne, ponieważ opisując osobę dojrzałą, wskazuje się zarazem właściwości uznawane za pożądane. W różnych kulturach i środowiskach oczekiwania wobec dorosłych mogą wyglądać odmiennie. Samodzielność może oznaczać indywidualną niezależność, ale również odpowiedzialne uczestnictwo w rodzinie lub wspólnocie opartej na współzależności.

W klasycznych teoriach osobę dojrzałą opisywano jako kogoś, kto posiada względnie spójny system wartości, realistyczny obraz siebie, umiejętność regulowania emocji i zdolność tworzenia satysfakcjonujących relacji. Ważne są także wgląd, planowanie, wyznaczanie osiągalnych celów oraz elastyczne radzenie sobie z przeszkodami. Nie oznacza to braku lęku, smutku, wątpliwości czy konfliktów. Dojrzałość ujawnia się raczej w sposobie odnoszenia się do tych doświadczeń niż w ich całkowitej nieobecności.

Osiąganie dojrzałości może wymagać ponownego przemyślenia wcześniej przyjętych przekonań. Człowiek sprawdza, które wartości rzeczywiście uznaje za własne, a które przyjął głównie pod wpływem rodziny, szkoły lub grupy społecznej. Bezkrytyczne podjęcie zobowiązań bez wcześniejszego rozważenia alternatyw przypomina status tożsamości przejętej, nazywany również przedwczesnym zamknięciem procesu kształtowania tożsamości. Nie można jednak uznawać każdego podzielania wartości rodzinnych za przejaw niedojrzałości. Istotne jest to, czy człowiek potrafi poddać je refleksji i świadomie zaakceptować, a nie to, czy ostatecznie je odrzuci.

Dojrzałość zależy nie tylko od świadomego wysiłku. Wpływają na nią także wcześniejsze doświadczenia, jakość relacji, dostępne wsparcie, zdrowie, warunki materialne i możliwość podejmowania autonomicznych decyzji. Nie wszyscy mają równie sprzyjające warunki do rozwijania samodzielności, stabilności czy kompetencji społecznych.

Dojrzała osobowość według Gordona Allporta

Gordon Allport ujmował dojrzałość jako trwający proces, a nie jednorazowo osiągany stan. W każdym okresie życia człowiek napotyka nowe wymagania, które mogą wymuszać doskonalenie umiejętności podejmowania decyzji, formułowania celów i reorganizowania sposobu funkcjonowania. Allport podkreślał przy tym znaczenie różnic indywidualnych: poszczególne właściwości dojrzałości mogą przybierać u różnych ludzi odmienne formy.

W klasycznych opracowaniach wyróżnia się sześć głównych kryteriów dojrzałej osobowości Allporta. W niektórych podręcznikowych interpretacjach jedno z nich dzieli się na dwie części, co prowadzi do przedstawienia siedmiu wymiarów.

Pierwszym kryterium jest rozszerzenie poczucia własnego „Ja”. Rozwój polega na stopniowym włączaniu do obszaru osobistego zaangażowania coraz szerszych dziedzin: rodziny, przyjaźni, pracy, zainteresowań, działalności społecznej, obywatelskiej i moralnej. Dojrzały człowiek nie koncentruje się wyłącznie na doraźnym zaspokajaniu własnych potrzeb. Potrafi angażować się w cele wykraczające poza niego samego i uznawać dobro innych osób za osobiście znaczące.

Drugim kryterium jest zdolność do serdecznych relacji. Obejmuje ona bliskość, empatię, szacunek i tolerancję dla niedoskonałości innych ludzi. Bliskość nie oznacza zacierania wszystkich granic ani bezwarunkowego podporządkowania się partnerowi. Dojrzała relacja umożliwia jednocześnie tworzenie więzi i zachowanie odrębności. Dotyczy to nie tylko związków romantycznych, ale również przyjaźni, relacji rodzinnych i więzi wspólnotowych.

Trzecim kryterium jest bezpieczeństwo emocjonalne, związane z samoakceptacją. Oznacza ono uznawanie własnych emocji za normalną część doświadczenia, tolerowanie frustracji i zdolność kontynuowania działania mimo stresu. Regulowanie emocji nie powinno być utożsamiane z ich tłumieniem. Chodzi raczej o świadome wybieranie sposobu i czasu ekspresji, tak aby emocje mogły pełnić funkcję informacyjną, ale nie przejmowały całkowitej kontroli nad postępowaniem.

Czwartym kryterium jest realistyczna percepcja połączona z kompetencją i zaangażowaniem w zadania. Osoba dojrzała stara się spostrzegać rzeczywistość bez nadmiernego podporządkowywania jej swoim życzeniom i obawom. Pełna bezstronność nie jest możliwa, ponieważ każda percepcja zależy w pewnym stopniu od doświadczenia. Dojrzałość wiąże się jednak z gotowością sprawdzania własnych przekonań, uwzględniania informacji zwrotnych i korygowania błędów.

Kompetencja buduje poczucie skuteczności, ale nie ogranicza się do pracy zawodowej. Może dotyczyć opieki nad innymi, twórczości, działalności społecznej lub prowadzenia codziennego życia. Wartość człowieka nie powinna być jednak uzależniana wyłącznie od osiągnięć i wydajności.

Piątym kryterium jest samoobiektywizacja, obejmująca wgląd i dojrzałe poczucie humoru. Człowiek powinien rozpoznawać swoje możliwości, ograniczenia i powinności, nie traktując własnej perspektywy jako jedynej dopuszczalnej. Poczucie humoru oznacza tu zdolność zachowania dystansu wobec siebie, a nie pomniejszanie własnych lub cudzych trudności.

Szóstym kryterium jest jednocząca filozofia życia. Obejmuje ona wartości, cele i przekonania nadające kierunek działaniu. Nie musi mieć charakteru religijnego ani pozostawać niezmienna. Jej funkcją jest integrowanie doświadczeń oraz pomaganie człowiekowi w podejmowaniu decyzji, także wtedy, gdy nie może osiągnąć zamierzonych rezultatów.

Model Allporta jest humanistyczną i normatywną koncepcją, a nie narzędziem diagnostycznym. Nie powinien służyć do prostego dzielenia ludzi na dojrzałych i niedojrzałych. Jedna osoba może przejawiać znaczną dojrzałość w relacjach, a jednocześnie mieć trudności z realistyczną oceną własnych możliwości. Poziom dojrzałego funkcjonowania może również zmieniać się pod wpływem sytuacji i kryzysów.

Erikson: intymność a izolacja

W teorii Erika Eriksona głównym wyzwaniem wczesnej dorosłości jest napięcie między intymnością a izolacją. Względnie spójne poczucie tożsamości sprzyja tworzeniu bliskich relacji bez obawy przed całkowitą utratą własnej odrębności. Intymność oznacza gotowość do zaangażowania, wzajemnego poznawania się, troski i dzielenia znaczących doświadczeń. Izolacja może wynikać z unikania bliskości, lęku przed zranieniem albo trudności z godzeniem własnych potrzeb z potrzebami drugiej osoby.

Eriksonowskiej sekwencji nie należy rozumieć zbyt sztywno. Tożsamość nie musi zostać raz na zawsze „ukończona” przed wejściem w intymny związek. Tożsamość i bliskość mogą rozwijać się wzajemnie: relacja pomaga człowiekowi lepiej poznać siebie, natomiast rosnąca świadomość siebie ułatwia tworzenie bezpiecznej więzi.

Intymność nie oznacza zlania się dwóch tożsamości. Zdrowa relacja zachowuje odrębność osób i respektuje ich granice. Nie ogranicza się również do małżeństwa ani związku romantycznego. Może być rozwijana w przyjaźniach, relacjach rodzinnych i innych więziach opartych na zaufaniu. Okresowe przebywanie w samotności nie jest zaś równoznaczne z izolacją ani niepowodzeniem rozwojowym.

Struktura życia według Daniela Levinsona

Daniel Levinson opisywał dorosłość jako następstwo er oraz tworzonych w ich obrębie struktur życia. Struktura życia oznacza sposób organizowania relacji z rodziną, pracą, partnerem, przyjaciółmi i instytucjami społecznymi.

W przejściu do wczesnej dorosłości, przypadającym orientacyjnie na wiek od 17 do 22 lat, młody człowiek stopniowo odchodzi od struktury charakterystycznej dla okresu dorastania i tworzy podstawy uczestnictwa w świecie dorosłych. Oddzielenie od rodziny pochodzenia może mieć wymiar materialny, emocjonalny lub decyzyjny. Nie musi jednak oznaczać wyprowadzki ani zerwania więzi.

Między około 22. a 28. rokiem życia kształtuje się pierwsza struktura wczesnej dorosłości. Jednostka próbuje godzić osobiste wartości z oczekiwaniami społecznymi oraz sprawdza swoje wybory w praktyce. Okres przejścia około trzydziestego roku życia, umieszczany orientacyjnie między 28. a 33. rokiem, może skłaniać do oceny dotychczasowych decyzji i poprawiania niesatysfakcjonujących elementów struktury życia. Między około 33. a 40. rokiem może pojawić się większa stabilizacja i zaangażowanie w wybrany kierunek działania.

Granice wieku w koncepcji Levinsona mają charakter orientacyjny. Pierwotny model powstał na podstawie badań ograniczonej grupy amerykańskich mężczyzn żyjących w określonym kontekście historycznym i kulturowym. Nie może być traktowany jako uniwersalny kalendarz rozwoju. Współczesne ścieżki edukacji, pracy, tworzenia relacji i rodzicielstwa są znacznie bardziej zróżnicowane i mogą obejmować wielokrotne zmiany kierunku.

Przemiany dorosłości według Rogera Goulda

Roger Gould przedstawiał rozwój dorosłości jako stopniowe uwalnianie się od dziecięcych przekonań ograniczających autonomię. Młody człowiek rezygnuje z wyidealizowanego obrazu rodziców jako osób wszechmocnych, zawsze zdolnych zapewnić bezpieczeństwo i rozwiązać każdy problem. Konfrontuje się również z ograniczonością własnej kontroli nad życiem oraz z jego złożonością i skończonością.

Gould opisywał okres „opuszczania świata rodziców”, przypadający orientacyjnie na wiek od 16 do 22 lat. Kolejną fazą miało być uznanie, że nie jest się już wyłącznie „czyimś dzieckiem”, umieszczane między 22. a 28. rokiem. Człowiek rozwija wówczas poczucie odpowiedzialności za własne wybory. Następny okres, między około 28. a 34. rokiem, wiąże się z większym otwarciem na własne życie wewnętrzne i rezygnacją z przekonania, że życie jest proste oraz w pełni kontrolowalne.

Model Goulda ma charakter interpretacyjny i wyrósł między innymi z obserwacji klinicznych. Podobnie jak teoria Levinsona nie opisuje uniwersalnych etapów, przez które musi przejść każdy dorosły. Dojrzałość nie wymaga także całkowitego uniezależnienia się od rodziców. Korzystanie ze wsparcia bliskich może współistnieć z autonomią. Dorosłe funkcjonowanie zwykle opiera się na odpowiedzialnej współzależności, a nie na całkowitej samowystarczalności.

Intymność i samoujawnianie w relacjach dorosłych

Spotkania i randkowanie mogą pełnić funkcję rekreacyjną, społeczną i poznawczą. Pozwalają sprawdzać własne oczekiwania, uczyć się komunikacji oraz rozpoznawać cenione cechy partnera. Nie stanowią jednak koniecznego etapu rozwoju każdej osoby i nie zawsze prowadzą do trwałego związku czy małżeństwa.

Nijole Benokraitis wskazywała, że relacja z partnerem może pomagać młodym ludziom w poznawaniu własnej tożsamości. Informacje zwrotne uzyskiwane w bliskim kontakcie pozwalają zobaczyć siebie z innej perspektywy. W niektórych grupach pozostawanie w związku może podwyższać pozycję społeczną, lecz jest to zależne od kultury i nie powinno prowadzić do utożsamiania statusu partnerskiego z osobistą wartością.

Maxine Baca Zinn i D. Stanley Eitzen opisywali rozwój relacji jako kontinuum rozciągające się od niezobowiązujących spotkań do trwałego, silnie zaangażowanego związku. Taka sekwencja nie występuje jednak w każdej relacji. Ludzie mogą w odmienny sposób ustalać znaczenie, tempo i granice związku.

Intymność, wywodząca się od łacińskiego słowa intimus, oznaczającego to, co najbardziej wewnętrzne, jest procesem wzajemnego poznawania osobistych doświadczeń, uczuć, potrzeb i wartości. Zakłada nie tylko zdobywanie wiedzy o drugiej osobie, ale również zgodę na to, aby samemu zostać poznanym.

Jednym z mechanizmów budowania intymności jest samoujawnianie, czyli przekazywanie informacji o sobie. Może ono mieć postać werbalną lub niewerbalną, wyrażaną przez zachowanie, ton głosu, gesty i sposób reagowania. Dojrzałe samoujawnianie nie polega na przekazywaniu wszystkich osobistych informacji każdej osobie. Wymaga oceny zaufania, bezpieczeństwa i wzajemności. Człowiek ma prawo decydować, co, komu i kiedy ujawnia.

Większa otwartość nie zawsze oznacza zdrowszą relację. Ważne są odpowiedni moment, wzajemność oraz sposób reagowania partnera. Bliskość rozwija się dzięki responsywności, czyli przyjęciu ujawnionej treści ze zrozumieniem, troską i poszanowaniem granic. Zdrowa intymność obejmuje zgodę, bezpieczeństwo i możliwość zachowania prywatności.

Płeć, role społeczne i relacje intymne

Letitia Anne Peplau analizowała różnice związane z płcią w komunikacji, samoujawnianiu, zakochiwaniu się, podziale zadań, podejmowaniu decyzji, konfliktach i reagowaniu na rozstanie. W starszych opracowaniach wyniki takich badań często przedstawiano w stereotypowy sposób. Mężczyznom przypisywano dominację, małą gotowość do mówienia o uczuciach i większą bezpośredniość konfliktową, natomiast kobietom – emocjonalność, opiekuńczość oraz skłonność do pośredniego wywierania wpływu.

Uogólnienia te należy traktować ostrożnie. Różnice między przeciętnymi wynikami grup nie opisują każdej osoby, a rozkłady cech kobiet i mężczyzn w znacznym stopniu się nakładają. Sposób komunikacji zależy nie tylko od płci, ale także od osobowości, kultury, wieku, pozycji społecznej, rodzaju relacji, tożsamości płciowej, orientacji seksualnej i układu władzy. Starsza literatura często ograniczała się do binarnych, heteroseksualnych i małżeńskich relacji, dlatego nie opisuje pełnej różnorodności doświadczeń dorosłych.

W części badań kobiety przeciętnie częściej ujawniały osobiste informacje bliskim przyjaciołom i dysponowały szerszymi sieciami wsparcia emocjonalnego. Mężczyźni częściej koncentrowali samoujawnianie w relacji partnerskiej. Tendencji tych nie należy jednak uznawać za wrodzone ani niezmienne. Wpływają na nie normy socjalizacyjne dotyczące męskości i kobiecości oraz społeczne przyzwolenie na wyrażanie określonych emocji.

Podobnie nie można przypisywać wszystkim kobietom i mężczyznom jednolitych potrzeb dotyczących dotyku, seksualności czy rozmowy. Preferencje cechuje znaczne zróżnicowanie indywidualne, a dobra relacja wymaga bezpośredniej komunikacji, uzyskiwania zgody i negocjowania granic.

Podział obowiązków domowych i opiekuńczych nie wynika automatycznie z biologicznych różnic. Jest kształtowany przez normy kulturowe, sytuację ekonomiczną, czas pracy, dostęp do opieki instytucjonalnej oraz negocjacje między partnerami. Sprawiedliwy podział nie zawsze musi oznaczać wykonywanie identycznych zadań, ale powinien uwzględniać wkład, obciążenie i możliwości obu stron.

Nie można także sprowadzać konfliktów do przekonania, że jedna płeć rozwiązuje je bezpośrednio, a druga manipuluje emocjami. Konstruktywne radzenie sobie z konfliktem obejmuje rozpoznanie problemu, wysłuchanie perspektywy partnera, regulację pobudzenia i poszukiwanie rozwiązania respektującego granice obu stron. Przemoc nie jest stylem komunikacji ani dopuszczalną strategią rozwiązywania sporu.

Reakcja na rozstanie zależy od stopnia zaangażowania, okoliczności zakończenia relacji, tego, kto zainicjował rozstanie, dostępnego wsparcia, sytuacji materialnej i wcześniejszego zdrowia psychicznego. W części badań mężczyźni doświadczali gorszych długofalowych następstw rozpadu związku, co może wiązać się między innymi z węższą siecią wsparcia i koncentrowaniem emocjonalnej bliskości w jednej relacji. Nie jest to jednak uniwersalna prawidłowość.

W wyborze partnera istotną rolę odgrywa podobieństwo wartości, postaw, stylu życia i oczekiwań wobec związku. Podobieństwo może ułatwiać porozumienie, lecz satysfakcja zależy również od sposobu rozwiązywania różnic, wzajemnego szacunku i zdolności dostosowywania się do zmian.

Kołowa teoria miłości Reissa

Ira Reiss opisał rozwój miłości jako cykliczny proces obejmujący cztery powiązane elementy. Pierwszym jest wzajemne porozumienie, czyli poczucie, że partnerzy rozumieją się i mogą swobodnie komunikować. Drugim jest samoujawnianie, pozwalające poznawać osobiste doświadczenia drugiej osoby. Trzecim elementem jest współzależność, rozumiana jako rozwój wzajemnego zaufania i koordynowanie własnego życia z życiem partnera. Czwartym jest zaspokajanie potrzeb osobowościowych, czyli doświadczanie w relacji akceptacji, wsparcia i możliwości rozwoju.

Elementy te tworzą koło, ponieważ każdy z nich może wzmacniać pozostałe. Trafne i życzliwe przyjęcie samoujawnienia pogłębia zaufanie, a zaufanie ułatwia dalsze dzielenie się doświadczeniami. Proces może też przebiegać w przeciwnym kierunku: naruszenie zaufania ogranicza otwartość, osłabia porozumienie i zmniejsza poczucie spełnienia.

Model Reissa nie oznacza, że trwały związek musi stale stawać się coraz bardziej intymny. Relacje przechodzą okresy zbliżenia, stabilizacji i dystansu. Jest to historyczna propozycja opisowa, a nie uniwersalna sekwencja, przez którą musi przejść każdy związek.

Style miłości według Johna Alana Lee

John Alan Lee wyróżnił trzy podstawowe style miłości. Eros oznacza miłość romantyczną, w której duże znaczenie mają pociąg, namiętność i fascynacja partnerem. Ludus ujmuje relację jako grę, kładąc nacisk na swobodę i ograniczone zobowiązanie. Storge oznacza spokojną miłość przyjacielską, rozwijającą się stopniowo na podstawie wspólnej aktywności i zaufania.

Z połączeń stylów podstawowych powstają trzy style wtórne. Mania, będąca połączeniem erosu i ludusu, opisuje miłość intensywną, zależną i pełną niepewności, z silną potrzebą potwierdzania uczuć partnera. Nie jest ona jednak diagnozą zaburzenia psychicznego.

Agape, łącząca eros i storge, oznacza miłość troskliwą i altruistyczną, skoncentrowaną na dobru drugiej osoby. Nie powinna być utożsamiana z całkowitym poświęceniem siebie ani zgodą na krzywdzenie.

Pragma, stanowiąca połączenie storge i ludusu, jest stylem praktycznym. Partner i relacja są oceniani z punktu widzenia zgodności celów, wartości oraz warunków życia.

Style Lee nie są rozłącznymi typami osobowości. Ta sama osoba może przejawiać kilka stylów, a ich znaczenie może zmieniać się wraz z doświadczeniem i etapem związku. Historyczne próby przypisywania kobietom stylów pragmatycznego, maniakalnego i przyjacielskiego, a mężczyznom erotycznego i ludycznego nie powinny być traktowane jako uniwersalne prawidłowości.

Trójczynnikowa teoria miłości Sternberga

Robert Sternberg opisał miłość za pomocą trzech składników: intymności, namiętności oraz decyzji i zobowiązania. Intymność obejmuje bliskość, zaufanie i troskę o dobro partnera. Namiętność odnosi się do pobudzenia, atrakcyjności i pragnienia zbliżenia. Decyzja i zobowiązanie oznaczają rozpoznanie uczucia oraz gotowość do podtrzymywania relacji w czasie.

Obecność jedynie intymności tworzy lubienie, charakterystyczne dla bliskiej przyjaźni. Sama namiętność prowadzi do zadurzenia, natomiast samo zobowiązanie stanowi pustą miłość. Połączenie intymności z namiętnością daje miłość romantyczną. Intymność i zobowiązanie tworzą miłość partnerską, często odgrywającą ważną rolę w długotrwałych związkach. Namiętność połączona ze zobowiązaniem, lecz bez rozwiniętej intymności, tworzy miłość niedorzeczną, opartą na szybkim i słabo ugruntowanym zaangażowaniu. Współwystępowanie wszystkich trzech składników Sternberg określał jako miłość pełną lub doskonałą. Brak wszystkich elementów oznacza niemiłość.

Określenie „miłość doskonała” ma charakter modelowy. Nie oznacza bezkonfliktowej relacji ani trwałego stanu osiąganego raz na zawsze. Nasilenie poszczególnych składników zmienia się w czasie, a podtrzymywanie więzi wymaga komunikacji i działania. Również pusta miłość nie musi oznaczać, że związek całkowicie utracił sens; opisuje jedynie relację, w której dominuje zobowiązanie przy niewielkiej intymności i namiętności.

Modele Reissa, Lee i Sternberga najlepiej traktować jako narzędzia porządkowania doświadczeń, a nie jako niezmienne prawa każdej relacji.

Pozytywne zdrowie psychiczne

Michael M. Piechowski, odwołując się do koncepcji Allporta, Maslowa, Rogersa, Jahody i Dąbrowskiego, przedstawiał zdrowie psychiczne jako wartość, której nie można zdefiniować wyłącznie przez brak zaburzenia.

Zdrowie psychiczne i zaburzenia psychiczne nie muszą stanowić dokładnie przeciwnych krańców jednego kontinuum. Człowiek może doświadczać zaburzenia, a jednocześnie tworzyć wartościowe relacje, działać zgodnie z wartościami i zachowywać poczucie sensu. Z kolei brak rozpoznanego zaburzenia nie gwarantuje samorealizacji, dobrostanu ani satysfakcjonującego życia.

Dobrostanu nie należy wykluczać z pojęcia zdrowia psychicznego, lecz nie można go z nim całkowicie utożsamiać. Zdrowie psychiczne nie oznacza nieprzerwanego dobrego nastroju. Obejmuje zdolność funkcjonowania, regulowania emocji, tworzenia więzi i powracania do równowagi po trudnościach. Carl Rogers był jednym z ważnych przedstawicieli humanistycznego podejścia do zdrowia i rozwoju, ale nie był twórcą samego terminu „zdrowie psychiczne”, który funkcjonował wcześniej.

Kryteria pozytywnego zdrowia psychicznego Marie Jahody

Marie Jahoda wyróżniła sześć kategorii pozytywnego zdrowia psychicznego. Pierwszą są postawy wobec siebie, obejmujące samoakceptację, realistyczną samoocenę i względnie stabilne poczucie tożsamości.

Drugą kategorią jest wzrost, rozwój i samorealizacja. Zdrowie nie oznacza jedynie utrzymania dotychczasowego sposobu funkcjonowania, lecz obejmuje możliwość uczenia się, rozwijania kompetencji i realizowania osobistego potencjału.

Trzecią kategorią jest integracja, czyli względna spójność procesów psychicznych. Obejmuje zdolność godzenia potrzeb, wartości i działań, a także odzyskiwania równowagi po stresie.

Czwartą kategorią jest autonomia, rozumiana jako posiadanie wewnętrznego systemu odniesienia oraz zdolność samodzielnej regulacji zachowania. Autonomia nie wymaga izolowania się od innych ani odrzucania norm społecznych. Polega na refleksyjnym odnoszeniu się do nich i podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji.

Piątą kategorię stanowi trafna percepcja rzeczywistości. Oznacza ona zdolność sprawdzania, czy własne oczekiwania i obawy odpowiadają faktom, oraz uwzględniania informacji sprzecznych z osobistymi życzeniami. Nie jest równoznaczna z nieomylną obiektywnością. Obejmuje także wrażliwość społeczną i empatię.

Szóstą kategorią jest panowanie nad otoczeniem. Nie chodzi tu o dominowanie nad ludźmi, lecz o zdolność radzenia sobie z zadaniami, rozwiązywania problemów, tworzenia relacji i częściowego kształtowania warunków swojego życia.

Kryteria Jahody opisują zasoby, a nie stan absolutnej doskonałości. Ograniczona możliwość wpływania na otoczenie może wynikać z ubóstwa, choroby, dyskryminacji lub braku wsparcia, a nie z niedojrzałości czy złego stanu psychicznego jednostki.

Zdrowie psychiczne jako norma i wartość

Definiowanie pozytywnego zdrowia psychicznego wiąże się z ustanawianiem pewnego ideału. Należy odróżnić normę statystyczną, opisującą to, co częste, od normy idealnej, wskazującej pożądany kierunek rozwoju. Rzadkość określonej właściwości nie świadczy automatycznie o jej patologii, podobnie jak powszechność zachowania nie przesądza o jego wartości.

Normy idealne mogą inspirować rozwój, ale stają się problematyczne, kiedy służą do uznawania wszystkich niespełniających ich osób za nieprawidłowe. Ideał zawsze zawiera założenia kulturowe i etyczne. Autonomia, samorealizacja czy sposób ekspresji emocji mogą mieć odmienne znaczenie w kulturach indywidualistycznych i wspólnotowych.

Humanistyczne modele Allporta, Jahody i Maslowa przedstawiają wybrane obrazy dobrego funkcjonowania. Nie są klinicznymi kryteriami rozpoznawania choroby. Człowiek niespełniający wszystkich wymagań samorealizacji nie staje się z tego powodu niedojrzały ani psychicznie chory.

Samorealizacja w teorii Abrahama Maslowa

Abraham Maslow rozróżniał motywację braku i motywację wzrostu. Motywacja braku wynika z niezaspokojenia potrzeb podstawowych, takich jak bezpieczeństwo, przynależność, miłość i szacunek. Motywacja wzrostu kieruje człowieka ku rozwijaniu możliwości, zdobywaniu wiedzy oraz poszukiwaniu piękna, sprawiedliwości i sensu.

Zaspokojenie potrzeb podstawowych może ułatwiać realizację potrzeb wyższych, ale hierarchii Maslowa nie należy traktować jako sztywnej, uniwersalnej sekwencji. Potrzeby mogą współwystępować. Ludzie potrafią podejmować twórczość, troszczyć się o innych i działać moralnie również w warunkach deprywacji.

Maslow opisywał ludzi samorealizujących się jako osoby względnie trafnie spostrzegające rzeczywistość, akceptujące siebie i innych, autonomiczne, skoncentrowane na problemach wykraczających poza własne „Ja”, spontaniczne i twórcze. Przypisywał im świeżość przeżywania, głębokie relacje z niewielką liczbą osób, poczucie wspólnoty z ludźmi, demokratyczny charakter oraz przyjazne, filozoficzne poczucie humoru. Niektóre miały doświadczać przeżyć szczytowych – intensywnych stanów zachwytu, jedności lub głębokiego sensu.

Opis ten powstał na podstawie celowo dobranej i niewielkiej grupy osób uznanych wcześniej przez autora za szczególnie rozwinięte. Nie stanowi zatem reprezentatywnej charakterystyki wszystkich zdrowych psychicznie ludzi. Dobór badanych odzwierciedlał również wartości Maslowa oraz jego kulturowy i historyczny kontekst.

Samorealizacja nie oznacza braku niedoskonałości. Osoby uznawane za samorealizujące się mogą być uparte, drażliwe, próżne, stronnicze i popełniać błędy. Mogą przeżywać gniew, smutek, poczucie winy, lęk oraz konflikty wewnętrzne. Trudne emocje są zgodne ze zdrowiem psychicznym. Istotne są ich źródła, nasilenie, czas trwania, kontekst oraz wpływ na funkcjonowanie. Historyczny podział emocji na „neurotyczne” i „rozwojowe” jest zbyt uproszczony, by stosować go jako współczesne kryterium oceny.

Teoria dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego

Kazimierz Dąbrowski przyjął, że rozwój osobowości może dokonywać się poprzez okresowe rozluźnienie dotychczasowej organizacji psychicznej. Dezintegracja oznacza rozpad wcześniej utrwalonych sposobów wartościowania i działania. Może stać się pozytywna, jeżeli prowadzi do utworzenia bardziej autonomicznej, refleksyjnej i hierarchicznie zorganizowanej struktury wartości.

Teoria ma charakter humanistyczny, kliniczny i normatywny. Nie każdy kryzys prowadzi do wzrostu, a cierpienie nie jest samo w sobie korzystne. Kryzys może przekraczać zasoby człowieka i wymagać profesjonalnej pomocy. Nie należy romantyzować zaburzeń psychicznych ani interpretować ich automatycznie jako oznak wysokiego potencjału rozwojowego. Prawidłowe funkcjonowanie emocjonalne nie wymaga przejścia przez poważną dezintegrację.

Dąbrowski wyróżnił pięć poziomów organizacji psychicznej. Są to teoretyczne poziomy struktur, a nie stadia wieku, przez które obowiązkowo przechodzi każdy człowiek.

Integracja pierwotna

Pierwszy poziom oznacza względnie sztywną organizację kierowaną przede wszystkim impulsami, interesem własnym, konformizmem i wymaganiami zewnętrznymi. W opisie Dąbrowskiego występuje tu niewiele refleksyjnych konfliktów wewnętrznych, a intelekt może być wykorzystywany instrumentalnie do realizowania aktualnych celów.

Integracja pierwotna jest konstrukcją teoretyczną. Nie powinna służyć do etykietowania ludzi ani uznawania ich za pozbawionych wartości. Nie można także na jej podstawie dokonywać diagnozy klinicznej.

Dezintegracja jednopoziomowa

Na drugim poziomie dotychczasowa spójność ulega osłabieniu. Pojawiają się wahania, ambiwalencja, niepewność i konflikty, ale dostępne możliwości są traktowane jako względnie równorzędne. Nie powstała jeszcze autonomiczna hierarchia pozwalająca ocenić jedne sposoby funkcjonowania jako rozwojowo bardziej wartościowe od innych. Decyzje mogą zależeć od okoliczności lub presji otoczenia.

W historycznych opisach poziom ten łączono z psychozami, fobiami, uzależnieniami i zaburzeniami psychosomatycznymi. Takie utożsamienie jest nieuprawnione. Zaburzenia psychiczne mają złożone uwarunkowania biologiczne, psychologiczne i społeczne. Nie są skutkiem braku hierarchii wartości ani wskaźnikiem poziomu osobowości. Kryzysu rozwojowego nie wolno utożsamiać z psychozą.

Spontaniczna dezintegracja wielopoziomowa

Na trzecim poziomie zaczyna wyłaniać się hierarchia wartości. Człowiek doświadcza napięcia między „tym, co jest”, a „tym, co powinno być”. Rozwija samowartościowanie, refleksję moralną i bardziej selektywne więzi. Konflikt nie dotyczy już wyłącznie równorzędnych możliwości, lecz wyboru między sposobami funkcjonowania ocenianymi jako mniej i bardziej zgodne z osobistymi wartościami.

Charakterystyczne mogą być niezadowolenie z siebie, poczucie winy, wstyd, niepokój i wewnętrzne konflikty. Emocje te nie są automatycznie oznaką rozwoju ani choroby. Ich znaczenie zależy od tego, czy prowadzą do konstruktywnej refleksji i zmiany, czy też dezorganizują życie oraz przekraczają możliwości samodzielnego radzenia sobie.

Zorganizowana dezintegracja wielopoziomowa

Czwarty poziom oznacza bardziej świadomy i intencjonalny rozwój. Człowiek obserwuje siebie, ocenia własne motywy i próbuje systematycznie przekształcać zachowanie zgodnie z wybraną hierarchią wartości.

Dąbrowski opisywał tu takie dynamizmy, jak stosunek podmiot–przedmiot w sobie, trzeci czynnik, przekształcenie wewnątrzpsychiczne, samokontrola, samowychowanie i autopsychoterapia. Stosunek podmiot–przedmiot w sobie pozwala analizować własne zachowanie tak, jak analizuje się działania innej osoby.

Trzeci czynnik oznacza autonomiczną zdolność oceniania wpływów biologicznych i społecznych oraz wybierania tych, które człowiek uznaje za zgodne z rozwojem i własnym ideałem osobowości. Nie jest więc zwykłą aktywnością własną, lecz procesem wartościowania i świadomego wyboru.

Samowychowanie polega na celowej pracy nad sobą, a autopsychoterapia – na rozpoznawaniu własnych trudności i poszukiwaniu sposobów radzenia sobie. Autopsychoterapia nie może jednak zastępować profesjonalnego leczenia, gdy jest ono potrzebne.

Ważną rolę na tym poziomie odgrywają empatia, odpowiedzialność, autonomia i autentyzm. Człowiek próbuje zmniejszać rozbieżność między uznawanymi wartościami a własnym postępowaniem.

Integracja wtórna

Piąty poziom jest rzadkim, modelowym ideałem harmonijnej organizacji osobowości. Zachowanie pozostaje zgodne z autonomicznie wybraną hierarchią wartości, a wcześniejszy konflikt między rzeczywistością i ideałem zostaje w dużej mierze przezwyciężony. Ideał osobowości staje się dominującym czynnikiem organizującym życie.

Dąbrowski wiązał integrację wtórną z uniwersalną empatią, odpowiedzialnością i gotowością działania dla dobra innych. Nie jest to jednak empirycznie potwierdzony i powszechny finał rozwoju. Powinna być traktowana jako normatywny wzorzec teoretyczny.

Centralnym pojęciem teorii jest wielopoziomowość. Podobnie wyglądające emocje i zachowania mogą pełnić odmienne funkcje w zależności od ich motywów oraz miejsca w całej strukturze wartości. Miłość może oznaczać zależne posiadanie drugiej osoby albo dojrzałą troskę respektującą jej odrębność. Ocena dotyczy zatem nie tylko zewnętrznej postaci zachowania, ale również jego wewnętrznej organizacji. Hierarchia przyjęta przez Dąbrowskiego ma jednak charakter aksjologiczny i nie jest neutralnym opisem psychologicznym.

Potencjał rozwojowy i wzmożone pobudliwości

Potencjał rozwojowy oznacza w teorii Dąbrowskiego układ właściwości, który może sprzyjać przekształcaniu osobowości. Obejmuje cechy konstytucjonalne, wzmożone pobudliwości, dynamizmy rozwojowe oraz autonomiczną aktywność jednostki. Nie jest prostą miarą „lepszego” lub „gorszego” wyposażenia człowieka, a jego ujawnienie zależy od warunków życia.

Dąbrowski wyróżnił pięć form wzmożonej pobudliwości. Pobudliwość psychomotoryczna przejawia się dużą energią, potrzebą działania, szybką mową lub napięciem ruchowym. Nie powinna być automatycznie utożsamiana z ADHD ani innym zaburzeniem.

Pobudliwość zmysłowa oznacza intensywne odbieranie doznań, przyjemności i dyskomfortu sensorycznego. Nie jest równoznaczna z uzależnieniem seksualnym ani nadmiernym poszukiwaniem przyjemności.

Pobudliwość wyobrażeniowa obejmuje bogate obrazowanie, metaforyczność, fantazję i twórcze skojarzenia. Pobudliwość intelektualna wyraża się w dociekliwości, potrzebie analizowania, zadawaniu pytań i zainteresowaniu problemami teoretycznymi. Pobudliwość emocjonalna oznacza głębię przeżyć, silne przywiązanie, empatię i dużą wrażliwość uczuciową. Nie można jej sprowadzać do nieśmiałości.

W teorii szczególne znaczenie przypisywano pobudliwości wyobrażeniowej, intelektualnej i emocjonalnej, ponieważ mogą ułatwiać refleksję oraz tworzenie alternatyw dla aktualnego sposobu funkcjonowania. Duże nasilenie pobudliwości nie jest jednak ani zaburzeniem, ani gwarancją twórczości czy rozwoju moralnego. Może stanowić zasób, ale również sprzyjać przeciążeniu.

Dynamizmy są wewnątrzpsychicznymi procesami organizującymi rozwój. Należą do nich między innymi niezadowolenie z siebie, samowartościowanie, konflikt moralny i dążenie do autentyzmu. W ujęciu Dąbrowskiego dysonans, napięcie i konflikt mogą dostarczać materiału do rozwoju, jeśli zostaną konstruktywnie zintegrowane.

Piechowski, Dąbrowski i samorealizacja

Michael M. Piechowski i Kazimierz Dąbrowski analizowali biografię Antoine’a de Saint-Exupéry’ego jako przykład możliwych powiązań między samorealizacją a czwartym poziomem teorii dezintegracji pozytywnej. Wskazywali na obecność empatii, odpowiedzialności, autonomicznego systemu wartości i świadomej pracy nad sobą. Analiza pojedynczej biografii może ilustrować teorię, ale nie stanowi wystarczającego dowodu jej ogólnej trafności.

Poziom czwarty Dąbrowskiego i samorealizacja Maslowa wykazują pewne podobieństwa. Oba pojęcia akcentują autonomię, odpowiedzialność, twórczość, realistyczne poznanie i troskę o innych. Różnią się jednak znaczeniem przypisywanym kryzysowi. Maslow koncentrował się głównie na właściwościach osób uznawanych za rozwinięte, natomiast Dąbrowski próbował wyjaśnić, jak konflikt i dezintegracja mogą prowadzić do reorganizacji osobowości.

Najwyższe poziomy tych teorii porównywano również z szóstym stadium rozumowania moralnego Lawrence’a Kohlberga, opartym na autonomicznie przyjętych, uniwersalnych zasadach etycznych. Jest to podobieństwo pojęciowe, a nie dowód tożsamości struktur. Kohlberg badał sposób uzasadniania sądów moralnych, nie całokształt osobowości. Stadium szóste okazało się ponadto rzadkie i trudne do empirycznego odróżnienia. Wysoki poziom rozumowania moralnego nie gwarantuje również odpowiedniego zachowania.

Dojrzałość nie oznacza doskonałości

Przedstawione koncepcje pokazują, że rozwój emocjonalny dorosłego człowieka może obejmować lepsze rozumienie siebie, coraz bardziej świadomą regulację emocji, budowanie intymności, poszerzanie odpowiedzialności i tworzenie względnie spójnego systemu wartości. Nie wynika z nich jednak jeden obowiązujący model właściwego życia.

Teorie Allporta, Eriksona, Levinsona, Goulda, Reissa, Lee, Sternberga, Jahody, Maslowa i Dąbrowskiego powstawały w określonych warunkach historycznych. Dostarczają użytecznych pojęć, ale ich stadiów i ideałów nie należy traktować jako ścisłych norm diagnostycznych. Szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do dawnych uogólnień na temat kobiet, mężczyzn, rodziny i obowiązkowego przebiegu dorosłości.

Dojrzałość nie jest brakiem zależności, lecz zdolnością do odpowiedzialnej współzależności. Nie oznacza nieustannego spokoju, ale umiejętność rozpoznawania, tolerowania i regulowania emocji. Nie wyklucza kryzysu ani doświadczenia zaburzenia psychicznego i nie wymaga perfekcyjnego wypełniania społecznych ról. Zdrowy rozwój może przebiegać wieloma drogami, obejmować okresowe trudności i prowadzić do różnych, lecz wartościowych form dorosłego życia.

Oceń tę pracę
image_pdf

Różnice indywidualne w rozwoju psychicznym

Dwie tradycje psychologii

Lee J. Cronbach wyróżnił dwie częściowo odrębne tradycje psychologii naukowej: eksperymentalną i korelacyjną. Pierwsza z nich koncentruje się na ustalaniu ogólnych praw funkcjonowania psychicznego, przede wszystkim poprzez kontrolowanie warunków oraz badanie wpływu określonych zmiennych. Druga, stanowiąca podstawę psychologii różnic indywidualnych, analizuje zróżnicowanie między ludźmi oraz związki zachodzące między ich właściwościami. Cronbach nie postulował jednak tworzenia dwóch niezależnych psychologii. Przeciwnie, wskazywał na potrzebę połączenia obu tradycji.

Część klasycznej psychologii rozwojowej była bliższa tradycji eksperymentalnej, ponieważ poszukiwała ogólnych prawidłowości zmian zachodzących wraz z wiekiem. Jej podstawowe pytanie dotyczyło tego, jak rozwijają się określone funkcje i jakie etapy tego procesu są wspólne dla większości ludzi. Zróżnicowanie między osobami mogło być w takim ujęciu traktowane jako czynnik utrudniający dostrzeżenie uniwersalnego wzorca rozwoju.

Przykładem takiego podejścia jest teoria Jeana Piageta. Jej głównym przedmiotem były jakościowe przemiany struktur poznawczych i następujące po sobie stadia rozwoju. Różnice między dziećmi interesowały Piageta przede wszystkim jako różnice w tempie osiągania kolejnych poziomów. Znacznie mniej uwagi poświęcał trwałemu zróżnicowaniu profili rozwojowych oraz możliwości istnienia różnych dróg prowadzących do podobnych osiągnięć. Nie oznacza to, że całkowicie negował różnice indywidualne, lecz w jego teorii pozostawały one na dalszym planie.

Koncepcje neopiagetowskie w większym stopniu uwzględniają zróżnicowanie między jednostkami. Łączą przebieg rozwoju między innymi z pojemnością pamięci roboczej, szybkością przetwarzania informacji, poziomem kontroli poznawczej, stosowanymi strategiami i wiedzą zgromadzoną w określonej dziedzinie. Współczesna psychologia rozwoju pyta więc zarówno o prawidłowości typowe dla danego wieku, jak i o przyczyny odmienności indywidualnych trajektorii. Nie istnieje bowiem rozwój abstrakcyjnego „przeciętnego człowieka”. Każda prawidłowość rozwojowa realizuje się w życiu konkretnych osób funkcjonujących w określonych warunkach biologicznych, społecznych i kulturowych.

Różnice indywidualne, rozwojowe i intraindywidualne

Różnice rozwojowe odnoszą się do zmian zachodzących w tej samej osobie w czasie lub do przeciętnych różnic między grupami wiekowymi. Różnice interindywidualne oznaczają natomiast zróżnicowanie między osobami, na przykład między dwojgiem dzieci w tym samym wieku. Oba rodzaje różnic współwystępują. Wraz z wiekiem może wzrastać przeciętny poziom określonej zdolności, a jednocześnie dzieci należące do każdej grupy wiekowej mogą znacznie różnić się jej poziomem.

Dobrego przykładu dostarczają dziecięce skale rozwojowe. Pozwalają one porównywać aktualne osiągnięcia dziecka zarówno z jego wcześniejszym funkcjonowaniem, jak i z typowymi wynikami rówieśników. Dziecko może robić postępy w sensie bezwzględnym, a zarazem utrzymywać, poprawiać albo obniżać swoją względną pozycję w grupie. Niski wynik uzyskany w pojedynczym badaniu nie stanowi automatycznie dowodu trwałego opóźnienia. Może odzwierciedlać aktualny stan dziecka, zmęczenie, brak zainteresowania zadaniem, specyfikę narzędzia pomiarowego albo nierównomierny profil rozwoju.

Robert B. McCall wiązał stosunkowo niewielką stabilność części wczesnych wyników z kanalizacją rozwoju niemowlęcego. Kanalizacja oznacza, że rozwój określonych funkcji jest w pewnym zakresie odporny na zróżnicowanie warunków i zmierza ku osiągnięciom typowym dla gatunku. Nie wynika z tego jednak, że przed drugim rokiem życia dzieci nie różnią się między sobą. Różnice indywidualne występują od początku życia i dotyczą między innymi reaktywności, uwagi, aktywności ruchowej oraz tempa osiągania poszczególnych sprawności. Wczesne wyniki słabo przewidują późniejszy iloraz inteligencji również dlatego, że skale stosowane w różnych okresach mierzą częściowo inne funkcje, a organizacja zdolności małego dziecka intensywnie się zmienia.

Różnice intraindywidualne dotyczą niejednakowego poziomu różnych właściwości u tej samej osoby. Dziecko może osiągać wysoki poziom w rozumowaniu przestrzennym, przeciętny w zakresie języka i niższy w kontroli uwagi. Taki profil nie powinien być sprowadzany do jednej ogólnej etykiety. Może mieć istotne znaczenie dla sposobu uczenia się, rodzaju potrzebnego wsparcia i wyboru sytuacji, w których dziecko najpełniej wykorzystuje swoje mocne strony.

Należy też odróżnić zróżnicowanie intraindywidualne od zmienności intraindywidualnej. Pierwsze oznacza nierówny poziom funkcjonowania w różnych dziedzinach, natomiast drugie – wahania sprawności tej samej osoby między sytuacjami lub kolejnymi pomiarami.

Tempo, dziedzina i ścieżka rozwoju

Jeżeli dwie osoby w tym samym wieku różnią się poziomem wykonania zadania, możliwych jest kilka wyjaśnień. Pierwsze dotyczy tempa rozwoju. Osoby mogą przechodzić przez podobną sekwencję przemian, ale osiągać kolejne poziomy w różnym czasie. Późniejsze opanowanie umiejętności nie musi oznaczać, że dalszy rozwój będzie przebiegał nieprawidłowo. Tempo może również zmieniać się w ciągu życia: okresy przyspieszenia przeplatają się niekiedy z okresami względnej stabilizacji.

Drugie wyjaśnienie odnosi się do dziedziny funkcjonowania. Rozwój nie przebiega jednakowo we wszystkich sferach. Zjawisko określane przez Piageta jako przesunięcie poziome, czyli décalage horizontal, polega na tym, że podobny sposób rozumowania nie pojawia się jednocześnie we wszystkich zadaniach i treściach. Dziecko może na przykład uwzględniać wiele aspektów problemu dotyczącego właściwości fizycznych, a jednocześnie mieć trudność z przyjęciem perspektywy innej osoby w sytuacji społecznej. Wynik zależy bowiem nie tylko od ogólnej struktury poznawczej, lecz także od wiedzy, znajomości sytuacji, osobistego znaczenia problemu, użytej strategii oraz sposobu sformułowania zadania.

Trzecia możliwość wiąże się z odmiennością ścieżek i kierunków rozwoju. Klasyczne teorie często przedstawiały rozwój za pomocą metafory drabiny: wszyscy mieli wspinać się po tych samych szczeblach, różniąc się najwyżej szybkością. Współczesnemu podejściu bliższa jest metafora sieci lub pajęczyny. Z podobnego punktu wyjścia można różnymi drogami dojść do tego samego osiągnięcia, ale możliwe jest również osiągnięcie odmiennych re