Czym jest opieka nad dzieckiem

Pojęcie „opieki nad dzieckiem” powstało poprzez konkretyzację ogólnego pojęcia „opieki” oraz przez podkreślenie podmiotu działań opiekuńczych, jakim jest dziecko.

Opieka rodziców nad potomstwem, towarzysząca człowiekowi jako gatunkowi od zarania dziejów uwarunkowana była obyczajowo, kulturowo i prawnie, co prowadziło do zróżnicowania postaw rodziców wobec własnych dzieci.

Rozwój teoretycznych rozważań i praktyki opiekuńczej spowodował pojawienie się wielu definicji pojęcia „opieka nad dzieckiem”, które w miarę upływu czasu poszerzało swój zakres znaczeniowy.

Poniżej przedstawione zostaną niektóre z tych definicji.

I tak w 1954 r. Franciszek Pawula użył terminu „opieka nad dzieckiem” do określenia instytucji i czynności, w których celem było zapewnienie dzieciom warunków sprzyjających optymalnemu rozwojowi fizycznemu i umysłowemu, od momentu urodzenia do okresu osiągnięcia dojrzałości.

Niestety autor ten w swojej definicji pominął opiekuńcze możliwości tkwiące w środowisku szkolnym.

Już w 1972 r. termin ten został zinterpretowany nieco inaczej przez Mariana Balcerka. Przedstawił on „opiekę nad dzieckiem” jako „działalność mającą na celu zabezpieczenie warunków prawidłowego rozwoju i wychowania ogółowi dzieci i młodzieży bez względu na ich pochodzenie, stan rodzinny i środowiska, w sytuacjach społecznego i indywidualnego zagrożenia, jakie mogą wystąpić zarówno w najbliższym otoczeniu dziecka, to jest w rodzinie, jak i w szkole”11.

Wprowadzenie przez niego nowego elementu – szkoły – poszerzyło zakres znaczeniowy pojęcia „opieki”.

W późniejszych opracowaniach spotyka się jeszcze bardziej precyzyjne interpretacje tego terminu. Zwiększenie się jego zakresu treści wynika z coraz szerszego rozumienia sytuacji i różnorodnych zagrożeń oraz zaawansowania badań nad ich postaciami.

Wydaje się, że dla uściślenia treści jaką ma „opieka nad dzieckiem” warto przybliżyć charakter działań z jakimi wiąże się ta opieka i na jakich działaniach polega.

„Opieka nad dzieckiem oznacza:

  • ochronę zdrowia dziecka,
  • wychowanie i nauczanie,
  • system zabezpieczenia społecznego przed różnorodnymi zagrożeniami,
  • działalność socjalną zakładów opiekuńczych i zakładów pracy”12.

Współcześnie, przyjmuje się jako rzecz naturalną funkcjonowanie systemu opieki publicznej i prawo do bezpieczeństwa socjalnego oraz opieki niezbędnej dla prawidłowego rozwoju jednostki. Historia pokazuje nam jak wiele na tym polu zrobiono, natomiast współczesna praktyka świadczy o dalszym intensywnym rozwoju i doskonaleniu istniejących systemów.

„Opieka przestaje być aktem łaski, czy dobrej woli jednostki, grup czy organizacji społecznych, lecz staje się niezbywalnym prawem każdej jednostki ludzkiej. Tworzonym przez państwo systemom opieki towarzyszy jednak zanik poczucia indywidualnej odpowiedzialności członków społeczeństwa na losy drugiego człowieka. Dzieje się tak nie tylko w sferze opieki społecznej, ale także coraz częściej w stosunku do ludzi bliskich, połączonych więzami krwi, a nawet do własnych dzieci”13. Tworzy się mit wszechstronnej opieki społecznej, która niejako zdejmuje z członków społeczeństwa indywidualną odpowiedzialność za los drugiego człowieka będącego w potrzebie, a także za los własnego dziecka.

„Nabierając cech administracyjno – biurokratycznych instytucje opieki narażone są na odhumanizowanie i utratę tak istotnego w opiece, osobowego, indywidualnego stosunku do podopiecznego”14.

Historia opieki nad dzieckiem ukazuje nam, że prawne zapewnienie materialnych warunków egzystencji i rozwoju podopiecznego przez państwo nie wystarcza. Musi mu towarzyszyć więź dziecka z opiekunem zbliżona do więzi rodzinnej przez duże zaangażowanie emocjonalne. Brak takiej więzi może prowadzić do choroby sierocej oraz zaburzeń w rozwoju, a niekiedy także do dewiacji ujawniających się dopiero w wieku dorosłym.

Analizując zmianę polityki opiekuńczej państwa należy także zwrócić uwagę na zmiany związane z opieką nad dzieckiem dokonujące się we współczesnej rodzinie. Uwagę zwraca wzrost udziału obojga małżonków w pełnieniu zadań opiekuńczo-wychowawczych. Zmianie uległa także społeczna rola mężczyzny jako ojca współuczestniczącego i współodpowiedzialnego za socjalizację dzieci oraz zaspokajanie ich potrzeb psychospołecznych, a nie tyko bytowych.

Wzrosła także ranga i znaczenie instytucji wspomagających rodzinę w realizacji funkcji opiekuńczo-wychowawczych.

Powszechność zjawiska wspomagania rodziców w realizacji wzorów socjalizacji budzi duże zainteresowanie badaczy rodziny, odnośnie instytucji i osób, które pomagają w ich realizacji. Matki najczęściej korzystają z pomocy swoich rodziców oraz współmałżonka. W dalszej kolejności pomocni są sąsiedzi, rodzeństwo i inni krewni. Korzystają także z sieci placówek opiekuńczo-wychowawczych. Wiąże się to z koniecznością zapewnienia dzieciom stałej opieki oraz z nieumiejętnością zorganizowania właściwej opieki przez małżonków.

Sprawowanie opieki nad dzieckiem przez rodziców nie zawsze oznacza więc należyte poświęcenie mu czasu.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS w 1994 r., „co trzecia matka i 40 % ojców może pobawić się z dzieckiem lub poświęcić mu czas w innej formie (np. wspólny spacer) tylko w niedzielę, co piąty ojciec i 14 % matek deklaruje, że nigdy nie maja na to czasu”15.

Opieka widziana przez potrzeby dziecka

Szerokie rozumienie opieki pozwala spojrzeć na nią nie jak na pojedynczą czynność, lecz jak na układ działań odpowiadających na różne potrzeby. Bezpieczeństwo fizyczne obejmuje ochronę zdrowia, właściwe warunki bytowe i obecność osoby, która potrafi zareagować w sytuacji zagrożenia. Bezpieczeństwo emocjonalne wiąże się z przewidywalnością, akceptacją i możliwością zwrócenia się do dorosłego. Rozwój poznawczy wymaga natomiast rozmowy, dostępu do nauki oraz zachęty do samodzielnego odkrywania świata.

Te obszary nie działają oddzielnie. Dziecko może mieć zapewniony posiłek i miejsce pobytu, a zarazem odczuwać osamotnienie. Może też pozostawać w bliskiej relacji z rodzicem, lecz potrzebować specjalistycznej pomocy, której rodzina sama nie jest w stanie udzielić. Dlatego o jakości opieki nie świadczy wyłącznie liczba wykonanych obowiązków. Znaczenie ma również to, czy pomoc jest dopasowana do rzeczywistej sytuacji dziecka oraz czy nie pomija jego głosu.

Rodzina i instytucje jako uzupełniające się kręgi

Pierwszym kręgiem opieki jest zwykle rodzina, ponieważ zna codzienne przyzwyczajenia dziecka, rozpoznaje jego sposób komunikowania trudności i zapewnia ciągłość więzi. Drugi krąg tworzą osoby z dalszego otoczenia, na przykład krewni lub zaufani opiekunowie. Trzeci obejmuje szkołę, świetlicę, ochronę zdrowia i pomoc społeczną. Każdy z tych kręgów ma inne możliwości. Rodzic wnosi osobistą relację, nauczyciel obserwuje funkcjonowanie w grupie, a specjalista może rozpoznać problem wymagający określonego postępowania.

Współpraca staje się potrzebna wtedy, gdy informacje rozproszone między dorosłymi powinny utworzyć pełniejszy obraz. Jeżeli dziecko jest zmęczone podczas lekcji, przyczyna może wiązać się z rytmem dnia, zdrowiem, napięciem domowym albo nadmiarem zajęć. Sama obserwacja szkolna nie rozstrzyga, co się dzieje. Rozmowa z rodziną może pomóc odnaleźć przyczynę, pod warunkiem że służy rozwiązaniu problemu, a nie przerzucaniu odpowiedzialności.

Czas opieki to także jakość kontaktu

W rodzinie pracującej zawodowo szczególnie wyraźna staje się różnica między obecnością a dostępnością. Dorosły może przebywać z dzieckiem w jednym mieszkaniu, lecz być pochłonięty obowiązkami i nie zauważać sygnałów wysyłanych przez dziecko. Z kolei krótka, ale spokojna rozmowa może mieć większą wartość niż długi czas spędzony obok siebie bez kontaktu. Nie oznacza to, że długość wspólnego czasu jest obojętna. Chodzi o połączenie regularności, uwagi i gotowości do odpowiedzi.

Praktycznym sprawdzianem opieki jest przewidywalność dnia. Dziecko powinno wiedzieć, kto je odbierze, gdzie będzie po lekcjach, do kogo zwróci się w razie trudności i kiedy spotka rodziców. Jasny plan ogranicza niepewność, a jednocześnie pozwala stopniowo rozwijać samodzielność. Opieka nie polega bowiem na wykonywaniu wszystkiego za dziecko. Jej zadaniem jest tworzenie takich warunków, w których może ono podejmować czynności odpowiednie do wieku, wiedząc, że w potrzebie otrzyma pomoc.

Jakość opieki można rozpoznawać po zmianach w funkcjonowaniu dziecka. Powtarzające się spóźnienia, brak potrzebnych rzeczy, trudności z odpoczynkiem albo wycofanie mogą wskazywać, że dotychczasowy plan wymaga korekty. Nie każdy sygnał świadczy o zaniedbaniu, dlatego potrzebna jest rozmowa i obserwacja okoliczności. Dobre rozwiązanie nie jest ustalane raz na zawsze. Powinno zmieniać się wraz z wiekiem dziecka, rozkładem pracy rodziców i pojawieniem się nowych potrzeb.

Przypisy

  1. Z. Frączek, Co dziś oznacza termin „opieka nad dzieckiem”, „Nowa Szkoła” 1998, nr 1.
  2. Ibidem.
  3. H. Fierek, M. Fierek – Kaźmierowska, Dzieje opieki nad dzieckiem, Słupsk 1991, WSP w Słupsku, s.130.
  4. Ibidem.
  5. M. Kostka, Dzieci w sytuacjach trudnych, „Przyjaciel Dziecka” Pismo TPD 1997, nr 10-12.
Oceń tę pracę
image_pdf

Rozwój dziecka

Rozwój fizyczny całokształt procesów biologicznych (biochemicznych i biofizycznych bez sfery życia psychicznego) zachodzących od chwili poczęcia do śmierci danego osobnika. Prowadzi to do dojrzałości biologicznej i zdolności do reprodukcji.

Wyróżniamy 3 grupy procesów zachodzących w przebiegu rozwoju fizycznego:

  • wzrastanie,
  • różnicowanie,
  • dojrzewanie.

WZRASTANIE – zmiany wielkości elementów morfologicznych, przewaga procesów anabolicznych nad katabolicznymi. Tu oceniamy wzrost, tempo wzrastania, rytm wzrastania wyrażony zmianami tempa w różnych okresach rozwoju.

RÓŻNICOWANIE – proces jakościowy i składa się z przebudowy struktury komórek i tkanek (cytohistiogeneza), grupowanie się tkanek w określone organy (organogeneza), wzajemne formowanie kształtów, proporcji (typogeneza).

DOJRZEWANIE – przebiega równolegle z dwoma poprzednimi i oznacza doskonalenie budowy i czynności oraz osiągnięcie max. sprawności.

Rozwój nie przebiega w jednakowym tempie i rytmie, wykazując w kolejnych okresach życia przyspieszenie lub zwolnienie wzrastania i różne natężenie procesów dojrzewania. Również poszczególny narządy i tkanki rozwijają się z właściwym dla nich tempem i rytmem.

Wiek mie-siąc Czynności ruchowe Inne czynności
1 Pełza w pozycji na brzuchu. W pozycji tej unosi głowę na chwilę, lecz nie odwraca jej. Zaciska dłoń po dotknięciu, lecz natychmiast wypuszcza przedmiot włożony w dłoń. Wodzi oczami za światłem i przedmiotami, czasem przez chwilę wpatruje się. Zdradza zadowolenie w związku z karmieniem i uspokaja się po wzięciu na ręce.
2 Podnosi głowę w pozycji leżącej na brzuchu. Obraca się na plecy z pozycji na boku. Uśmiecha się do matki. Słucha dźwięków, wodzi oczami za przedmiotami, rozpoczyna bawić się zabawkami.
3 Utrzymuje przez chwilę przedmiot włożony w dłoń. Trąca zawieszone zabawki. Bawi się rękami. Dobrze trzyma głowę. Lubi leżeć na brzuchu. Wierzga nogami. Wodzi oczami za osobami i rozpoznaje je, zwłaszcza matkę. Zaczyna gaworzyć.
4 Chwyta i trzyma drobne przedmioty obiema rękami i niesie je do ust. Potrząsa zabawkę. W pozycji na brzuchu dźwiga głowę i klatkę piersiową i utrzymuje je. Zwraca głowę w stronę butelki lub dźwięku. Gaworzy. Łatwo odwzajemnia uśmiech innych osób, śledzi wzrokiem zmiany w otoczeniu. Rozpoznaje butelkę.
5 Trzyma prosto głowę bez wysiłku. Obraca się na boki i na brzuch. Chwyta całą dłonią. Może długo siedzieć z podparciem. Sięga po zabawki i obmacuje je. Figluje w zabawie. Wydaje okrzyki radości. Odróżnia osoby obce. Jest wyraźnie zainteresowane zabawkami.
6 Zdejmuje papier z twarzy. Przewraca się swobodnie z pleców na brzuch i odwrotnie. Podtrzymywane pod pachy opiera się pewnie na nogach. Reaguje śpiewnym gaworzeniem na głos lub muzykę. Manipuluje przedmiotami, przekłada je z ręki do ręki.
7 Siedzi. Siad podciągane za ręce lub gdy się czegoś uchwyci. Podtrzymywane pod pachy podskakuje. Rozpoznaje matkę w innym ubiorze. Postukuje zabawką o stół. Lubi dźwięki. Śmieje się do siebie w lustrze. Upuszcza i podnosi przedmioty
8 Pełza energicznie w pozycji na brzuchu. Zaczyna odróżniać siebie od otoczenia. Powtarza bezwiednie te same sylaby (ma-ma). Pierwsze oznaki odróżniania głębi i odległości. Przygląda się sobie w lustrze.
9 Stoi przy poręczy. Raczkuje. Pomaga trzymać butelkę podczas picia. Podtrzymywane próbuje chodzić. Bawi się w chowanego (a kuku). Szuka odebranego przedmiotu. Wyrzuca przedmioty z łóżeczka i obserwuje jak spadają. Wyciąga rękę, by je podnieść.
10 Stoi. Stąpa bokiem, trzymając się poręczy lub mebli. Pije z filiżanki. Uderza zabawkami o siebie w celu wywołania hałasu. Wyraźnie lubi matkę. Podaje zabawkę. Bawi się w “kosi-kosi” lub “baran bęc”. Przysłuchuje się cykaniu zegarka. Zdradza lęk wobec obcych i przed samotnością.
11 Staje samodzielnie. Prowadzone za rękę chodzi do przodu. Obraca się w pozycji siedzącej podnosi zabawki. Rozumie zakazy. Mówi 1-2 wyrazy. Wyjmuje mniejsze przedmioty z większych.
12 Zaczyna chodzić samodzielnie. Pierwsze oznaki regularnego oddawania moczu i kału Mówi 2-3 wyrazy. Układa wieżę z 2-3 klocków. Objawia uczucie lęku zazdrości itp.
15 Chodzi samodzielnie. Wczołguje się na schody. Posługuje się łyżeczką. Trzyma filiżankę Ogląda obrazki. Zna swoje imię. Mówi kilka słów. Otwiera i zamyka pudełka, szuflady. Wykonuje proste polecenia.
18 Wspina się na krzesła. Chodzi do tyłu. Trzymane za rączkę wchodzi po schodach. Przekręca wyłączniki. Mówi kilkanaście słów. Wyraża żądania słowami. Pokazuje części ciała.
21 Biega. Wchodzi samodzielnie na schody. Kuca Buduje wieżę z kilku klocków. Buduje zdania dwuwyrazowe. Sygnalizuje w porę potrzeby fizjologiczne.
24 Wchodzi i schodzi po schodach. Siedzi przy stole. Kopie piłkę. Słucha opowiadań. Mówi o sobie w 3 osobie.
36 Rzuca piłkę nie tracąc równowagi. Podskakuje i biega przy muzyce. Buduje domki w dwóch wymiarach. Lubi bawić się w piasku. Rysuje kształty zamknięte. Wymienia przedmioty i czynności na obrazkach. Mówi dosyć gramatycznie, używa ok. 1000 wyrazów, tworzy zdania wielowyrazowe. O sobie mówi “ja”

Czynniki wpływające na rozwój dziecka:

Endogenne i egzogenne

Genetyczne (endogenne) – determinanty – zespół genów dziedzicznych po rodzicach. Genotyp – zespół informacji genetycznej zawartej w DNA w chromosomach. Kierują one procesami metabolicznymi, ich natężeniem, przebiegiem procesów różnicowania się dojrzewania tkanek i narządów. Konstytucja psychiczna a nawet skłonność do występowania chorób. Genetycznie silniejsze są dziewczynki bo mają XX.

Paragenetyczne – środowisko matczyne, wewnątrzmaciczne.

Środowiskowe – modyfikują one genetycznie zdeterminowany przebieg rozwoju. Zaliczamy tu:

  • czynniki biogeograficzne (klimat, ukształtowanie terenu, zasoby mineralne i wodne, świat roślinny i zwierzęcy). W temperaturach umiarkowanych rozwój szybki, wahania szybkości wzrostu (na wiosnę szybciej), nabieranie masy ciała (największe w zimie) – najprawdopodobniej jest to mechanizm hormonalny,
  • czynniki społeczno-ekonomiczne, kultura: czyli sytuacja rodzinna, zarobki, warunki mieszkaniowe, higieniczne, poziom wykształcenia, żywienie dziecka, aktywność ruchowa,
  • czynniki psychiczne: zmiana środowiska dziecka, stresy (zaburzenia sekrecji hormonów),
  • choroby przewlekłe.

Na rozwój psychiczny mają wpływ:

1) wyposażenie biologiczne organizmu,

2) własna aktywność dziecka,

3) czynniki środowiskowe,

4) wychowanie.

OKRES NIEMOWLĘCY (do 1 r ż.) – posiada odruchy: ssania, połykania, szukania, chwytny, Moro. Odruchy te zależą od czynności ośrodków podkorowych stopniowo niektóre z nich zanikają (Moro). Rozwój przebiega wg prawa głowowo – ogonowego czyli: gałki oczne, głowa, szyja, ręce, tułów nogi, ze stopniową pionizacją postawy ciała.

Zdolności motoryki małej czyli sięganie, chwytanie i manipulacja wg prawa proksymo – dystalnego: ruchy w stawach barkowych, stawy łokciowe, nadgarstkowe stawy śródpaliczkowe. Chwytanie łokciowo-dłoniowe (4-5 m ż.), chwytanie dłoniowe proste czyli zagarnianie (5-6), chwyt nożycowy, (7-8) chwyt pęsetkowy (9) Prawidłowy rozwój zależy od więzi emocjonalnej i stymulowania jego aktywności przez bodźce. Niemowlę ma wrodzone popędy, przede wszystkim ciekawość poznania, a pozbawione wrażeń wpatrzone tylko w sufit nie trenuje swego mózgu, nie rozwija się i zostaje w tyle w stosunku do swoich rówieśników.

OKRES PONIEMOWLĘCY (do 3 r ż.) – doskonalenie ruchowe – ruchy stają się płynne i pewne, celowe, rozwój mowy biernej (rozumienie) i czynnej dziecko zaczyna mówić zdaniami, zmienność stanów emocjonalnych. Przełom w kształtowaniu się egozentryzm (ja), negatywizm (wszystko na nie), upór, pod koniec 3 r ż. potrafi poinformować czy jest chłopcem czy dziewczynką. Częste infekcje dróg oddechowych i przewodu pokarmowego.

OKRES PRZEDSZKOLNY (do 7 r ż.) dalsze doskonalenie ruchów (chód, bieganie,skoki, manipulacja). Zwiększa się zaradność i samodzielność dominuje ruchliwość, impulsywność, skłonność do agresji, egocentryzm. Około 5 r ż. Wzrasta aktywność intelektualna, dociekliwość, rozwój wyobraźni, koncentracja uwagi lepsza.. W wieku 6-7 lat dziecko swobodnie posługuje się mową potoczną. Kształtują się sposoby zachowania, nawyki, wzory osobowościowe przez naśladowanie rodziców. Częste infekcje dróg oddechowych

MŁODSZY OKRES SZKOLNY (7-12) rozwój intelektualny, poczucie obowiązku związane z nauką w szkole, zwiększenie zasobu wiadomości, samodzielność myślenia, postęp w myśleniu abstrakcyjnym, krytycyzm. W początkowym okresie mogą się ujawniać trudności z czytaniem i pisaniem (dysleksja i dysgrafia). Rozwój kontaktów społecznych. Ostre przejawy antagonizmu płci. Na postęp w nauce wpływają środowisko rodzinne, czynniki dydaktyczno-pedagogiczme oraz grupy rówieśnicze.

Rozwój jako układ wzajemnych zależności

Opis kolejnych sfer rozwoju warto odczytywać łącznie. Sprawność ruchowa pomaga dziecku poznawać otoczenie, doświadczenia społeczne rozwijają mowę, a język pozwala nazywać emocje i potrzeby. Trudność widoczna w jednej dziedzinie może więc wpływać na zachowanie w innych sytuacjach, nie przesądzając jeszcze o trwałym opóźnieniu.

Ocena dziecka wymaga obserwacji zmian zachodzących w czasie oraz uwzględnienia jego warunków życia. Porównanie z ogólnymi prawidłowościami rozwojowymi może porządkować wiedzę, lecz nie powinno zastępować uważnego spojrzenia na indywidualne tempo, mocne strony i sposób reagowania na wsparcie.

Oceń tę pracę
image_pdf

Różne obrazy świata dziecięcego

Świat dziecka rozwija się i urzeczywistnia poprzez kontakt z dorosłym. Dziecko szuka wręcz takich kontaktów dla potwierdzenia siebie i związków z otoczeniem. Potrzebuje ludzi budzących zaufanie, zaspokajających potrzebę bezpieczeństwa, będących autorytetami, partnerami i nauczycielami.

Dziecko potrzebuje czasu dla siebie i czasu przeznaczonego mu przez dorosłych, wypełnionego zabawami i radością, zamkniętego w pewnym obszarze.

Badacze dzieciństwa zastanawiają się nad dziecięcą percepcją przestrzeni oraz nad jej tworzeniem i wykorzystaniem. Stawiają sobie również pytanie o funkcje, które pełni przestrzeń wobec dzieci.

Przestrzeń dziecięca jest przestrzenią socjalizacyjną. Przez dzieci definiowana jest z punktu widzenia jej użyteczności do zabawy, nauki i pracy.

Przyjmuje się podział na rodzinną przestrzeń prywatną i dziecięcą przestrzeń publiczną czyli miejsca tworzone specjalnie przeciwko dorosłym np. strychy, piwnice.

Rodzina ma do spełnienia najważniejsze funkcje wobec dziecka. Powinna zaspokajać jego podstawowe potrzeby. Tymczasem współczesna rodzina polska, szczególnie wielodzietna boryka się przede wszystkim z biedą, bezrobociem i problemami mieszkaniowymi. Dotyczy to szczególnie rodzin mieszkających na wsi. Dzieci w tej sytuacji ochraniane są głównie przez matki i babki, które starają się bronić je przed negatywnymi skutkami biedy. W szczególny sposób dbają o ubrania, zabiegają o pomoc materialną.

Także same dzieci podejmują próby zdobywania pieniędzy, zwłaszcza w rodzinach patologicznych – niewydolnych wychowawczo, obciążonych alkoholizmem. Nie zawsze są to rozwiązania legalne. Zdarza się bowiem, że nie tylko pracują, ale także wyłudzają pieniądze czy też kradną.

Wśród najważniejszych problemów dotyczących dziecka i rodziny wymienia się także przemoc wobec dziecka, przestępczość nieletnich oraz alkoholizm i uzależnienia.

Źródeł przestępczości szuka się na ogół w zmianach społeczno-ekonomicznych, ale należy także pamiętać, że tkwią one w rodzinie i w stosunkach między dorosłymi a dziećmi.

Szczególny typ przestępczości i przemocy spowodowany jest przez „nudę i chęć zabicia czasu” jak twierdzi Janusz Szumski.

Agresja powstaje także w wyniku konkurencji na rynku pracy, frustracji spowodowanej ciągłą presją, aby osiągać sukces w życiu zawodowym i prywatnym.

Młodzi ludzie często nie mają szans na realizację wysokich aspiracji budowanych przez szkołę czy też rodzinę.

Swoje niezadowolenie kieruje więc na innych, słabszych.

Przedstawiony obraz dzieciństwa socjalnego ukazuje, iż skutki biedy i bezrobocia ponoszą dzieci, będące niejako ofiarami przemian polityczno-ekonomicznych.

Szczególny typ socjalnego dzieciństwa to dzieciństwo w placówkach opiekuńczo-wychowawczych. Najbardziej typową formą tych placówek były Państwowe Domy Dziecka.

Zaczęto jednak podkreślać nieskuteczność tej formy opieki, gdyż wpływa ona negatywnie na rozwój emocjonalny wychowanków. Mają oni kłopoty z nawiązywaniem więzi emocjonalnych czy też z komunikacją społeczną.

Są także bierni, mało samodzielni oraz nie przywiązują się do miejsc i ludzi.

Austriak H. Gmeiner, twórca wiosek dziecięcych SOS, wyszedł z założenia, że aby dziecko mogło się prawidłowo rozwijać potrzebuje najbardziej matki, miłości, poczucia bezpieczeństwa i domu rodzinnego. Błąd w jego koncepcji tkwi jedynie w tym, że dzieci nie mieszkają w normalnym osiedlu, lecz w wyodrębnionej wiosce.

W Polsce sprawdziły się rodzinne domy dziecka wraz z przybraną matką, ojcem oraz rodzonymi i przybranymi dziećmi.

Gdyby domy te znajdowały się w zwykłych osiedlach mieszkaniowych, byłyby duże szansę na likwidację zewnętrznych oznak sieroctwa.

Odchodzenie od modelu zakładowego na rzecz modelu rodzinnego sprzyja tworzeniu warunków dla rozwoju miłości, więzi rodzinnej.

Do rodzin zastępczych trafiają głównie dzieci mające kłopoty z realizacją obowiązku szkolnego, zaniedbane przez rodziców alkoholików, narkomanów, chorych psychicznie lub też niechciane i odrzucone.

W myśl zasady pomocniczości zawartej w encyklice należy podkreślić, że żadna placówka nie jest w stanie zastąpić rodziny. Należy czynić wszystko, aby rodzina sama mogła pokonać własne trudności.

Warto tutaj wspomnieć, że świat dziecka to także świat choroby i cierpienia. Mam na myśli różnego rodzaju placówki medyczne i szpitale. Ogromną rolę odgrywa w nich pedagogika lecznicza.

Wychowawcy muszą dbać nieustannie o dobre samopoczucie chorego dziecka, realizację jego marzeń, atrakcyjne wypełnianie czasu, kontakty z najbliższymi czy też stwarzanie warunków zabawowych. Dzieci powinny mieć dostęp do tego wszystkiego co ich zdrowi rówieśnicy, korzystać z zabawek i urządzeń dostosowanych do wieku i rodzaju schorzeń.

Świat dziecięcy to także świat związany ze szkołą i nauczaniem.

Na szczególną uwagę zasługują tutaj dwa zjawiska – wzrost aspiracji edukacyjnych społeczeństwa oraz zmieniające się cele, programy i kształcenie. Szkoła zaczęła odkrywać, że dziecko i rodzice są podmiotami edukacji.

Dziecko nie jest więc biernym przedmiotem poddanym różnego rodzaju oddziaływaniom ale istotą aktywną, spontaniczną. Aktywnie organizuje swoje stosunki z otaczającym światem, wchodzi w interakcje, rozwija się poprzez zdobywanie i organizowanie doświadczenia indywidualnego. W ujęciu S. Szumana jest to aktywność samorzutna, spontaniczna, osiągana własnym wysiłkiem, taka, która wraz z wiekiem staje się aktywnością samokształceniową i samowychowawczą.

Człowiek kształci się przez całe życie, ale najbardziej, najintensywniej uczy się i rozwija w latach dziecięcych.

Obecnie stawia się pytanie o szanse, bariery i możliwości kształcenia dzieci wiejskich, osób niepełnosprawnych oraz dziewcząt.

Stwierdza się zły stan edukacji wsi polskiej, gdzie występują zmniejszone nakłady na szkolnictwo. Rodziny wiejskie nie dorównują miastu w ponoszeniu dodatkowych kosztów za naukę. Nie motywują także do nauki i nie wpływają na rozwój aspiracji życiowych dzieci i młodzieży. Stawiają natomiast zbyt duże wymagania, często tłumią indywidualizm dziecka, wzmacniają postawy konformistyczne.

Badania nad stosunkiem dzieci i młodzieży do szkoły wyraźnie pokazują zniechęcenie i przemęczenie.

To, czy dziecko polubi szkołę, zależy w dużym stopniu od pierwszych lat nauczania. Im dziecko jest młodsze, tym bardziej przejmuje się swą uczniowską rolą.

Często nie potrafi jej jednak sprostać tak, jakby tego pragnęło. Niepowodzenia szkolne wywołują osamotnienie i lęk. Jak wiadomo dzieciństwo nie może być szczęśliwe bez poczucia bezpieczeństwa, ani nie może zaspokajać bez niego innych ważnych potrzeb.

Szkoła powinna więc być akceptowana przez dzieci, nie wywoływać strachu, istnieć bez przemocy. W przeciwnym razie może być przyczyną nerwic, narkomani i niedorozwoju uczuć wyższych.

Na życie codzienne dziecka składa się także ważny obszar doświadczeń związanych z wchodzeniem w kręgi kultury. Obok dziecięcych zainteresowań sztuką pojawia się masowa produkcja medialna.

Kultura dziecięca ma rożne obrazy. Jest obrazem dziecka i zarazem społeczeństwa „Są w nim dziecięce smutki, radości i marzenia”8.

Najbardziej skryte myśli i prośby są kierowane przez dzieci do Boga. Widoczne jest to w dziecięcych listach pisanych w 1992 r do Wielkiego Adresata przez dzieci polskie w wieku 10–15 lat. Listy te są pełne smutku i rozpaczy, często zawierają skargi na szkołę.

Kultura dziecięca stanowi często ucieczkę od trudów szkolnych. Dzieci uciekają w świat zabawy, w którym szukają emocji, odpoczynku, relaksu.

W zasadzie całe życie dziecka jest ciągłą zabawą, fantazją, łączeniem rzeczywistości z iluzją. W zabawie dziecko odtwarza, odzwierciedla rzeczywistość.

Dzięki różnorodnym formom aktywności zabawowej dziecko gromadzi wielostronne doświadczenia, które pozwalają na pełniejsze poznanie świata a co za tym idzie, zmienianie swojej aktywności w kierunku działań świadomych i celowych. Dziecko podchodzi więc aktywnie do własnego rozwoju i ta aktywna postawa ma wartość decydującą dla jego rozwoju.

Zabawa stanowi element kultury dziecięcej i jednocześnie odbija kulturę rodziny, domu, a także kulturę lokalną i etniczną.

Najbardziej charakterystyczne zabawy dzieci polskich to zabawy podwórkowe. Mówi się także o syndromie dzieciństwa w kręgu telewizji a także dzieciństwie w rzeczywistości wirtualnej.

Podwórka i ulice kojarzone są obecnie z dzieckiem zaniedbanym, opuszczonym przez rodziców. Dziecko znajduje tam obszary zamknięte przed dorosłymi. Kryje się w zacisznych kątach, ale także przebywa w otwartych przestrzeniach podwórkowych.

Istnieją też miejsca – przestrzenie gdzie dorosły ma wstęp, ale teren ten podlega władaniu dzieci np. boiska, place zabaw. Miejsca te stają się terenem socjalizacji. Wyzwalają inicjatywę oraz rozwijają komunikację społeczną.

Dzieci polskie dużo czasu spędzają przed telewizorem. Bardzo chętnie siadają przed nim zarówno dzieci rodziców z wykształceniem średnim, wyższym jak i podstawowym, dzieci wiejskie jak i wielkomiejskie.

Często jest tak, że w tym samym czasie odrabiają lekcje, czytają książki czy też rozmawiają z rodziną. Alarmujący jest fakt, że czas spędzany przed telewizorem stale wzrasta. Podkreśla się więc negatywne skutki oddziaływania telewizji na dziecko i rodzinę. Prowadzi ona do zaniedbywania obowiązków szkolnych, zawęża rozwój zainteresowań i wreszcie – co jest bardzo ważne – dezintegruje rodzinę.

„Ulubionymi filmami dzieci w wieku 7-10 lat są filmy animowane oraz seriale dla dorosłych, w których pojawiają się motywy walki, przemocy i zbrodni”9.

Treścią wielu filmów dla dzieci są zniszczenia, wypadki, podstęp. Agresywne są także środki stylistyczne – głos, muzyka.

Filmy te wywołują podniecenie i nadpobudliwość. Dominuje w nich chęć zdobycia sławy i pieniędzy.

Telewizja stanowi więc szansę edukacyjną ale także zagrożenie rozwojowe.

Coraz więcej dzieci spędza długi czas przy komputerze. Tworzą one zamkniętą grupę społeczną. Utrzymują między sobą kontakty towarzyskie, komunikują się specjalnym językiem komputerowym.

Komputer jest także ucieczką w świat wirtualny, w którym może spełnić się wiele dziecięcych marzeń. W świecie tym dominuje obraz, który zastępuje rzeczywistość i przekaz słowny. Często zaciera się w nim granica między tym co realne, a tym co fikcyjne.

Z treści tego rozdziału wynika wyraźnie, że nie ma jednolitego świata dziecięcego. Losy dzieci są silnie splecione z losami ludzi dorosłych.

„Dziecko walczy samo ze sobą i z innymi o siebie, a także o nie i z nim walczą rodzice, nauczyciele, koledzy. Rzecz w tym, aby była to walka o dobro i by ono zwyciężało”10.

Środowisko rodzinne czy też np. szkolne istnieje właśnie po to, by w tej walce pomagało.

Przypisy do tekstu źródłowego

  1. B. Smolińska-Theiss, Dzieciństwo w Polsce, „Kwartalnik Pedagogiczny” 2000, tom XLV, nr 3-4, s. 3-28..
  2. Ibidem.
  3. M. Łopatkowa, Pedagogika serca, WsiP, Warszawa 1992, s.189.
Oceń tę pracę
image_pdf

Odkrywanie dzieciństwa

Historycy dzieciństwa opisują zmieniającą się wartość dziecka i dzieciństwa oraz miejsce jakie zajmowało ono w rodzinie i społeczeństwie w różnych okresach historycznych.Ukazują dzieciństwo pełne krzywdy i przemocy nie różniące się w zasadzie od życia dorosłych.

Dzieciństwo antyku i średniowiecza to okres przygotowania do przyszłego życia, dzielenia z dorosłymi pracy i zabawy.

Małe dziecko stawało się raptownie młodym człowiekiem, nie przechodząc przez etapy wczesnej młodości, które były prawdopodobnie wyróżniane w czasach poprzedzających średniowiecze i które współcześnie odgrywają istotna rolę w społeczeństwie.

Dziecko było obdarzone powierzchownym uczuciem, jego obecność w rodzinie i społeczeństwie znaczyła bardzo mało. Było w pewnym sensie anonimowe. Widziano je w perspektywie przyszłej rodziny czy też pracy. Nie okazywano mu szacunku, nie rozumiano jego odmienności i praw.

Wiek XX stal się okresem, który wyzwolił dziecko z niewolniczej pracy, biedy i ucisku. Dostrzeżono na nowo jego status społeczny. Przyczyniła się do tego psychologia rozwojowa, której przedstawiciele rozpoczęli badania nad etapami rozwoju psychologicznego i fizycznego dziecka.

Nie był to jednak, jak przewidywano, okres skoncentrowany na nim i na stworzeniu wizji świata przyjaznego dzieciom.

Co prawda zwolennicy Nowego Wychowania sprawili, że dokonało się przewartościowanie myślenia pedagogicznego – dziecko i jego rozwój stanęło w centrum zainteresowania nie ze względu jednak na jego dobro, ale ze względu na wizję nowego świata.

Pozostawało więc ono w dalszym ciągu narzędziem przebudowy istniejącego systemu i stosunków społecznych.

„Przez długie wieki literatura i sztuka sytuowały dzieci najchętniej w towarzystwie amorów, demonów i kobiet”1. Dziecko stało się więc niejako ozdobą życia dorosłych.

Także nauki pedagogiczne nie eksponowały jego problemów, skrywając się za takimi pojęciami jak: wychowanie, opieka, rodzina, szkoła.

Nurt Nowego Wychowania zmienił nie tylko dotychczasowy proces dydaktyczno-wychowawczy ale także poglądy na temat miejsca dziecka w tym procesie.

Prekursorką tego nurtu była Elen Key, autorka książki „Stulecie dziecka”, która postulowała skupienie uwagi na lepszym poznaniu najmłodszych obywateli poprzez podejście do nich z szacunkiem i delikatnością. „Wtedy dopiero dorośli zajrzeć będą mogli istotnie do głębi duszy dziecięcej, do tej dziś zamkniętej, tajemniczej krainy”2.

Dziecko zaczęto traktować jako istotę obdarzoną indywidualnymi cechami, które rozwijają się i ujawniają w trakcie życia. Uznano, że ma ono wrodzone, naturalne potrzeby, zainteresowania i zdolności, które potrafi samodzielnie rozwijać w sprzyjających warunkach. Zgodnie z takim założeniem rola wychowawcy powinna polegać na stworzeniu dziecku odpowiednich warunków poprzez troskę o nie, ale jednocześnie pozostawianie mu jak największej swobody dla jego wszechstronnego rozwoju.

Wychowawca nie powinien ani wpajać wiedzy czy umiejętności, ani być tym, kto ujawnia talenty czy predyspozycje. Dziecko powinno samo określić swoje potrzeby, zainteresowania i możliwości.

Jeden z najwybitniejszych przedstawicieli amerykańskiego progresywizmu J. Dewey uznał, że „dziecko nie jest tylko jakąś niedojrzałą istotą o utajonych zaletach. […] Jest już intensywnie czynne, a zagadnienie wychowania polega na ujęciu w karby tych czynności na nadaniu im kierunku”3.

Zwolennicy Nowego Wychowania uznawali, że dziecko jest istotą dynamiczną i aktywną. Jego zainteresowania i potrzeby stale się zmieniają.

Według E. Clapareda dziecko rozwija się głównie dzięki zabawie i naśladownictwu. Naśladując czynności dorosłych rozwija wyobraźnię, uczy się, zdobywa różnego rodzaju doświadczenia.

Uznano więc, że należy wykorzystać naturalny instynkt zabawy w procesie dydaktycznym, wykorzystując zabawowe formy w nauczaniu.

Nauczanie bowiem powinno odwoływać się między innymi do naturalnej ekspresji występującej w zabawie, twórczości literackiej i artystycznej.

Większość przedstawicieli Nowego Wychowania postrzega dziecko jako osobę o indywidualnych cechach, która rozwija się zgodnie z własną naturą.

Podkreśla się także, że jest ono równocześnie częścią społeczności i pełen jego rozwój może odbywać się tylko poprzez uczestnictwo w tejże społeczności.

Jeden z najwybitniejszych polskich przedstawicieli Nowego Wychowania – Janusz Korczak twierdził, iż życie dziecka to ciągłe gromadzenie doświadczeń co wymaga ogromnego wysiłku, także dorośli powinni je otaczać szacunkiem, uznawać własne zdanie i prywatność.

Korczak twierdził także, że dziecko ma prawo do opieki, rodzicielskiej miłości i szacunku. Troska o nie i o jego wychowanie jest jedynie spełnieniem obowiązku przez rodzicowi.

„Na miłości, szacunku, wzajemnym zaufaniu i równouprawnieniu powinny, zdaniem Korczaka, opierać się także kontakty między wychowawcą a wychowankiem”4.

Janusz Korczak stworzył koncepcję idealnej społeczności dziecięcej w której wychowawca liczy się z opinią dzieci i jest równoprawnym członkiem.

W społeczności tej dzieci same ustalają prawa i obowiązki, uchwalają regulamin, rozstrzygają spory i konflikty oraz wyznaczają kary za przewinienia.

Życie w takiej społeczności uczyło współdziałania, wdrażało do przyjmowania na siebie obowiązków i odpowiedzialności za ich realizację.

Pedagogika Janusza Korczaka oparta była więc na demokratycznych prawach nadawanych dzieciom. Dorosły stał się nie tylko wychowawcą i współtowarzyszem, ale także osobą która w kontakcie z dzieckiem poznaje siebie i otaczający świat.

Teoretycy Nowego Wychowania podkreślali odmienność dziecka od dorosłego, jego niepowtarzalność i indywidualność oraz tkwiące w nim możliwości twórcze, które jest w stanie rozwinąć jeśli ma stworzone odpowiednie warunki.

Wiek XIX i XX miał ugruntować przekonanie o tym, iż jest ono istotą różną od człowieka dorosłego. Podkreślano, iż dzieciństwo jest okresem życia który przygotowuje do dorosłości.

Datujący się od połowy lat 60-tych gwałtowny rozwój badań nad dzieciństwem podważył mit o szczęśliwym dzieciństwie. Ujawnił dziecięcą niedolę, krzywdę i przemoc dorosłych. Z przeprowadzonych badań wyłoniły się trzy typy dzieciństwa5:

Dzieciństwo zawłaszczone przez rodzinę.

Dzieciństwo zawłaszczone przez państwo – charakterystyczne zwłaszcza dla systemów totalitarnych.

Dzieciństwo oparte na poszanowaniu podmiotowości i indywidualizmu, w którym dziecko jest aktywnym twórcą kreowanego przez siebie i przeżywanego świata.

Postępujące narastanie ruchów społecznych sprawiło, że niejako na nowo odkryto problem dziecka i kobiety – zaczęto definiować ich problemy w kategoriach zniewolenia i przemocy oraz podmiotowości i indywidualizacji.

Termin „dzieciństwo” zaczął obejmować różnorodne treści. Chciałabym tutaj przytoczyć najczęściej używane określenia: „dzieciństwo jest przemijającym etapem rozwoju człowieka; dzieciństwo jest fazą życia człowieka, w którym wyodrębnia się okresy: niemowlęcy, poniemowlęcy, przedszkolny, wczesnoszkolny etc.; dzieciństwo jest okresem wpływów wiążących dziecko z instytucjami edukacyjnymi i grupami zawodowymi zajmującymi się edukacją; dzieciństwo jest terenem różnorodnych oddziaływań politycznych, ekonomicznych, światopoglądowych, podejmowanych z punktu widzenia udziału dziecka w życiu dorosłym; dzieciństwo jest statusem społecznym z partycypacją dzieci w społecznym podziale dóbr i środków; dzieciństwo jest zespołem doświadczeń zdobywanych przez dzieci, których źródłem jest rodzina, rówieśnicy, szkoła, kościół, placówki wychowania pozaszkolnego, środowisko lokalne, środki masowego przekazu; dzieciństwo jest rzeczywistością dziecka, jego dziecięcym działaniem, doświadczeniem, przeżyciem, myśleniem; dzieciństwo jest losem człowieka zapisującym się w biografii ludzkiej; dzieciństwo – wreszcie – jest przedmiotem badań psychologicznych, pedagogicznych, medycznych, prawnych itd.”6.

Z wypowiedzi tych wyłaniają się przeciwstawne ujęcia problematyki dzieciństwa, będące rezultatem przyjęcia odmiennych strategii pedagogicznych i podstaw ontologicznych.

W pierwszym ujęciu szukamy odpowiedzi na pytanie o tworzone przez dorosłych warunki rozwojowe dzieci i reakcję dzieci na te warunki.

Dziecko jest więc tutaj obiektem zainteresowania rodziców, szkoły i społeczeństwa, a pojęcie dzieciństwa oznacza w tym przypadku oddziaływanie dorosłych na dzieci.

W drugim ujęciu dziecko stanowi podmiot rozwoju, czyli staje się współpartnerem, współobywatelem. Podmiotowość ta oznacza zaakceptowane przeświadczenie o miejscu dziecka w strukturze społecznej. Podkreśla także, że jego rozwój dokonuje się dzięki aktywności własnej, działaniu i doświadczeniu indywidualnemu.

Wychowanie podmiotowe to takie wychowanie – pisze A. Gurycka – które sytuację wychowawczą, wyznaczoną zawsze układem ludzi, rzeczy i zadań traktuje jako sytuację dwupodmiotową. Podmiotem tej sytuacji jest tak wychowawca, jak i wychowanek. Między nimi zachodzi interakcja stanowiąca istotę wychowania.

W koncepcji A. Guryckiej podmiotowość dziecka zwiększa się wtedy, gdy daje się mu możliwość swobodnego wyboru, prawo do samodzielnego poszukiwania możliwych sposobów rozwiązań oraz prawo do własnej oceny.

Z sytuacją wychowawczą, w której dziecko traktowane jest jako podmiot mamy do czynienia wtedy, gdy istnieje względna równowaga prawa do aktywności wychowawcy i wychowanka.

Konsekwencją respektowania podmiotowości wychowanka jest wzrost poczucia zobowiązania i odpowiedzialności za własną działalność.

Zasada podmiotowości w wychowaniu polega więc na aktywności, która jest efektem własnego wyboru, jest wyrazem poczucia sprawstwa i kontroli nad otoczeniem.

Obecnie, ze zmieniających się warunków ekonomiczno-politycznych wyłaniają się różne obrazy dzieciństwa.

Najbardziej widoczny jest obraz socjalny, który pokazuje rodziny biedne, niewykształcone, niewydolne wychowawczo.

Dla większości rodzin i dzieci zmiany w naszym kraju stwarzają szansę skłaniającą do poszukiwania innego modelu życia.

Dzieci szybko uczą się zachowań nastawionych na zysk, zarobek. „Jest to nowy obraz dzieciństwa w Polsce – dzieciństwa w kręgu rynku i pieniądza”7.

Polska jest szczególnym miejscem przenikania się kultur. Szybko docierają do niej wzory kultury medialnej, które wypierają realne doświadczenia zabawy dziecka.

Zabawy te zostają zastąpione przez gry komputerowe i długie godziny przeznaczone na oglądanie seriali telewizyjnych.

Zmiany spoleczno-ekonomiczne prowadzą do stabilizacji polskiej klasy średniej. Wokół dzieci tej klasy skupia się wysiłek i inwestycja rodziców.

Dzieciństwo to jest jeszcze mało znane i symptomatyczne dla obecnych przemian społecznych. Jest to jednak taki obraz, na podstawie którego można pokazać kierunki zmian zachodzących w Polsce.

Przypisy do tekstu źródłowego

  1. B. Smolińska-Theiss, Dzieciństwo – obszary znane i nieznane, „Kwartalnik Pedagogiczny” 1992, nr 3-4.
  2. B. Łaciak, Świat społeczny dziecka, Wyd. Akademickie „Żak”, Warszawa 1998, s. 28, cyt. za E. Key, Stulecie dziecka, b.W, Warszawa 1928, s. 83.
  3. Ibidem, s.29, cyt. za J.Dewey, Wybór pism pedagogicznych, Ossolineum 1967 s. 96.
  4. B. Łaciak, Świat społeczny dziecka, Wyd. Akademickie „Żak”, Warszawa 1998, s. 31.
  5. B. Smolińska-Theiss, Dzieciństwo w małym mieście, Uniwersytet Warszawski Wydział Pedagogiczny, Oficyna Wydawnicza Politechniki Warszawskiej, Warszawa 1993, s. 6. 
  6. B. Smolińska-Theiss, Dzieciństwo – obszary znane i nieznane, „Kwartalnik Pedagogiczny” 1992, s. 3-4.
  7. B. Smolińska-Theiss, Dzieciństwo w Polsce, „Kwartalnik Pedagogiczny” 2000, tom XLV, nr 3-4, s. 3-28.
5/5 - (1 głosów)
image_pdf

Neo- i postpiagetowskie modele rozwoju inteligencji

Neo- i postpiagetowskie modele rozwoju inteligencji wyłoniły się z krytycznej analizy teorii Jeana Piageta. Badacze reprezentujący te nurty nie odrzucili całkowicie jego dorobku, lecz zwrócili uwagę, że klasyczna teoria rozwoju poznawczego nie wyjaśnia w sposób wystarczający zmian zachodzących w myśleniu człowieka dorosłego. Szczególne wątpliwości wzbudzało uznanie stadium operacji formalnych za końcowy i najwyższy etap rozwoju inteligencji.

W teorii Piageta okres dorastania jest czasem kształtowania się struktur intelektualnych, które zapewniają ostateczną formę równowagi pomiędzy organizmem a środowiskiem. Stadium operacji formalnych miało stanowić zwieńczenie rozwoju poznawczego. Człowiek osiągający ten poziom potrafi posługiwać się abstrakcyjnymi pojęciami, formułować hipotezy, analizować możliwości oraz wyprowadzać logiczne konsekwencje z przyjętych założeń.

Podstawową właściwością struktur formalnych jest zmiana relacji pomiędzy rzeczywistością a możliwością. Dziecko znajdujące się na poziomie operacji konkretnych koncentruje się przede wszystkim na tym, co rzeczywiście istnieje lub co może sobie bezpośrednio wyobrazić. Nastolatek zaczyna natomiast rozpatrywać rzeczywistość jako jeden z wielu możliwych stanów. Potrafi zastanawiać się nad tym, co mogłoby się wydarzyć, jakie warunki musiałyby zostać spełnione oraz jakie konsekwencje wynikałyby z określonych założeń.

Zmiana ta umożliwia rozwój myślenia hipotetyczno-dedukcyjnego. Polega ono na wyprowadzaniu nieuniknionych konsekwencji z przyjętych hipotez bez względu na to, czy hipotezy te są zgodne z rzeczywistością. Człowiek może więc przyjąć określone założenie, a następnie sprawdzić, jakie logiczne wnioski z niego wynikają.

Właściwości operacji formalnych

Jedną z cech myślenia formalnego jest jego werbalny charakter. Problemy nie muszą być już przedstawiane za pomocą konkretnych przedmiotów lub obserwowalnych sytuacji. Mogą zostać sformułowane wyłącznie w języku, a osoba rozwiązująca zadanie potrafi operować pojęciami i relacjami zapisanymi w formie słownej lub symbolicznej.

Nie każde myślenie werbalne jest jednak myśleniem formalnym. Samo posługiwanie się słowami nie oznacza jeszcze zdolności do abstrakcyjnego rozumowania. Konieczne jest również rozumienie logicznych związków między pojęciami oraz zdolność wyprowadzania konsekwencji z przyjętych przesłanek.

Drugą właściwością jest kombinatoryczny charakter myślenia. Osoba znajdująca się na poziomie operacji formalnych potrafi systematycznie rozważać wszystkie możliwe kombinacje elementów. Nie musi posługiwać się przypadkowymi próbami, lecz może stworzyć uporządkowany zestaw możliwych rozwiązań i kolejno je sprawdzać.

Trzecią cechą jest występowanie operacji drugiego rzędu. Ich przedmiotem nie są już wyłącznie konkretne przedmioty czy pojedyncze relacje, lecz inne operacje. Przykładem może być łączenie różnych sposobów grupowania, tworzenie permutacji, porządkowanie wielu szeregów lub analizowanie relacji zachodzących między innymi relacjami.

Operacje formalne Piaget opisywał za pomocą dwóch podstawowych struktur logicznych i algebraicznych. Pierwszą stanowił system ośmiu operacji binarnych, będący rezultatem nałożenia logiki zdań na logikę klas i relacji. Drugą tworzyły cztery przekształcenia, nazywane również dwiema formami odwracalności. Określały one transformacje, którym może podlegać zestaw operacji binarnych.

Początkowo Piaget zakładał, że po osiągnięciu stadium operacji formalnych człowiek będzie zdolny do abstrakcyjnego rozumowania niezależnie od rodzaju materiału. W późniejszych pracach dopuścił jednak możliwość występowania przesunięć czasowych w opanowywaniu tych zdolności.

To, czy dana osoba ujawni myślenie formalne, może zależeć od jej kompetencji, doświadczenia, wykształcenia i zainteresowań. Człowiek może sprawnie rozumować formalnie w dziedzinie, z którą jest dobrze zaznajomiony, lecz mieć trudności z zastosowaniem podobnych operacji w obszarze całkowicie mu obcym.

Krytyka uznania operacji formalnych za końcowy etap rozwoju

Edelstein i Noam zauważyli, że większość propozycji rozwijanych po Piagecie koncentrowała się na problemie tak zwanej logiki postformalnej. Badacze zaczęli zastanawiać się, czy po osiągnięciu operacji formalnych mogą pojawić się dalsze jakościowe zmiany w sposobie myślenia.

Podstawowy zarzut dotyczył uznania stadium operacji formalnych za ostateczny etap rozwoju poznawczego. Obserwacja sposobu rozumowania ludzi dorosłych wskazywała, że ich myślenie nie ogranicza się do stosowania abstrakcyjnych praw logiki. Dorośli muszą radzić sobie z problemami niejednoznacznymi, zmiennymi i osadzonymi w złożonym kontekście społecznym.

Krytykowano również mechanistyczny obraz inteligencji, który wynikał z teorii Piageta. Operacje formalne są przydatne w rozwiązywaniu problemów logicznych i naukowych, lecz nie wyjaśniają w pełni takich właściwości dojrzałego myślenia jak świadomość względności wiedzy, tolerowanie niejednoznaczności, rozumienie różnych punktów widzenia czy integrowanie sprzecznych stanowisk.

Myślenie formalne pozostaje w pewnym stopniu sprzeczne z kontekstualnym relatywizmem. Jego zadaniem jest wykrywanie logicznych relacji niezależnie od konkretnego kontekstu. Zakłada ono również, że problem posiada jedno poprawne rozwiązanie, które można wyprowadzić z właściwie zastosowanych reguł.

Tymczasem wiele problemów spotykanych w dorosłym życiu nie ma jednego rozwiązania. Decyzje dotyczące rodziny, pracy, wartości, relacji interpersonalnych czy odpowiedzialności moralnej wymagają uwzględnienia odmiennych potrzeb i interesów. Rozwiązanie może być trafne w jednej sytuacji, a niewłaściwe w innej.

Klasyczna teoria Piageta nadmiernie akcentowała problemy logiczne i fizyczne, pomijając znaczenie codziennych problemów społecznych i interpersonalnych. Świat analizowany przez Piageta był przede wszystkim światem zjawisk fizycznych, relacji liczbowych i praw logicznych. Rzadziej uwzględniał konflikty wartości, emocje oraz zależności zachodzące pomiędzy ludźmi.

Problemy typowe dla dorosłości mają często charakter otwarty. Nie można w nich wyraźnie oddzielić zmiennych istotnych od elementów stanowiących jedynie kontekst. Każda decyzja może prowadzić do nowych konsekwencji, których nie można było wcześniej w pełni przewidzieć.

Operacje formalne można porównać do myślenia w kategoriach analizy wariancji. Człowiek próbuje ustalić wpływ poszczególnych czynników na określone zjawisko, analizując je po kolei i izolując od pozostałych. W codziennym życiu taka strategia często jest jednak niemożliwa, ponieważ czynniki oddziałują na siebie wzajemnie i zmieniają swoje znaczenie zależnie od sytuacji.

Patricia Arlin zwróciła uwagę, że operacje formalne dobrze opisują rozwiązywanie problemów, ale nie wyjaśniają twórczego aspektu myślenia. Twórczość wymaga nie tylko znajdowania odpowiedzi, lecz także rozpoznawania, formułowania i redefiniowania problemów. Zdaniem Arlin zdolności te rozwijają się szczególnie intensywnie dopiero po osiągnięciu stadium operacji formalnych.

Myślenie formalne jest ponadto monosystemowe. Człowiek rozwiązuje problem w obrębie jednego systemu odniesienia, kierując się jego zasadami. Konsekwencją może być logiczny absolutyzm, czyli przekonanie, że istnieje tylko jeden prawidłowy sposób analizy.

Myślenie dorosłych może mieć natomiast charakter metasystemowy. Pozwala ono porównywać różne systemy odniesienia, rozumieć ich założenia i koordynować odmienne punkty widzenia.

Kontekstualno-dialektyczny charakter inteligencji

Przedstawiciele nurtów neo- i postpiagetowskich przyjmowali, że inteligencja człowieka dorosłego ma charakter kontekstualny i dialektyczny. Oznacza to, że sposób rozumowania zależy od sytuacji, perspektywy i historycznego momentu, a rozwój polega między innymi na integrowaniu przeciwieństw.

Pierwszym założeniem tego podejścia jest przekonanie, że rzeczywistość i wiedza o niej nie mają charakteru stałego. Podlegają ciągłym zmianom i przekształceniom. Zmienia się zarówno poznawany świat, jak i sposób, w jaki człowiek go interpretuje.

Drugie założenie głosi, że wiedzieć coś oznacza znać to z określonego punktu widzenia. Każde poznanie jest więc związane z przyjęciem pewnej perspektywy. Ludzie posiadają różne doświadczenia, systemy wartości i możliwości poznawcze, dlatego mogą odmiennie rozumieć te same wydarzenia.

Z tego wynika trzecie założenie, zgodnie z którym nie istnieje wiedza całkowicie niezależna od poznającego podmiotu. Wiedza powstaje w relacji pomiędzy człowiekiem a poznawanym przedmiotem. Sposób rozumienia rzeczywistości zależy od narzędzi poznawczych, języka, kultury oraz wcześniejszych doświadczeń.

Czwarte założenie dotyczy paradoksalnego i wewnętrznie sprzecznego charakteru wiedzy. Jeżeli różne punkty widzenia są częściowo uzasadnione, mogą prowadzić do odmiennych, a nawet przeciwstawnych wniosków.

Konsekwencją tej sprzeczności jest dialektyczna synteza przeciwieństw. Rozwinięte myślenie nie polega wyłącznie na wyborze jednej strony sporu, lecz na stworzeniu nowego rozwiązania, które uwzględnia wartościowe elementy różnych stanowisk.

Różnice między koncepcjami postpiagetowskimi i neopiagetowskimi

Koncepcje postpiagetowskie nie kwestionują zasadniczej treści i istoty teorii Piageta. Uznają stadium operacji formalnych za ważny etap rozwoju, lecz uzupełniają je o kolejne poziomy pojawiające się przede wszystkim w dorosłości.

Koncepcje neopiagetowskie wprowadzają natomiast większe zmiany. Umieszczają postformalne etapy rozwoju inteligencji w ramach teorii odmiennych od klasycznego systemu Piageta. Mogą przyjmować inne mechanizmy rozwoju, inaczej definiować strukturę poznawczą lub uwzględniać procesy pominięte w klasycznej teorii.

John Broughton uporządkował te podejścia według stopnia, w jakim rewidują teorię Piageta. Pierwszą grupę stanowią koncepcje kwestionujące funkcjonalno-logiczne aspekty systemu ośmiu operacji binarnych oraz czterech przekształceń jako wystarczających struktur opisujących myślenie.

Druga grupa obejmuje teorie uzupełniające system Piageta o jedno lub kilka stadiów następujących po operacjach formalnych. Trzecia zwraca uwagę na jednostronność koncepcji Piageta, ograniczającej się głównie do poznawczych aspektów rozwoju.

Broughton krytykował również obecny u Piageta logiczny empiryzm oraz wyjaśnianie rozwoju wyłącznie za pomocą epistemologii genetycznej.

Model Commonsa i Richardsa

Michael Commons i Francis Richards wyróżnili w dorosłości trzy postformalne etapy myślenia: systemowy, metasystemowy i międzyparadygmatyczny.

Każde wyższe stadium opiera się na operacjach stadium poprzedniego. Operacje wcześniejsze stają się przedmiotem nowych operacji wyższego rzędu.

Na poziomie systemowym człowiek potrafi organizować operacje formalne w złożone systemy. Nie analizuje już wyłącznie pojedynczych relacji, lecz dostrzega szerszy układ, w którym są one osadzone.

Na poziomie metasystemowym przedmiotem myślenia stają się relacje między różnymi systemami. Człowiek potrafi je porównywać, oceniać ich założenia oraz rozumieć, dlaczego prowadzą do odmiennych wniosków.

Poziom międzyparadygmatyczny polega na ujmowaniu relacji między całymi rodzinami systemów lub paradygmatów. Umożliwia tworzenie nowych sposobów organizacji wiedzy, które przekraczają ograniczenia pojedynczych teorii.

Podobne stanowisko reprezentował Robert Sternberg, który uważał, że w dorosłości rozwijają się operacje intelektualne umożliwiające rozpoznawanie relacji trzeciego rzędu. Dotyczą one związków pomiędzy relacjami zachodzącymi w obrębie złożonych systemów.

Integracja poznania i emocji

Jednym z zarzutów wobec teorii Piageta było ograniczenie się do poznawczych aspektów wiedzy. Badacze tacy jak Gisela Labouvie-Vief, Noam i Edelstein zwracali uwagę na konieczność połączenia procesów poznawczych z emocjonalnymi.

Dojrzałość nie polega wyłącznie na coraz doskonalszym stosowaniu zasad logiki. Człowiek dorosły musi uwzględniać uczucia, pragnienia, wartości oraz potrzeby własne i innych ludzi. Rozwiązanie logicznie poprawne nie zawsze jest rozwiązaniem psychologicznie lub moralnie właściwym.

Rozwój inteligencji może więc polegać na integrowaniu rozumu z emocjami. Osoba dojrzała potrafi rozpoznawać własne uczucia, ale nie jest całkowicie przez nie kontrolowana. Uwzględnia je jako ważne źródło informacji podczas podejmowania decyzji.

Model rozwoju perspektywy poznawczej Perry’ego

William Perry opisał rozwój perspektywy poznawczej oraz intelektualno-etycznej studentów. Wyróżnił trzy podstawowe sposoby rozumienia wiedzy.

Pierwszy etap ma charakter dualistyczny. Jednostka wierzy, że każdy problem posiada jedno poprawne rozwiązanie, a wszystkie inne odpowiedzi są błędne. Wiedza jest postrzegana jako zbiór pewnych i niezmiennych prawd.

Zadaniem nauczyciela lub profesora ma być przekazanie właściwej odpowiedzi oraz pomoc w odróżnieniu prawdy od fałszu. Autorytet jest traktowany jako osoba posiadająca pełną wiedzę.

Na drugim etapie następuje akceptacja subiektywności doświadczeń i względności wiedzy. Jednostka zaczyna dostrzegać, że mogą istnieć różne rozwiązania, punkty widzenia i systemy wartości. Początkowo może prowadzić to do przekonania, że wszystkie opinie są jednakowo trafne.

Trzeci etap polega na świadomym przyjęciu jednego z możliwych stanowisk. Człowiek zdaje sobie sprawę, że jego wybór jest ograniczony, nieostateczny i zależny od określonego kontekstu. Mimo tej świadomości podejmuje zobowiązanie wobec wybranych wartości, przekonań i sposobów życia.

Dojrzałość nie oznacza więc powrotu do absolutnej pewności. Polega na umiejętności dokonywania wyborów pomimo świadomości niepełności posiadanej wiedzy.

Model sądu refleksyjnego King i Kitchener

Patricia King i Karen Kitchener opracowały model sądu refleksyjnego, obejmujący siedem stadiów rozwoju przekonań dotyczących rzeczywistości i wiedzy.

W pierwszym stadium człowiek zakłada absolutną zgodność pomiędzy tym, co rzeczywiste, a tym, co spostrzegane. Poznanie ma charakter bezpośredni. Spostrzegać coś oznacza znać to takim, jakie jest.

W drugim stadium pojawia się wiara w istnienie obiektywnej rzeczywistości i w pełni odpowiadającej jej wiedzy. Osoby posiadające taką wiedzę, szczególnie autorytety, powinny przekazywać ją innym. Przekonania jednostki opierają się więc głównie na twierdzeniach uznanych ekspertów.

W trzecim stadium człowiek dostrzega, że wiedza autorytetów może być chwilowo niepełna. Uważa jednak, że jest to jedynie tymczasowa trudność, która zostanie rozwiązana dzięki dalszym badaniom. Pełne poznanie pozostaje możliwe, choć wymaga czasu.

W stadium czwartym jednostka zaczyna rozumieć, że rzeczywistość nie może zostać poznana z całkowitą pewnością. Wiedza ma charakter względny, ponieważ jest zależna od przyjętych założeń i dostępnych danych.

W stadium piątym relatywizm zostaje rozszerzony również na rozumienie samej rzeczywistości. Wiedza jest ujmowana z określonego, subiektywnego punktu widzenia. Poznanie staje się jednostkowe i trudne do uogólnienia.

W stadium szóstym pojawia się przekonanie, że choć wiedza jest względna i częściowo subiektywna, nie wszystkie jej formy są jednakowo trafne. Można oceniać twierdzenia na podstawie siły argumentów, jakości dowodów oraz zgodności z zasadami rozumowania.

W stadium siódmym wiedza jest rozumiana jako produkt krytycznego poznania. Jej trafność wynika z długotrwałego procesu sprawdzania, dyskusji i konfrontowania różnych stanowisk. Nawet najlepiej uzasadniona wiedza nie daje jednak całkowitej gwarancji prawdziwości.

Badania King i Kitchener wykazały wyraźne różnice w poziomie rozwoju postaw epistemicznych. Wraz z wiekiem i doświadczeniem edukacyjnym obserwowano wzrost średniego poziomu sądu refleksyjnego.

Myślenie relatywistyczne według Sinnott

Jan Sinnott uważała, że w dorosłości operacje formalne zostają uzupełnione lub częściowo zastąpione przez myślenie relatywistyczne. Ujawnia się ono szczególnie w problemach społecznych i interpersonalnych.

W tych dziedzinach nie można zwykle znaleźć jednego rozwiązania niezależnego od sytuacji. Konieczne jest uwzględnienie odmiennych potrzeb, wartości, doświadczeń i interesów uczestników zdarzenia.

Subiektywizm nie jest traktowany wyłącznie jako źródło błędu. Stanowi konieczny warunek poznania oraz rozwoju osobowości. Człowiek rozumie rzeczywistość przez pryzmat własnych doświadczeń, ale może jednocześnie próbować uwzględniać perspektywy innych ludzi.

Arlin i umiejętność odkrywania problemów