Rozwój moralny człowieka – główne metafory, koncepcje i prawidłowości

Rozwój moralny człowieka można opisywać na wiele sposobów. Poszczególne teorie różnią się przede wszystkim odpowiedzią na pytanie, skąd biorą się normy moralne, w jaki sposób człowiek przyswaja zasady postępowania oraz co decyduje o przechodzeniu od prostych form oceny zachowania do bardziej złożonego rozumowania moralnego. Jedne koncepcje podkreślają znaczenie wewnętrznych predyspozycji jednostki, inne przypisują główną rolę środowisku, uczeniu się i społecznym wzmocnieniom. Jeszcze inne ujmują człowieka jako aktywnego uczestnika relacji społecznych, który samodzielnie konstruuje rozumienie dobra, sprawiedliwości i odpowiedzialności.

Rozwój moralny można przedstawić za pomocą kilku metafor. Każda z nich akcentuje inne źródła zmian oraz inaczej opisuje rolę jednostki i jej otoczenia. Metafory te najczęściej odnoszą się do dzieciństwa i dorastania, jednak wiele wynikających z nich założeń można również stosować do rozwoju człowieka dorosłego.

Metafora organicznego wzrostu

Pierwsza metafora przedstawia rozwój jako organiczny wzrost. Zgodnie z tym ujęciem rozwój jest stopniowym ujawnianiem się możliwości, które od początku tkwią w jednostce. Człowieka można porównać do organizmu rozwijającego się według wewnętrznego planu. Środowisko może ten rozwój wspomagać, stwarzać sprzyjające warunki lub usuwać przeszkody, ale nie jest w stanie samodzielnie wytworzyć najważniejszych wartości i zdolności.

W odniesieniu do wychowania moralnego podejście to oznacza, że zadaniem dorosłych jest stworzenie warunków umożliwiających ujawnienie się wewnętrznego dobra, zdolności do współczucia, odpowiedzialności i współpracy. Równocześnie konieczne jest kontrolowanie tych tendencji, które mogą prowadzić do zachowań agresywnych, egoistycznych lub społecznie nieakceptowanych.

Przykładem teorii nawiązującej do metafory organicznego wzrostu jest psychoanaliza. W klasycznej koncepcji Zygmunta Freuda w rozwoju osobowości uczestniczą trzy podstawowe struktury: id, ego i superego.

Id jest najstarszą i najbardziej pierwotną częścią osobowości. Obejmuje instynkty, popędy i potrzeby, które dążą do natychmiastowego zaspokojenia. Funkcjonowanie id nie podlega racjonalnym ograniczeniom ani ocenom moralnym. Kieruje się ono zasadą przyjemności, zgodnie z którą jednostka dąży do redukcji napięcia i unikania przykrości.

Ego rozwija się w kontakcie z rzeczywistością. Jest bardziej świadome niż id i umożliwia realizowanie popędów w sposób uwzględniający warunki otoczenia. Pośredniczy pomiędzy potrzebami biologicznymi, wymaganiami rzeczywistości oraz zakazami i nakazami moralnymi. Zadaniem ego jest więc znalezienie takiego sposobu działania, który pozwala zaspokoić potrzeby, a jednocześnie nie prowadzi do nadmiernego konfliktu z otoczeniem.

Superego jest strukturą odpowiedzialną za uwewnętrznienie norm, wartości i zakazów. Powstaje przede wszystkim dzięki identyfikacji dziecka z rodzicami lub innymi ważnymi osobami. Dziecko przejmuje ich wymagania, wzorce i zasady postępowania. Z czasem normy zewnętrzne stają się częścią jego własnej osobowości.

Uwewnętrznione reguły tworzą wewnętrzny system kontroli zachowania. Dziecko przestaje przestrzegać zasad wyłącznie z obawy przed karą lub w celu uzyskania nagrody. Staje się zdolne do samodyscypliny, ponieważ odczuwa wewnętrzną powinność postępowania zgodnie z przyjętymi normami. Superego może przejawiać się między innymi w poczuciu winy po złamaniu zasad oraz w poczuciu dumy wynikającym z zachowania zgodnego z ideałami.

Freud nie rozwinął jednak szczegółowo zagadnienia dalszego rozwoju moralnego. Przyjmował przede wszystkim, że przejęcie norm i wartości przez superego stanowi podstawę moralności. Samo posiadanie norm nie musi jednak prowadzić do zgodnego z nimi postępowania. Potrzebna jest także aktywność ego, które interpretuje sytuację, przewiduje konsekwencje i podejmuje decyzje.

Wątek ten rozwinął Erik Erikson. W jego teorii ego przechodzi przez kolejne kryzysy i stadia rozwojowe. Każdy etap życia wiąże się z określonym zadaniem, którego rozwiązanie wpływa na dalszy rozwój osobowości.

Erikson wyróżniał także trzy stadia etosu społecznego. Pierwszym z nich jest etos moralny, charakterystyczny głównie dla dzieciństwa. Wiąże się on z internalizowaniem zakazów społecznych i podporządkowaniem zachowania normom przekazywanym przez dorosłych.

Drugim jest etos ideologiczny, pojawiający się szczególnie wyraźnie w okresie dorastania. Młody człowiek poszukuje spójnego obrazu świata i zasad, z którymi może się utożsamiać. Tworzy ideologiczne uzasadnienia dla własnych przekonań i może angażować się w działania podejmowane w imię wyznawanych wartości. Zaangażowanie to bywa jednak radykalne, ponieważ nastolatek dopiero uczy się uwzględniać złożoność sytuacji.

Trzecie stadium stanowi etos etyczności, charakterystyczny dla dojrzałości. Pozwala przezwyciężyć zarówno skrajny moralizm dziecięcy, jak i młodzieńczy ideologizm. Człowiek potrafi zachować wierność podstawowym wartościom, a jednocześnie uwzględniać okoliczności, potrzeby innych osób i konsekwencje podejmowanych działań. Powstaje bardziej harmonijne poczucie etyczne, oparte na uniwersalnych zasadach i świadomej odpowiedzialności.

Metafora maszyny

Druga metafora przedstawia rozwój człowieka na podobieństwo maszyny, której sposób działania jest kształtowany przez warunki zewnętrzne. Jest ona charakterystyczna dla teorii uczenia się. Rozwój moralny jest w nich rozumiany przede wszystkim jako rezultat doświadczeń, oddziaływań wychowawczych oraz mechanizmów uczenia.

Zgodnie z tym podejściem wiedza, normy i wartości są ulokowane w kulturze. Dziecko nie odkrywa ich samodzielnie, lecz przyswaja dzięki kontaktom z otoczeniem. Może się to odbywać poprzez bezpośrednie nauczanie, stosowanie nagród i kar, obserwowanie zachowania innych ludzi oraz naśladowanie ważnych modeli.

W teoriach uczenia się zakłada się, że uspołecznienie i rozwój zachowań moralnych można wyjaśnić za pomocą warunkowania, generalizacji bodźców i reakcji oraz modelowania. Zachowanie moralne nie wymaga w tym ujęciu odwoływania się do wrodzonego dobra czy odrębnych struktur moralnych. Jest efektem utrwalania reakcji akceptowanych społecznie i eliminowania zachowań niepożądanych.

Warunkowanie zachowań moralnych

Hans Eysenck uważał, że sumienie jest uwarunkowaną reakcją lękową pojawiającą się w określonych sytuacjach. Początkowo dziecko popełniające zakazany czyn spotyka się z karą ze strony rodziców lub innych dorosłych. Kara wywołuje lęk, napięcie lub poczucie zagrożenia.

Jeżeli określone zachowanie wielokrotnie prowadzi do przykrych konsekwencji, dziecko zaczyna kojarzyć sam czyn z negatywnymi emocjami. Z czasem nie musi już pojawiać się rzeczywista kara. Sama myśl o wykonaniu zakazanego działania może uruchamiać lęk i prowadzić do powstrzymania się od niego.

Dzięki generalizacji podobna reakcja może wystąpić także w nowych sytuacjach przypominających te, w których wcześniej pojawiała się kara. Dziecko uczy się więc nie tylko unikać pojedynczego czynu, lecz także całych kategorii zachowań uznawanych za niewłaściwe.

Eysenck wyjaśniał różnice w sile sumienia przede wszystkim za pomocą indywidualnej zdolności do warunkowania. Osoby łatwo poddające się warunkowaniu szybciej łączyły zakazane zachowania z lękiem i silniej przestrzegały norm. U osób mniej podatnych na warunkowanie proces ten miał przebiegać słabiej.

Koncepcja ta pozwala wyjaśnić, dlaczego kary mogą wpływać na zachowanie, ale ma również ograniczenia. Obawa przed sankcją nie jest tym samym co rozumienie moralnego znaczenia czynu. Człowiek może unikać zachowania nie dlatego, że uznaje je za krzywdzące, lecz wyłącznie dlatego, że spodziewa się przykrych konsekwencji.

Uczenie się przez obserwację

Albert Bandura zwrócił uwagę, że człowiek uczy się nie tylko dzięki bezpośrednim nagrodom i karom. Ważnym mechanizmem jest także uczenie się obserwacyjne, nazywane modelowaniem.

Dziecko obserwuje zachowania innych ludzi, ich skutki oraz reakcje otoczenia. Może następnie naśladować te działania, które przynosiły modelowi korzyści, uznanie lub sukces. Może również unikać zachowań, które prowadziły do negatywnych konsekwencji.

Siła oddziaływania modelu zależy od kilku czynników. Większy wpływ mają osoby postrzegane jako kompetentne, posiadające wysoki status społeczny, atrakcyjne lub podobne do obserwatora. Dziecko chętniej naśladuje rodziców, starsze rodzeństwo, rówieśników, nauczycieli lub postacie medialne, które darzy uznaniem.

Bandura mówił również o modelowaniu abstrakcyjnym. Obserwator nie uczy się wyłącznie pojedynczego, widocznego zachowania. Może również przyswajać ogólne zasady, systemy wartości, standardy samooceny oraz sposoby rozwiązywania problemów.

Dziecko obserwujące rodzica pomagającego innym może nie tylko powtórzyć konkretną czynność. Może także wywnioskować, że należy reagować na cudze potrzeby, że pomaganie jest wartościowe oraz że człowiek powinien oceniać siebie na podstawie gotowości do wsparcia innych osób.

Teoria społecznego uczenia się nie przywiązuje dużej wagi do wieku ani do jakościowych stadiów rozwoju poznawczego. Moralność nie jest w niej bezpośrednią funkcją dojrzewania. Rozwija się przede wszystkim dzięki gromadzeniu doświadczeń i obserwowaniu coraz bardziej złożonych sytuacji.

Rozwój poznawczy jest ważny o tyle, że umożliwia dokładniejsze rozróżnianie bodźców i reakcji, lepsze rozumienie konsekwencji oraz bardziej złożoną generalizację. Nie jest jednak traktowany jako główna przyczyna przechodzenia między odrębnymi formami moralności.

Metafora postępu w dyskursie i konwersacji

Trzecia metafora przedstawia rozwój jako postęp dokonujący się w dyskursie i konwersacji. Odwołują się do niej teorie poznawczo-rozwojowe. Człowiek jest w nich ujmowany jako aktywny badacz świata, który stara się rozumieć rzeczywistość, relacje społeczne i zasady moralne.

Dziecko nie jest biernym odbiorcą norm ani organizmem realizującym wyłącznie wewnętrzny plan. Można je porównać do filozofa, który zadaje pytania, interpretuje doświadczenia i tworzy coraz bardziej złożone sposoby rozumienia świata.

Rozwój nie polega ani na prostym dojrzewaniu związanym z wiekiem, ani na mechanicznym gromadzeniu doświadczeń. Jego istotą jest reorganizacja struktur psychicznych powstająca w wyniku wzajemnego oddziaływania organizmu i środowiska.

Struktura oznacza w tym ujęciu ogólną zasadę opracowywania informacji, interpretowania zdarzeń oraz łączenia ich w uporządkowaną całość. Człowiek na kolejnych etapach nie tylko wie więcej, lecz przede wszystkim inaczej rozumie te same sytuacje.

Rozwój poznawczy i moralny są ze sobą ściśle powiązane. Zmiana sposobu rozumowania moralnego nie jest możliwa bez rozwoju zdolności poznawczych. Sam rozwój poznawczy nie gwarantuje jednak automatycznie wzrostu moralności. Człowiek może posiadać wysokie zdolności logiczne, a mimo to wykorzystywać je do uzasadniania działań egoistycznych lub krzywdzących.

Moralność powstaje w wyniku rozumienia zasad i charakteru związków pomiędzy jednostką a innymi osobami. Kluczowe jest to, z jakiej perspektywy człowiek ocenia sytuację, czy dostrzega potrzeby innych oraz w jaki sposób rozumie sprawiedliwość, obowiązek i dobro wspólne.

Przykładem teorii poznawczo-rozwojowej jest koncepcja Lawrence’a Kohlberga, która stanowi rozwinięcie wcześniejszych badań Jeana Piageta.

Psychoanaliza i teorie uczenia się pytały przede wszystkim, w jakim stopniu dziecko zachowuje się moralnie. Kohlberg przesunął akcent na pytanie o rodzaj przejawianej moralności. Interesowało go nie tylko to, czy człowiek przestrzega normy, lecz także dlaczego uważa ją za obowiązującą i jak uzasadnia swoje stanowisko.

Dwie osoby mogą podjąć takie samo działanie, kierując się zupełnie innymi przesłankami. Jedna może zachować się właściwie z obawy przed karą, druga z potrzeby uzyskania aprobaty, trzecia ze względu na szacunek dla prawa, a czwarta z powodu wierności uniwersalnym zasadom etycznym. Zewnętrzny efekt jest podobny, ale poziom rozumowania moralnego pozostaje odmienny.

Od heteronomii do autonomii moralnej

Jean Piaget wyróżniał dwa podstawowe stadia rozwoju moralnego: heteronomię i autonomię.

W stadium heteronomii moralnej dziecko traktuje reguły jako zewnętrzne, niezmienne i ustanowione przez autorytety. Ocena czynu opiera się często na jego widocznych konsekwencjach, a nie na intencjach sprawcy. Zasada jest ważna dlatego, że pochodzi od dorosłego i jej złamanie może prowadzić do kary.

W stadium autonomii moralnej jednostka zaczyna rozumieć, że normy powstają w relacjach między ludźmi i mogą być zmieniane za wspólną zgodą. W ocenie postępowania większego znaczenia nabierają intencje, wzajemność, sprawiedliwość oraz szacunek dla drugiego człowieka.

Kohlberg wykorzystał opracowaną przez Piageta metodę analizowania sądów moralnych, ale uznał, że rozwój można opisać bardziej szczegółowo. Wyróżnił trzy poziomy i sześć stadiów moralności. Stadia te odpowiadają zmianom perspektywy społeczno-moralnej, czyli punktu widzenia, z którego człowiek interpretuje problemy moralne.

Poziom przedkonwencjonalny

Na poziomie przedkonwencjonalnym jednostka ocenia sytuację przede wszystkim z własnego, konkretnego punktu widzenia. Najważniejsze są bezpośrednio doświadczane potrzeby, pragnienia, korzyści i zagrożenia.

Jest to poziom charakterystyczny dla większości dzieci poniżej dziewiątego roku życia, części młodzieży oraz niektórych dorosłych. Reguły społeczne pozostają zewnętrzne wobec jednostki. Nie są przestrzegane dlatego, że uznaje się ich znaczenie dla wspólnoty, lecz ze względu na karę, nagrodę lub możliwość osiągnięcia osobistej korzyści.

Stadium pierwsze – posłuszeństwo i unikanie kary

Pierwsze stadium opiera się na egocentrycznym punkcie widzenia. Słuszne jest przede wszystkim to, co pozwala uniknąć sankcji. Należy przestrzegać poleceń autorytetu oraz powstrzymywać się od wyrządzania szkód osobom i ich własności, ponieważ za złamanie zasad grozi kara.

Jednostka nie uwzględnia jeszcze w wystarczającym stopniu punktu widzenia innych ludzi. Ich potrzeby, uczucia i interesy mogą pozostawać niezauważone.

Moralność czynu ocenia się głównie na podstawie jego fizycznych konsekwencji. Im większa szkoda, tym gorszy wydaje się czyn, niezależnie od intencji sprawcy. Dziecko może więc uznać za gorszą osobę, która przypadkowo stłukła kilka talerzy, niż tę, która celowo zniszczyła jeden.

Reguły są stosowane dosłownie i absolutnie. Dziecko nie bierze pod uwagę wyjątków, okoliczności łagodzących ani konfliktu pomiędzy różnymi zasadami.

Stadium drugie – indywidualizm i wymiana

W drugim stadium pojawia się świadomość, że każdy człowiek posiada własne potrzeby i interesy. Słuszne jest dbanie o siebie, ale należy uznać, że inni mają prawo postępować podobnie.

Jednostka dostrzega, że interesy różnych osób mogą się ze sobą nie zgadzać. Relacje społeczne są rozumiane przede wszystkim jako wymiana korzyści.

Moralność przyjmuje formę wzajemności: pomagam komuś, ponieważ spodziewam się pomocy w przyszłości. Słuszne jest to, co zapewnia równą wymianę, umożliwia zaspokojenie potrzeb obu stron lub prowadzi do obopólnej korzyści.

Nie jest to jeszcze bezinteresowna troska o drugiego człowieka. Wzajemność ma charakter instrumentalny i można ją wyrazić zasadą: „zrobię coś dla ciebie, jeżeli ty zrobisz coś dla mnie”.

Poziom konwencjonalny

Na poziomie konwencjonalnym dokonuje się internalizacja norm i reguł społecznych. Jednostka nie traktuje ich już wyłącznie jako zewnętrznych nakazów. Uznaje je za ważne dla dobrych relacji, porządku społecznego i funkcjonowania wspólnoty.

Perspektywa odpowiada punktowi widzenia członka określonej społeczności. Człowiek chce spełniać oczekiwania innych, prawidłowo wykonywać swoje role oraz przestrzegać obowiązujących zasad.

Poziom konwencjonalny jest charakterystyczny dla większości dorastających i dorosłych w wielu społeczeństwach.

Stadium trzecie – dobry człowiek i właściwe relacje

W stadium trzecim jednostka ocenia postępowanie z perspektywy relacji z innymi ludźmi. Słuszne jest czynienie tego, czego oczekuje się od osoby pełniącej określoną rolę, na przykład dziecka, rodzica, przyjaciela, ucznia czy partnera.

Duże znaczenie ma „bycie dobrym człowiekiem”. Oznacza ono działanie z właściwych pobudek, okazywanie zainteresowania innymi, troskę, lojalność, wdzięczność oraz gotowość do podtrzymywania dobrych stosunków.

Moralność wiąże się z potrzebą zdobywania aprobaty i unikania dezaprobaty osób znaczących. Człowiek zastanawia się, jak jego postępowanie zostanie ocenione przez rodzinę, przyjaciół i otoczenie.

Ważne są wzajemne zaufanie i szacunek. Jednostka zaczyna stosować tak zwaną złotą regułę, zgodnie z którą należy postępować wobec innych tak, jak chciałoby się, aby oni postępowali wobec nas.

Stadium czwarte – prawo i porządek społeczny

W czwartym stadium człowiek przyjmuje szerszy, społeczny punkt widzenia. Nie koncentruje się wyłącznie na relacjach z najbliższymi osobami, lecz dostrzega znaczenie całego systemu społecznego.

Słuszne jest to, co przyczynia się do pomyślnego funkcjonowania społeczeństwa, grupy lub instytucji. Należy wykonywać obowiązki i wywiązywać się ze zobowiązań, na które wyraziło się zgodę.

Prawo powinno być przestrzegane, ponieważ jego naruszanie mogłoby prowadzić do chaosu i osłabienia porządku społecznego. Wyjątki dopuszcza się jedynie w sytuacjach krańcowych, gdy przestrzeganie określonego przepisu prowadziłoby do poważnego naruszenia innych obowiązków.

Powodem właściwego postępowania jest również nakaz sumienia. Człowiek uznaje, że powinien wypełnić przyjęte zobowiązania niezależnie od tego, czy ktoś go kontroluje.

Poziom pokonwencjonalny

Na poziomie pokonwencjonalnym jednostka ponownie przyjmuje indywidualny punkt widzenia, ale jest to indywidualizm bardziej dojrzały niż na poziomie przedkonwencjonalnym.

Człowiek uświadamia sobie względność wielu zasad i norm społecznych. Dostrzega, że reguły obowiązujące w jednej społeczności mogą być odmienne od zasad przyjmowanych w innej.

Jednocześnie uznaje istnienie ogólnych wartości moralnych, które powinny obowiązywać niezależnie od lokalnych obyczajów, decyzji większości czy przepisów prawnych. Do wartości tych należą między innymi życie, wolność, sprawiedliwość i godność człowieka.

Poziom pokonwencjonalny osiąga jedynie niewielka część dorosłych.

Stadium piąte – umowa społeczna i prawa jednostki

W piątym stadium człowiek przyjmuje perspektywę umowy społecznej. Rozumie, że ludzie wyznają różne wartości, mają odmienne poglądy i mogą w różny sposób organizować życie społeczne.

Większość reguł jest związana z kulturą oraz społecznością, w której funkcjonuje jednostka. Powinny być przestrzegane, ponieważ są rezultatem społecznego porozumienia i służą ochronie wspólnych interesów.

Prawo nie jest jednak wartością absolutną. Jego słuszność zależy od tego, czy wspiera dobro społeczne i chroni podstawowe prawa jednostki. Jeżeli przepis jest niesprawiedliwy, powinien zostać zmieniony za pomocą demokratycznych procedur.

Niektóre wartości, takie jak życie, wolność i podstawowe prawa człowieka, powinny być respektowane w każdym społeczeństwie, niezależnie od poglądów większości. Człowiek potrafi więc odróżnić legalność od moralnej słuszności.

Stadium szóste – uniwersalne zasady etyczne

Najwyższe stadium opiera się na perspektywie uniwersalnych zasad etycznych. Człowiek postępuje zgodnie z zasadami, które sam uznał za powszechnie obowiązujące i wobec których odczuwa osobiste zobowiązanie.

Prawa i umowy społeczne są akceptowane wtedy, gdy wynikają z nadrzędnych zasad moralnych. Jeżeli prawo pozostaje z nimi w sprzeczności, jednostka powinna działać zgodnie z zasadami etycznymi, nawet gdy wiąże się to z ryzykiem sankcji.

Podstawowe znaczenie mają sprawiedliwość, równość praw, poszanowanie wolności oraz szacunek dla godności każdej osoby.

Należy postępować tak, aby zwiększać dobro i jakość życia wszystkich ludzi oraz stwarzać warunki możliwie największej wolności, dającej się pogodzić z równą wolnością innych.

Moralność nie opiera się już na posłuszeństwie wobec konkretnego autorytetu ani na potrzebie aprobaty. Jej źródłem jest świadomie przyjęte zobowiązanie wobec uniwersalnych zasad.

Uniwersalność stadiów rozwoju moralnego

Badania nad teorią Kohlberga potwierdziły ogólną prawidłowość dotyczącą przechodzenia większości ludzi kolejno przez pierwsze cztery stadia. Stadia pojawiają się w uporządkowanej kolejności, a przejście na wyższy poziom wymaga wcześniejszego opanowania sposobu rozumowania charakterystycznego dla poziomu niższego.

Znacznie więcej wątpliwości dotyczy uniwersalności piątego i szóstego stadium. Poziom pokonwencjonalny osiągają tylko nieliczne osoby.

W niektórych badaniach stadium piąte stwierdzano u około piętnastu procent uczestników, natomiast stadium szóste pojawiało się u zaledwie kilku procent. Od około dwudziestego roku życia najczęściej dominowało stadium czwarte, związane z przestrzeganiem prawa, obowiązku i porządku społecznego.

Część badań wskazuje, że rozwój moralny może trwać także po zakończeniu adolescencji. Armon twierdziła, że stadium czwarte często w pełni ujawnia się dopiero we wczesnej dorosłości, natomiast stadium piąte zazwyczaj nie pojawia się przed około trzydziestym piątym rokiem życia.

W niektórych analizach obserwowano także spadek poziomu rozumowania moralnego u osób starszych. Nie musi to jednak oznaczać prostego cofania się rozwoju. Wyniki mogą zależeć od stanu zdrowia, wykształcenia, charakteru zadań i rodzaju doświadczeń życiowych.

Poziom rozumowania moralnego nie jest ściśle związany z wiekiem biologicznym. Większe znaczenie mają wykształcenie, zasoby poznawcze i społeczne oraz doświadczenia wynikające z podejmowania nowych ról.

Rozwój może być wspierany przez tworzenie bliskich związków, odpowiedzialność za innych, pracę zawodową oraz uczestnictwo w instytucjach społecznych i politycznych. Doświadczenia te zmuszają jednostkę do uwzględniania różnych perspektyw, rozwiązywania konfliktów wartości i podejmowania odpowiedzialnych decyzji.

W badaniach prowadzonych w Polsce stwierdzano, że większość osób prezentuje konwencjonalny poziom moralności. Najbardziej widoczny rozwój rozumowania moralnego zachodził głównie pomiędzy piętnastym a trzydziestym rokiem życia.

Ogólne założenia teorii Kohlberga nie zostały odrzucone, ale nie udało się jednoznacznie potwierdzić powszechności stadiów piątego i szóstego. Jednym z możliwych wyjaśnień jest kulturowy charakter najwyższych poziomów.

Zostały one opracowane na podstawie zachodniego modelu moralności, odwołującego się między innymi do filozofii Immanuela Kanta, idei autonomii jednostki, sprawiedliwości oraz uniwersalnych praw człowieka. W innych kulturach większe znaczenie mogą mieć wspólnota, tradycja, obowiązki wobec rodziny, harmonia społeczna lub autorytet religijny. Trudno więc oczekiwać, aby identyczny sposób rozumowania pojawiał się jednakowo często we wszystkich społeczeństwach.

Społeczno-kulturowe źródła rozwoju moralnego

Podejście społeczno-kulturowe koncentruje się nie tylko na tym, co dzieje się w umyśle jednostki, ale przede wszystkim na jej aktywnym uczestnictwie w życiu społecznym.

Podstawą rozwoju są interakcje z dorosłymi i rówieśnikami. W ich trakcie dziecko poznaje normy, obserwuje sposoby rozwiązywania konfliktów, uzasadnia własne stanowisko i konfrontuje je z opiniami innych osób.

Szczególnie ważny jest proces uzgadniania znaczeń. Dziecko uczy się, co w danej kulturze oznacza sprawiedliwość, obowiązek, odpowiedzialność, lojalność czy krzywda. Znaczenia te nie są przejmowane mechanicznie, lecz kształtują się w rozmowie, sporze i wspólnym działaniu.

Wyrazem rozwoju jest wzrastająca zdolność do stosowania i rozumienia kulturowych zasad, oczekiwań oraz znaczeń. Człowiek coraz lepiej orientuje się, dlaczego obowiązują określone normy, jakie wartości chronią i w jakich okolicznościach mogą pozostawać ze sobą w konflikcie.

W tym ujęciu istotny jest nie tylko końcowy poziom moralności, ale również sam przebieg rozwoju. Analizuje się procesy społeczne i językowe, które organizują doświadczenie oraz umożliwiają przechodzenie do bardziej złożonych sposobów rozumowania.

Rozwój moralny a rozwój poznawczy

Piaget uważał, że rozwój poznawczy jest warunkiem koniecznym zmian moralnych. Struktura myślenia leżąca u podstaw rozumowania logicznego i moralnego ma podobny charakter. Aby uwzględniać punkt widzenia innych, rozumieć intencje i analizować konflikt zasad, dziecko musi dysponować odpowiednio rozwiniętymi zdolnościami poznawczymi.

Badania wykazały jednak, że korelacja pomiędzy poziomem rozwoju logicznego i moralnego jest stosunkowo słaba. Wysoki poziom myślenia logicznego nie gwarantuje automatycznie dojrzałości moralnej.

Rozwój poznawczy jest więc konieczny, ale niewystarczający. Oprócz zdolności logicznych potrzebne są odpowiednie doświadczenia społeczne, możliwość podejmowania ról, kontakt z odmiennymi punktami widzenia oraz refleksja nad konsekwencjami własnego działania.

Człowiek może rozumieć skomplikowane zależności, ale nadal kierować się głównie własnym interesem. Dopiero połączenie możliwości poznawczych z doświadczeniami społecznymi może prowadzić do bardziej dojrzałego rozumowania moralnego.

Rozwój moralny a mądrość

Podejmowano także próby powiązania rozwoju moralnego z mądrością. Mądrość rozumiano jako zdolność korzystania z doświadczeń życiowych w celu znalezienia właściwego rozwiązania trudnej i niejednoznacznej sytuacji.

Mądrość wymaga nie tylko wiedzy, ale również rozumienia ludzi, uwzględniania kontekstu, przewidywania skutków i dostrzegania konfliktu wartości. Z tego względu wydaje się blisko związana z rozumowaniem pokonwencjonalnym.

Wyniki badań nie pozwalają jednak na sformułowanie całkowicie jednoznacznych wniosków. Można przypuszczać, że wzrost mądrości wraz z wiekiem występuje szczególnie u osób osiągających stadia pokonwencjonalne.

Wyższy poziom rozwoju moralnego może zatem pośredniczyć w zależności pomiędzy wiekiem a mądrością. Sam upływ czasu nie prowadzi automatycznie do mądrości. Ważniejsze jest to, w jaki sposób człowiek interpretuje swoje doświadczenia i czy potrafi wykorzystywać je do tworzenia bardziej złożonych ocen moralnych.

Myślenie a działanie moralne

Jednym z najważniejszych problemów psychologii moralności jest związek między sądem a rzeczywistym zachowaniem. Człowiek może wiedzieć, co powinien zrobić, ale mimo to postąpić inaczej.

Problem ten rozpatruje się z dwóch głównych perspektyw.

Pierwsza traktuje zachowanie jako rezultat współdziałania różnych tendencji i dążeń uruchamianych w konkretnej sytuacji. Jednostka posiada określone cechy, nawyki, potrzeby i skłonności. O działaniu decyduje to, która z nich okaże się w danym momencie najsilniejsza.

Z tej perspektywy zachowanie moralne nie musi wynikać z uprzedniego namysłu. Może być efektem nawyku, emocji, lęku, współczucia, presji grupowej lub potrzeby akceptacji. Człowiek może zachować się właściwie spontanicznie, ale może również ulec impulsowi pomimo świadomości normy.

Druga perspektywa interpretuje decyzje moralne jako rezultat procesów poznawczych. Zachowanie wynika z wiedzy moralnej, przekonań, rozumowania oraz rozumienia sytuacji.

Człowiek analizuje własne cele, ocenia dostępne środki i wybiera sposób działania zgodny z uznawanymi wartościami. Postępowanie ma w tym ujęciu charakter racjonalny i celowy.

Stanowisko to jest charakterystyczne dla teorii poznawczo-rozwojowej. Człowiek nie jest przedstawiany jako istota całkowicie podporządkowana popędom ani jako bierny odbiorca norm. Jego rola nie ogranicza się do godzenia żądań id z zakazami superego.

Jednostka jest aktywnym twórcą wartości, idei i sposobów rozumienia moralności. Zachowanie nie jest moralne wyłącznie dlatego, że odpowiada obiektywnej normie zewnętrznej. Staje się moralne wtedy, gdy pozostaje zgodne z wewnętrznie przyjętą i świadomie uporządkowaną hierarchią wartości.

Kohlberg twierdził, że wraz ze wzrostem poziomu rozumowania moralnego zwiększa się wewnętrzna spójność sądów. Człowiek bardziej konsekwentnie stosuje przyjęte zasady w różnych sytuacjach.

Rośnie również zgodność między kierunkiem sądów moralnych, dokonywanymi wyborami i potencjalnym działaniem. Osoba znajdująca się na wyższym poziomie rozwoju powinna więc częściej postępować zgodnie z tym, co sama uznaje za właściwe.

Nie oznacza to jednak pełnej zgodności między myśleniem a zachowaniem. Na działanie wpływają także emocje, presja społeczna, interes osobisty, lęk, brak odwagi oraz konkretne warunki sytuacyjne. Dojrzałe rozumowanie zwiększa prawdopodobieństwo właściwego działania, ale go nie gwarantuje.

Podsumowanie

Teorie rozwoju moralnego ukazują różne źródła i mechanizmy kształtowania moralności. Metafora organicznego wzrostu podkreśla znaczenie wewnętrznych struktur i możliwości jednostki. Psychoanaliza opisuje rozwój sumienia jako rezultat powstawania superego i internalizacji norm, natomiast Erikson rozszerza tę perspektywę o rozwój ego oraz przechodzenie od dziecięcego moralizmu przez młodzieńczy ideologizm do dojrzałej etyczności.

Metafora maszyny akcentuje rolę środowiska i uczenia się. Moralne zachowania mogą być kształtowane przez nagrody, kary, warunkowanie oraz obserwowanie modeli. Eysenck wyjaśniał sumienie jako uwarunkowaną reakcję lękową, natomiast Bandura wskazywał na znaczenie modelowania oraz uczenia się zasad i wartości na podstawie zachowań innych osób.

Metafora postępu w dyskursie i konwersacji przedstawia człowieka jako aktywnego twórcę rozumienia moralnego. W teoriach poznawczo-rozwojowych rozwój polega na reorganizacji struktur poznawczych i przyjmowaniu coraz szerszych perspektyw społecznych.

Kohlberg wyróżnił poziom przedkonwencjonalny, konwencjonalny i pokonwencjonalny. Człowiek przechodzi od unikania kary i dążenia do własnych korzyści, przez potrzebę aprobaty i przestrzeganie porządku społecznego, aż do świadomego kierowania się prawami człowieka i uniwersalnymi zasadami etycznymi.

Badania potwierdzają przede wszystkim powszechność pierwszych czterech stadiów. Poziom pokonwencjonalny jest osiągany rzadko, a jego uniwersalność kulturowa pozostaje przedmiotem dyskusji.

Rozwój moralny nie jest prostą konsekwencją wieku. Zależy od wykształcenia, doświadczeń społecznych, podejmowanych ról oraz możliwości uczestniczenia w dyskusjach wymagających uwzględniania różnych punktów widzenia.

Rozwój poznawczy stanowi konieczny warunek dojrzałego rozumowania moralnego, ale sam nie jest wystarczający. Potrzebne są również doświadczenia interpersonalne, refleksja, zdolność do empatii oraz możliwość działania zgodnie z uznawanymi wartościami.

Ostatecznie moralność nie polega jedynie na znajomości zasad. Obejmuje sposób ich rozumienia, zdolność uzasadniania własnych sądów oraz gotowość do postępowania zgodnego z przyjętą hierarchią wartości. Rozwój moralny jest więc procesem obejmującym zarówno myślenie, emocje, relacje społeczne, jak i rzeczywiste działanie człowieka.

Oceń tę pracę

Historia badań nad pamięcią

Pamięć jest jedną z podstawowych zdolności psychicznych człowieka. Umożliwia gromadzenie doświadczeń, przechowywanie informacji oraz korzystanie z nich w późniejszym czasie. Bez pamięci nie byłoby możliwe uczenie się, rozpoznawanie osób i przedmiotów, posługiwanie się językiem, planowanie przyszłości ani budowanie poczucia własnej tożsamości. Chociaż naukowe badania nad pamięcią rozpoczęły się dopiero pod koniec XIX wieku, zainteresowanie jej funkcjonowaniem pojawiało się już w najstarszych kulturach.

Za symboliczny początek naukowej psychologii pamięci uznaje się rok 1885, kiedy Hermann Ebbinghaus opublikował pracę „Über das Gedächtnis”, czyli „O pamięci”. Była to pierwsza systematyczna monografia poświęcona eksperymentalnym badaniom procesów zapamiętywania i zapominania. Metody opracowane przez Ebbinghausa stały się podstawą klasycznego eksperymentu psychologicznego. Przeszłość zainteresowań pamięcią jest jednak znacznie dłuższa niż historia jej naukowego badania.

Przednaukowe zainteresowania pamięcią

Już w starożytności pamięci nadawano wyjątkowo wysoką rangę. W różnych kulturach łączono ją z mądrością, wiedzą, twórczością oraz zdolnością przekazywania tradycji. W mitologii greckiej opiekunką pamięci była Mnemozyne, matka dziewięciu muz. W kulturze rzymskiej funkcje związane z mądrością i wiedzą przypisywano Minerwie. W starożytnym Egipcie ważną postacią był Thoth, uznawany za boga pisma, uczenia się, pamięci i mądrości.

Znaczenie tych postaci pokazuje, że pamięć była traktowana jako cenna zdolność, od której zależał rozwój jednostki i całej społeczności. W czasach, gdy wiedza była przekazywana głównie ustnie, zapamiętywanie długich opowieści, praw, zasad religijnych, rodowodów czy przemówień miało ogromne znaczenie praktyczne.

Już w V i IV wieku przed naszą erą formułowano trafne obserwacje dotyczące czynników wspomagających pamięć. Zauważano, że skuteczność zapamiętywania zwiększają koncentracja uwagi, powtarzanie oraz kojarzenie nowych wiadomości z treściami już znanymi. Dostrzegano również, że człowiek często zapamiętuje ogólny sens wypowiedzi, a nie jej dokładne brzmienie. Obserwowano ponadto różnice indywidualne w sprawności pamięci, związane między innymi z wiekiem i temperamentem.

Szczególnie ważny wkład w rozwój refleksji nad pamięcią wniósł Arystoteles. W IV wieku przed naszą erą sformułował prawa kojarzenia, które miały wyjaśniać, dlaczego jedna myśl, rzecz lub sytuacja przywołuje w świadomości inną.

Pierwszym z nich było prawo styczności w czasie. Zgodnie z nim zdarzenia występujące blisko siebie w czasie zaczynają się ze sobą kojarzyć. Przykładem może być błyskawica i następujący po niej grzmot. Arystoteles uważał to prawo za szczególnie istotne.

Drugim było prawo styczności w przestrzeni. Przedmioty lub zdarzenia występujące w tym samym miejscu mogą się ze sobą łączyć w pamięci. Widok określonego pomieszczenia może więc przywoływać wspomnienia osób, które zwykle się w nim znajdowały.

Prawo podobieństwa zakładało, że jeden obiekt może przywołać wspomnienie innego ze względu na wspólne cechy. Z kolei prawo kontrastu odnosiło się do sytuacji, w której myśl o jednym zjawisku uruchamia wyobrażenie jego przeciwieństwa, na przykład ciepło może przywołać myśl o zimnie, a światło – o ciemności.

W późniejszym okresie David Hume uzupełnił te zasady o kojarzenie przyczyny i skutku. Człowiek, obserwując powtarzające się następstwo zdarzeń, zaczyna oczekiwać, że jedno z nich będzie prowadzić do drugiego.

Prawa sformułowane przez Arystotelesa stworzyły podstawy asocjacjonizmu, czyli pierwszej ogólnej teorii wyjaśniającej funkcjonowanie umysłu i pamięci. Koncepcję tę rozwinęli w XVII i XVIII wieku brytyjscy empiryści, między innymi Thomas Hobbes, John Locke i David Hume. Interesowało ich przede wszystkim to, w jaki sposób człowiek nabywa wiedzę o świecie.

Empiryści uważali, że podstawowym źródłem wiedzy są doświadczenia zmysłowe, a nie idee wrodzone. Umysł miał początkowo przypominać niezapisaną kartę. Elementarne wrażenia dostarczane przez zmysły tworzyły proste idee, które następnie łączyły się dzięki skojarzeniom i prowadziły do powstawania bardziej złożonych struktur wiedzy. W XIX wieku podobny sposób myślenia był kontynuowany przez przedstawicieli pozytywizmu.

Sztuka pamięci i pierwsze techniki mnemoniczne

Starożytni nie ograniczali się do rozważań teoretycznych. Opracowywali także praktyczne sposoby poprawiania pamięci. Najbardziej znanym systemem mnemonicznym stała się metoda miejsc, nazywana również metodą loci.

Polegała ona na wyobrażaniu sobie dobrze znanej przestrzeni, na przykład własnego domu, świątyni, ulicy lub budynku publicznego. Elementy materiału przeznaczonego do zapamiętania należało w wyobraźni umieścić w kolejnych, charakterystycznych miejscach. Podczas przypominania człowiek odbywał w myślach drogę przez znaną przestrzeń i na podstawie umieszczonych w niej obrazów odtwarzał zapamiętane treści.

Metodę tę wykorzystywali przede wszystkim mówcy. Dzięki niej mogli wygłaszać długie przemówienia bez konieczności korzystania z zapisanych notatek. Znanym użytkownikiem i popularyzatorem sztuki pamięci był Cyceron. Metoda loci do dziś jest uznawana za jedną z najbardziej skutecznych technik zapamiętywania dużej liczby uporządkowanych informacji.

Istotne obserwacje dotyczące pamięci można znaleźć również w „Wyznaniach” świętego Augustyna. Zwracał on uwagę na zdolność człowieka do uświadamiania sobie własnych procesów pamięciowych, wyrażaną w stwierdzeniu „pamiętam, że pamiętam”. Współcześnie tego rodzaju wiedzę o działaniu własnej pamięci określa się mianem metapamięci.

Święty Augustyn opisywał także proces przypominania oraz wpływ różnych czynników na dostępność wspomnień. Pamięć traktował jako cenny dar natury i jeden z najważniejszych elementów ludzkiego życia wewnętrznego.

W kulturach opartych na przekazie ustnym rozwijano również sposoby konstruowania wypowiedzi ułatwiające ich zapamiętanie. Opowieści, normy, modlitwy i zasady społeczne często przyjmowały formę rytmiczną lub rymowaną. Regularna budowa oraz powtarzające się elementy ułatwiały zarówno zapamiętanie, jak i późniejsze odtworzenie treści.

Duże znaczenie przypisywano także obrazom. Sądzono, że przedstawienia wizualne mają większą wartość mnemoniczną niż słowa. Z tego powodu prawdy religijne, zasady etyczne, cnoty i grzechy przedstawiano za pomocą alegorycznych rysunków. Było to zgodne z założeniami sztuki pamięci, określanej jako ars memoriae.

Systemy pamięci w średniowieczu i renesansie

W średniowieczu nadal rozwijano systemy mnemoniczne oparte na metodzie miejsc. Zaczęto jednak tworzyć gotowe układy przestrzenne, które miały być wykorzystywane przez osoby uczące się. Mogły nimi być wyobrażenia opactw, kościołów, sfer wszechświata, nieba, piekła lub innych uporządkowanych przestrzeni.

Powstawały również alfabety wizualne, w których poszczególne litery zastępowano obrazami przedmiotów. Dzięki temu abstrakcyjne znaki mogły zostać powiązane z konkretnymi, łatwiejszymi do wyobrażenia obiektami.

W okresie renesansu popularność zdobyły tak zwane teatry pamięci. Były to rozbudowane i często nasycone symboliką oraz elementami okultystycznymi systemy, które miały porządkować całość ludzkiej wiedzy. Ich twórcy dążyli do stworzenia uniwersalnego układu, w którym można byłoby umieścić informacje dotyczące całego świata.

Przykładem są teatry mnemoniczne Giulia Camilla z XVI wieku oraz Roberta Fludda z XVII wieku. Systemy te stanowiły połączenie technik pamięciowych, filozofii, symboliki, sztuki i ówczesnych wyobrażeń o strukturze kosmosu.

Hermann Ebbinghaus – początek naukowych badań nad pamięcią

Przełom w historii badań nad pamięcią nastąpił w drugiej połowie XIX wieku. Hermann Ebbinghaus jako pierwszy podjął systematyczne, eksperymentalne badania nad jej funkcjonowaniem. Udowodnił, że procesy pamięciowe można analizować przy użyciu obiektywnych i precyzyjnych metod, podobnych do tych, które stosowano w naukach przyrodniczych.

Ebbinghaus przyjął rewolucyjne wówczas założenie, że należy badać powstawanie całkowicie nowych skojarzeń w warunkach kontrolowanego eksperymentu. Chciał wyeliminować wpływ wcześniejszej wiedzy, osobistych doświadczeń i znaczenia materiału. Dzięki temu zamierzał poznać podstawowe prawa rządzące tworzeniem, utrzymywaniem i rozpadem skojarzeń.

W swoich badaniach stosował sylaby bezsensowne. Każda z nich składała się z dwóch spółgłosek rozdzielonych samogłoską. Materiał miał być nowy, prosty i możliwie jednorodny pod względem trudności. Ebbinghaus stworzył zbiór około 2300 takich sylab, wykorzystując różne połączenia występujące w języku niemieckim.

Sylaby dobierał losowo i układał w listy zawierające od sześciu do dwudziestu elementów. Uczył się ich sam, stając się jednocześnie badaczem i uczestnikiem eksperymentów. Zachowywał stałe warunki badań, pracował o tej samej porze dnia i kontrolował sposób prezentacji materiału.

Sylaby czytał i recytował w stałym tempie, wyznaczanym przez metronom lub zegar. Każdej listy uczył się do momentu pełnego opanowania, za którego kryterium uznawał jedną lub dwie bezbłędne recytacje.

Ebbinghaus badał między innymi zależność między długością listy a czasem potrzebnym do jej opanowania. Porównywał również skuteczność powtórek skomasowanych i rozłożonych w czasie. Powtarzanie skomasowane polegało na wykonywaniu wielu powtórzeń podczas jednej sesji, natomiast uczenie rozłożone zakładało przerwy między kolejnymi próbami.

Badacz analizował również efekt przeuczenia, czyli dalszego powtarzania materiału po jego pełnym opanowaniu. Wykazał, że dodatkowe powtórzenia mogą zwiększać trwałość śladu pamięciowego.

Jednym z najważniejszych osiągnięć Ebbinghausa było opracowanie metody oszczędności. Polegała ona na porównaniu czasu lub liczby powtórzeń potrzebnych do pierwotnego nauczenia się materiału z czasem wymaganym do jego ponownego opanowania po określonej przerwie.

Jeżeli ponowne nauczenie się listy trwało krócej, oznaczało to, że część materiału została zachowana w pamięci, nawet jeśli badany nie potrafił jej bezpośrednio odtworzyć. W ten sposób Ebbinghaus pokazał, że przechowywanie informacji może być ujawniane również wtedy, gdy człowiek nie jest w stanie świadomie przypomnieć sobie wcześniejszego materiału.

Na podstawie zebranych danych badacz wykreślił krzywą zapominania. Pokazuje ona, że utrata informacji nie przebiega w stałym tempie. Najszybszy spadek poziomu pamiętania następuje w pierwszych godzinach po uczeniu się. Później tempo zapominania stopniowo maleje.

Badania Ebbinghausa stworzyły podstawy eksperymentalnej psychologii pamięci. Ich kontynuację stanowił później nurt badań nad uczeniem się werbalnym, rozwijany przede wszystkim w ramach behawioryzmu.

Metoda Ebbinghausa spotkała się jednak również z krytyką. Posługiwanie się sylabami bezsensownymi miało wyeliminować znaczenie informacji, które jest jednym z najważniejszych elementów ludzkiej pamięci. Późniejsze badania pokazały, że człowiek spontanicznie poszukuje sensu, tworzy związki między treściami i organizuje materiał w sposób zgodny ze swoją wcześniejszą wiedzą.

Frederic Bartlett i konstruktywny charakter pamięci

Odmienne podejście reprezentował Frederic Bartlett. Krytykował sztuczność oraz nadmierne uproszczenie badań prowadzonych w tradycji Ebbinghausa. Uważał, że analizowanie „czystej pamięci”, pozbawionej wcześniejszych skojarzeń i znaczenia, nie pozwala zrozumieć sposobu, w jaki pamięć działa w życiu codziennym.

Bartlett stosował materiały bardziej naturalne, między innymi opowiadania i rysunki. Szczególną uwagę poświęcał roli wcześniejszej wiedzy. Człowiek, przyswajając nowe treści, nie pozostaje biernym odbiorcą. Próbuje zrozumieć materiał, porównuje go z własnymi doświadczeniami i nadaje mu sens. Proces ten może jednak prowadzić do przekształceń zapamiętanej informacji.

Najbardziej znanym badaniem Bartletta był eksperyment z opowiadaniem „Wojna duchów”. Uczestnicy zapoznawali się z indiańską legendą, która zawierała nieznane im elementy kulturowe i nietypową strukturę. Następnie mieli ją wielokrotnie odtwarzać po upływie różnych odstępów czasu.

Kolejne reprodukcje stawały się coraz krótsze, bardziej uporządkowane i dostosowane do wiedzy oraz oczekiwań badanych. Uczestnicy pomijali niektóre informacje, zmieniali strukturę historii, racjonalizowali niezrozumiałe fragmenty i dodawali elementy, które wynikały z ich własnych interpretacji.

Bartlett uznał, że pamięć ma charakter konstruktywny. Nie przechowuje wiernej kopii wydarzenia, lecz tworzy jego reprezentację na podstawie opracowania poznawczego. Podczas przypominania człowiek rekonstruuje przeszłość, korzystając zarówno z zachowanych informacji, jak i z posiadanej wiedzy.

Ważnym elementem tej teorii stało się pojęcie schematu poznawczego. Schemat jest uogólnioną wiedzą dotyczącą określonej klasy przedmiotów, sytuacji lub zdarzeń. Organizuje doświadczenia, wpływa na spostrzeganie i kodowanie informacji, a następnie kieruje procesem przypominania.

William James i dwa rodzaje pamięci

William James przyczynił się do późniejszego rozróżnienia pamięci krótkotrwałej i długotrwałej. Wprowadził pojęcia pamięci pierwotnej oraz pamięci wtórnej.

Pamięć pierwotna była związana ze świadomością i czasem teraźniejszym. Obejmowała treści, których człowiek jest bezpośrednio świadomy w danej chwili. Można ją uznać za historyczną poprzedniczkę współczesnego pojęcia pamięci krótkotrwałej lub roboczej.

Pamięć wtórna obejmowała natomiast wiedzę o zdarzeniach i faktach, o których aktualnie nie myślimy, lecz które możemy wydobyć z przeszłości. Człowiek zdaje sobie sprawę, że wcześniej doświadczył tych wydarzeń lub przyswoił dane informacje. Koncepcja ta zapowiadała późniejsze wielomagazynowe modele pamięci.

Francis Galton i pamięć osobistych doświadczeń

Francis Galton interesował się przede wszystkim różnicami indywidualnymi oraz wyobraźnią wzrokową. W jednym z badań prosił uczestników, aby wyobrazili sobie stół, przy którym zwykle spożywają posiłek, a następnie opisali jego wygląd oraz znajdujące się na nim przedmioty.

Odpowiedzi ujawniły duże różnice w wyrazistości obrazów umysłowych. Niektórzy uczestnicy opisywali szczegółowe i barwne wyobrażenia, inni natomiast dysponowali znacznie mniej wyraźnymi obrazami.

Badania Galtona były jednymi z pierwszych systematycznych analiz pamięci przeżyć osobistych oraz zawartych w niej przedstawień wzrokowych. Opracowany przez niego kwestionariusz stał się wzorem dla późniejszych badań nad pamięcią autobiograficzną.

Galton stosował również metodę skojarzeń słownych. Prezentował sobie różne słowa i obserwował, jakie wspomnienia oraz myśli pojawiają się pod ich wpływem. W ten sposób próbował pobierać próbki treści zgromadzonych we własnej pamięci.

Zygmunt Freud – wyparcie i amnezja dziecięca

Zygmunt Freud zwrócił uwagę na nieświadome aspekty pamięci. Wprowadził hipotezę wyparcia, nazywanego również represją. Wyparcie miało być mechanizmem obronnym ego, który nie dopuszcza do świadomości wspomnień wywołujących silny lęk, poczucie winy lub inne przykre emocje.

Według Freuda wyparte wspomnienia nie znikają całkowicie. Pozostają aktywne w nieświadomości i mogą wpływać na zachowanie człowieka. Ujawniają się między innymi w snach, pomyłkach, objawach nerwicowych i zachowaniach, których przyczyn jednostka nie potrafi świadomie wyjaśnić.

Freud opisywał także zjawisko amnezji dziecięcej, czyli trudności w przypominaniu sobie wydarzeń z pierwszych lat życia. Współczesne wyjaśnienia tego zjawiska odwołują się jednak nie tylko do wyparcia, lecz także do niedojrzałości mózgu, rozwoju języka, kształtowania tożsamości i zmian w organizacji pamięci autobiograficznej.

Asocjacjonizm klasyczny

Asocjacjonizm klasyczny odwoływał się do koncepcji Arystotelesa oraz brytyjskich empirystów. Zakładano, że umysł buduje wiedzę z prostych idei, które można porównać do psychicznych atomów. Ich pierwotnym źródłem są doświadczenia zmysłowe.

Idee złożone powstają dzięki łączeniu elementów prostych. Proces ten przebiega „z dołu do góry”, czyli od pojedynczych wrażeń do coraz bardziej złożonych reprezentacji.

Teorię asocjacji traktowano jako ogólną teorię życia psychicznego. Miała ona wyjaśniać nie tylko pamięć, ale również spostrzeganie, wyobraźnię, myślenie, przewidywanie przyszłych zdarzeń, rozumowanie przyczynowo-skutkowe oraz tworzenie oczekiwań.

Skojarzenie można zdefiniować jako powstały na podstawie doświadczenia związek między myślami, wyobrażeniami, bodźcami lub reakcjami. Jego fizjologicznym odpowiednikiem miało być ukształtowanie silnego połączenia nerwowego między określonymi ośrodkami mózgu.

Jeżeli ośrodki odpowiadające dwóm zdarzeniom są wielokrotnie pobudzane jednocześnie, połączenie między nimi ulega wzmocnieniu. W przyszłości aktywacja jednego ośrodka może wystarczyć do uruchomienia drugiego. W ten sposób powstaje złożona sieć skojarzeń.

W ujęciu asocjacjonistycznym zapamiętywanie oznacza wytwarzanie skojarzeń między elementami materiału. Przypominanie polega na ich aktywacji, natomiast zapominanie jest skutkiem osłabienia lub rozpadu skojarzeń, które przez dłuższy czas nie były używane.

Siła asocjacji zależy między innymi od wyrazistości doświadczenia, czasu jego trwania, częstości występowania oraz zainteresowania, jakie wzbudziło ono u obserwatora.

Na możliwość uruchomienia skojarzenia wpływa również świeżość doświadczenia, podobieństwo między wskazówką pamięciową a pierwotnym zdarzeniem, liczba konkurujących skojarzeń oraz aktualny stan psychiczny człowieka.

Behawioryzm i uczenie się zachowań

Do rozwoju behawioryzmu przyczyniły się badania Iwana Pawłowa nad warunkowaniem klasycznym. Pokazały one, że związki skojarzeniowe nie muszą dotyczyć wyłącznie treści świadomości. Mogą również łączyć bodźce środowiskowe z reakcjami fizjologicznymi.

W eksperymentach Pawłowa neutralny bodziec, na przykład dźwięk, był wielokrotnie łączony z pokarmem wywołującym wydzielanie śliny. Po pewnym czasie sam dźwięk powodował reakcję ślinienia. W ten sposób powstawał odruch warunkowy.

Edward Thorndike badał natomiast warunkowanie instrumentalne. Interesowało go, w jaki sposób zwierzę uczy się zachowania prowadzącego do pożądanego skutku. W znanych eksperymentach umieszczał koty w skrzynkach problemowych, z których mogły się wydostać po wykonaniu określonej czynności.

Thorndike opisywał uczenie się metodą prób i błędów. W kolejnych próbach reakcje nieskuteczne były stopniowo eliminowane, natomiast zachowania prowadzące do celu ulegały utrwaleniu.

Proces ten wyjaśniało prawo efektu. Zachowania prowadzące do pożądanych następstw są powtarzane, natomiast reakcje wywołujące skutki niekorzystne stają się mniej prawdopodobne.

John Watson uznał, że psychologia powinna badać wyłącznie zachowania zewnętrzne, możliwe do obserwowania i pomiaru. Odrzucał analizę świadomości oraz stanów umysłowych, ponieważ nie można ich bezpośrednio obserwować.

Watson uogólniał wyniki badań nad zwierzętami na ludzi. Przyjmował, że podstawowe prawa uczenia się mają charakter uniwersalny, co było zgodne z założeniem ewolucyjnej ciągłości między gatunkami.

Behawioryzm zmienił sposób rozumienia przedmiotu psychologii. Zamiast nauki o świadomości miała być ona nauką o zachowaniu. Można go traktować jako odmianę asocjacjonizmu, w której związki między ideami zastąpiono połączeniami między bodźcami i reakcjami.

Behawioryści dążyli do poznania praw warunkowania, które wyjaśniały, dlaczego po określonym bodźcu pojawia się dana reakcja. Uważali, że zachowanie można zrozumieć dopiero wtedy, gdy pozna się sposób, w jaki zostało przyswojone.

Charakterystyczny dla klasycznego behawioryzmu był amentalizm, czyli rezygnacja z odwoływania się do procesów umysłowych. Zjawiska takie jak pamięć czy myślenie schodziły na dalszy plan, natomiast największe znaczenie przypisywano uczeniu się obserwowalnych zachowań.

Badania nad uczeniem się werbalnym

Nurt badań nad uczeniem się werbalnym kontynuował tradycję Ebbinghausa w ramach orientacji behawiorystycznej. Badacze dążyli do stosowania obiektywnych metod i traktowali uczenie się jako proces tworzenia nowych skojarzeń.

Najczęściej wykorzystywanym materiałem były sylaby, cyfry, pojedyncze litery i słowa. Stosowano między innymi paradygmat uczenia się seryjnego, podobny do metody Ebbinghausa, oraz uczenia się par skojarzeń.

W zadaniach dotyczących par skojarzeń pierwszy element pełnił funkcję bodźca, a drugi reakcję, którą należało podać po prezentacji bodźca. Z czasem badacze zaczęli jednak tak bardzo koncentrować się na doskonaleniu procedur eksperymentalnych, że sam paradygmat stawał się ważniejszy niż pytania o naturę pamięci. Sytuację tę porównywano do archeologa, który zamiast badać przeszłość, skupia całą uwagę na swojej łopacie.

Badaniom tym zarzucano ateoretyczność. Gromadzono ogromną liczbę danych i ustalano zależności między zmiennymi, ale rzadko podejmowano próby tworzenia ogólnych teorii pamięci. Ashcraft określał tę postawę mianem agnostycyzmu teoretycznego.

W nurcie uczenia się werbalnego rozwinięto jednak ważne pojęcia, takie jak transfer i interferencja. Transfer oznacza wpływ wcześniejszego doświadczenia na późniejsze uczenie się. Może być pozytywny, gdy nabyta umiejętność ułatwia opanowanie nowej, albo negatywny, gdy wcześniejsze nawyki utrudniają wykonanie kolejnego zadania.

Interferencja jest jednym z mechanizmów zapominania. Polega na zakłócającym wpływie różnych treści pamięciowych. Interferencja proaktywna występuje wtedy, gdy informacje przyswojone wcześniej utrudniają zapamiętanie lub przypomnienie materiału późniejszego. Interferencja retroaktywna zachodzi natomiast wtedy, gdy treści nabyte później zakłócają pamięć informacji wcześniejszych.

Badania nad uczeniem się werbalnym dostarczyły danych dotyczących wpływu liczby prób, długości czasu przeznaczonego na pojedynczy element, podobieństwa materiału i miejsca elementu w serii na poziom zapamiętania.

Współczesne odmiany asocjacjonizmu

Asocjacjonizm nie zniknął wraz z odejściem klasycznego behawioryzmu. Został włączony do psychologii poznawczej po odrzuceniu prostego i mechanistycznego schematu bodziec–reakcja.

Współczesne modele opisują związki między pojęciami, sądami, wyobrażeniami i innymi elementami psychicznymi. Modele neoasocjacjonistyczne przedstawiają informacje przechowywane w pamięci jako sieć węzłów połączonych relacjami.

Przykładem są sieciowe modele pamięci semantycznej Collinsa i Quilliana oraz Collinsa i Loftus. Informacje są w nich reprezentowane przez pojęcia połączone relacjami o różnej sile i długości. Aktywacja jednego pojęcia może rozprzestrzeniać się na węzły z nim związane.

Do ważnych koncepcji należał również model ludzkiej pamięci asocjacyjnej Andersona i Bowera. Zakładał on, że wiedza jest zorganizowana w sieci złożonych relacji, które mogą być aktywowane podczas rozumienia, uczenia się i przypominania.

Jeszcze inną grupę stanowią modele koneksjonistyczne, nazywane modelami równoległego przetwarzania rozproszonego. Są to programy komputerowe wzorowane na pracy mózgu. Zakładają, że informacje nie są przechowywane w jednym miejscu, lecz w rozproszonym układzie aktywności wielu połączonych jednostek przypominających neurony.

Połączenia mogą mieć charakter pobudzający lub hamujący oraz różnić się siłą. Uczenie się polega na zmianach siły połączeń między jednostkami. Podejście to rozwijali między innymi James McClelland i David Rumelhart.

Źródła rewolucji poznawczej

W połowie XX wieku narastała krytyka behawioryzmu. Badacze coraz częściej wprowadzali materiały umożliwiające uczestnikom korzystanie z wcześniejszej wiedzy. Zaczęto interesować się związkami pamięci z percepcją, uwagą, językiem i myśleniem.

Zaobserwowano, że ludzie nie przyswajają informacji biernie. Organizują je, porządkują, interpretują i łączą z posiadaną wiedzą. Zachowania człowieka nie można więc w pełni wyjaśnić przez proste zależności między bodźcem a reakcją.

Szczególne znaczenie miała krytyka behawiorystycznej teorii języka przeprowadzona przez Noama Chomsky’ego. Wskazywał on, że uczenia się języka nie da się wyjaśnić wyłącznie za pomocą wzmocnień. Dzieci potrafią tworzyć i rozumieć wypowiedzi, których wcześniej nigdy nie słyszały. Świadczy to o działaniu złożonych struktur i reguł umysłowych.

Na rozwój psychologii poznawczej wpłynęła również teoria informacji. Wprowadzono takie pojęcia jak kodowanie, dekodowanie, ograniczona pojemność systemu oraz przetwarzanie informacji.

Przetwarzanie informacji rozumiano jako ciąg kolejnych operacji poznawczych. Obejmowały one analizę danych wejściowych, kodowanie, czyli nadawanie informacji określonej formy, przechowywanie, organizowanie, interpretowanie oraz późniejsze wydobywanie i dekodowanie.

Duże znaczenie miały publikacje Ulrica Neissera oraz George’a Millera, Eugene’a Galantera i Karla Pribrama. Neisser określił przedmiot psychologii poznawczej, natomiast Miller, Galanter i Pribram opisali rolę planów i struktur kierujących zachowaniem prowadzącym do celu.

Do rewolucji poznawczej przyczynił się także rozwój teorii sztucznej inteligencji. Jej celem było tworzenie systemów zdolnych do naśladowania inteligentnych zachowań, takich jak rozwiązywanie problemów, rozumienie języka czy uczenie się. Przykładem był Uniwersalny Rozwiązywacz Problemów opracowany przez Allena Newella i Herberta Simona.

Ogromny wpływ miało również powstanie komputerów. Stały się one narzędziem prowadzenia badań, ale również metaforą ludzkiego umysłu.

Charakterystyka podejścia poznawczego

W podejściu poznawczym pamięć ponownie znalazła się w centrum zainteresowania psychologii. Badacze zaczęli dążyć do poznania procesów zachodzących wewnątrz umysłu, czyli między pojawieniem się bodźca a wystąpieniem reakcji.

Zakładano, że procesy umysłowe rzeczywiście istnieją, przebiegają zgodnie z określonymi prawidłowościami i mogą być badane metodami naukowymi. Psychologowie poznawczy nie powrócili jednak do klasycznej introspekcji jako podstawowej metody badawczej. Stosowali eksperymenty, ścisły pomiar zachowania, analizę czasu reakcji, liczbę błędów oraz metody statystyczne.

Na podstawie obserwowalnych wyników wnioskowali o procesach, których nie można bezpośrednio zobaczyć. Tworzyli hipotezy dotyczące kodowania, przechowywania, porównywania i wydobywania informacji, a następnie sprawdzali ich przewidywania eksperymentalnie.

Człowiek był przedstawiany jako aktywny podmiot własnych procesów poznawczych. Nie jest wyłącznie istotą reagującą na bodźce środowiska, lecz wybiera informacje, interpretuje je, porównuje z wcześniejszą wiedzą i wykorzystuje różnorodne strategie.

Aktywność poznawcza przejawia się także w tworzeniu własnej stymulacji umysłowej. Człowiek może wyobrażać sobie nieobecne przedmioty, planować przyszłość, analizować możliwe rozwiązania i przypominać sobie wydarzenia bez bezpośredniego działania zewnętrznych bodźców.

Do najważniejszych pojęć psychologii poznawczej należą informacje, operacje i strategie. Pamięć jest definiowana bardzo szeroko, ponieważ trudno całkowicie oddzielić ją od percepcji, uwagi, języka i myślenia.

Charakterystyczną metodą stało się tworzenie modeli złożonych procesów poznawczych, a następnie sprawdzanie ich w eksperymentach lub symulacjach komputerowych.

Wiele modeli opierało się na metaforach. Najbardziej wpływowa była metafora komputerowa, zgodnie z którą ludzki system poznawczy przetwarza informacje w sposób podobny do komputera. Zakładano istnienie analogicznych etapów wejścia, kodowania, magazynowania i wydobywania danych.

Metafora ta prowadziła jednak do pewnego paradoksu. Komputery tworzono częściowo na wzór wyobrażeń o ludzkim umyśle, a później zaczęto objaśniać umysł na podstawie sposobu działania komputerów. Badania nad sztuczną inteligencją pokazały ponadto, że człowiek i maszyna mogą rozwiązywać te same problemy za pomocą zupełnie innych procedur.

Podejście ekologiczne do badań nad pamięcią

Pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku coraz wyraźniej krytykowano ograniczenia badań laboratoryjnych. W 1978 roku odbyła się konferencja poświęcona praktycznym aspektom funkcjonowania pamięci. Ulric Neisser zwrócił wówczas uwagę, że ścisła kontrola warunków eksperymentalnych często prowadzi do tworzenia sytuacji bardzo odległych od życia codziennego.

Zdaniem Neissera tradycyjne laboratorium pomijało wiele istotnych pytań dotyczących natury i funkcji pamięci. Badani uczyli się list sylab, pojedynczych słów lub cyfr, podczas gdy w rzeczywistości zapamiętują twarze, wydarzenia, rozmowy, miejsca, nazwiska, obowiązki i plany.

Neisser sformułował postulat trafności ekologicznej. Zadania, materiały i sytuacje wykorzystywane w badaniach powinny przypominać te, z którymi człowiek spotyka się w codziennym życiu.

Podejście ekologiczne ma charakter funkcjonalny i prowadzi do praktycznych zastosowań. Pozwala badać zjawiska, które nie mieszczą się w tradycyjnych paradygmatach eksperymentalnych.

Nie musi być ono traktowane jako konkurencja dla badań laboratoryjnych. Może pełnić funkcję komplementarną, sprawdzając, czy teorie i prawidłowości odkryte w ściśle kontrolowanych warunkach można uogólniać na realne sytuacje.

Rozwój podejścia ekologicznego doprowadził do zainteresowania pamięcią miejsc, twarzy, nazwisk, przeżyć osobistych i planów na przyszłość. Badano również związki między emocjami a pamięcią.

Powstał nurt badań nad pamięcią autobiograficzną, czyli pamięcią wydarzeń z własnego życia. Zaczęto analizować jej znaczenie dla tożsamości jednostki i poczucia ciągłości własnego istnienia.

Rozwinęły się także badania pamięci prospektywnej, która dotyczy pamiętania o zamiarach i czynnościach zaplanowanych na przyszłość. Związane z nią jest zjawisko roztargnienia, polegające na zapominaniu o wykonaniu określonego działania.

Badano ponadto pamięć naocznych świadków, pamięć ekspertów oraz osoby osiągające wyjątkowe wyniki w zadaniach pamięciowych.

Podejście ekologiczne spotkało się z krytyką. Jego przeciwnicy wskazywali, że obniżony poziom kontroli zmiennych utrudnia ustalanie przyczyn obserwowanych zjawisk i formułowanie ogólnych praw.

Banaji i Crowder krytycznie oceniali badania nad pamięcią w życiu codziennym, wskazując na ich ograniczoną precyzję. Podstawowy spór dotyczył relacji między kontrolą eksperymentalną a trafnością ekologiczną. Im bardziej kontrolowana jest sytuacja, tym bardziej może różnić się od codziennego życia. Im bardziej przypomina rzeczywistość, tym trudniej jednoznacznie określić wpływ poszczególnych czynników.

Współcześnie większość badaczy uznaje, że potrzebne są oba rodzaje badań. Metodologia powinna być dobierana do celu poznawczego. Badania pamięci można umieścić na kontinuum od ściśle kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych do obserwacji prowadzonych w warunkach naturalnych.

Neuropsychologiczne i neuropoznawcze badania nad pamięcią

Współczesne badania nad pamięcią coraz częściej łączą psychologię z wiedzą o funkcjonowaniu mózgu. Rozwinęła się neurobiologia poznawcza, nazywana również neuronauką poznawczą. Jej celem jest określanie związków między procesami zachodzącymi w mózgu a aktywnością umysłową człowieka.

Dawniej wiedzę o biologicznych podstawach pamięci czerpano przede wszystkim z obserwacji pacjentów z uszkodzeniami mózgu. Analizowano, jakie zaburzenia pamięci pojawiają się w zależności od miejsca i rozległości uszkodzenia. Pozwoliło to wykazać, że pamięć nie jest pojedynczą, jednorodną zdolnością, lecz obejmuje różne systemy i procesy.

Rozwój nieinwazyjnych metod obrazowania umożliwił badanie aktywności mózgu u zdrowych osób wykonujących zadania poznawcze. Do najważniejszych technik należą pozytonowa tomografia emisyjna oraz funkcjonalny rezonans magnetyczny.

Metody te nie rejestrują myśli ani wspomnień bezpośrednio. Mierzą zmiany fizjologiczne związane z aktywnością neuronalną, przede wszystkim przepływ krwi oraz poziom jej utlenowania. Obszary mózgu intensywnie zaangażowane w wykonywanie zadania potrzebują więcej tlenu i energii, dlatego zmienia się ich ukrwienie.

Porównując aktywność mózgu podczas wykonywania różnych zadań, badacze próbują ustalić, które struktury uczestniczą w kodowaniu informacji, ich przechowywaniu, rozpoznawaniu i przypominaniu.

Neuropsychologia i neuronauka poznawcza nie zastępują tradycyjnych badań psychologicznych. Uzupełniają je, umożliwiając analizowanie pamięci na kilku poziomach jednocześnie: zachowania, procesów umysłowych, struktur mózgowych oraz aktywności neuronalnej.

Podsumowanie

Historia badań nad pamięcią pokazuje stopniowe przechodzenie od refleksji filozoficznej i praktycznej sztuki zapamiętywania do kontrolowanych eksperymentów, rozbudowanych teorii poznawczych oraz badań nad aktywnością mózgu.

W starożytności sformułowano prawa kojarzenia i opracowano skuteczne techniki mnemoniczne. W średniowieczu i renesansie rozwijano rozbudowane systemy sztuki pamięci. Hermann Ebbinghaus zapoczątkował eksperymentalne badania nad zapamiętywaniem i zapominaniem, natomiast Frederic Bartlett pokazał, że pamięć ma charakter konstruktywny i pozostaje pod wpływem schematów poznawczych.

William James zapowiedział rozróżnienie pamięci krótkotrwałej i długotrwałej, Francis Galton rozpoczął systematyczne badania wyobrażeń i pamięci osobistej, a Zygmunt Freud zwrócił uwagę na nieświadome wspomnienia.

Asocjacjonizm i behawioryzm koncentrowały się na prawach tworzenia związków między elementami doświadczenia, bodźcami i reakcjami. Rewolucja poznawcza przywróciła zainteresowanie wewnętrznymi procesami umysłowymi i przedstawiła człowieka jako aktywnego użytkownika informacji.

Podejście ekologiczne rozszerzyło badania na sytuacje codzienne, natomiast neuronauka poznawcza umożliwiła analizowanie biologicznych podstaw pamięci. Współczesna psychologia łączy te perspektywy, uznając, że pełne zrozumienie pamięci wymaga badań laboratoryjnych, obserwacji życia codziennego, modeli teoretycznych oraz wiedzy o działaniu mózgu.

Oceń tę pracę

Cechy myślenia przedoperacyjnego w teorii Jeana Piageta

Stadium myślenia przedoperacyjnego obejmuje w teorii Jeana Piageta okres przypadający orientacyjnie między drugim a siódmym rokiem życia. Jego nazwa nie oznacza, że dziecko nie potrafi myśleć, wyciągać wniosków ani rozwiązywać problemów. Określenie „przedoperacyjne” wskazuje, że czynności umysłowe nie przybrały jeszcze postaci operacji, czyli uwewnętrznionych, skoordynowanych i odwracalnych struktur logicznych.

Przedszkolak potrafi posługiwać się językiem, obrazami umysłowymi i symbolami. Może mówić o nieobecnych przedmiotach, odtwarzać wcześniejsze doświadczenia i wyobrażać sobie możliwe sytuacje. Jego rozumowanie nadal pozostaje jednak silnie związane z aktualną perspektywą oraz najbardziej wyrazistymi właściwościami spostrzeganej sytuacji.

Granice stadium przedoperacyjnego są orientacyjne. Poszczególne kompetencje rozwijają się stopniowo i niekoniecznie w tym samym czasie we wszystkich obszarach. Dziecko może rozumować dojrzale w sytuacji dobrze znanej, a jednocześnie popełniać charakterystyczne błędy w zadaniu abstrakcyjnym lub sformułowanym w niezrozumiały sposób. Piagetowskie charakterystyki należy więc traktować jako opis dominujących tendencji, a nie bezwzględnych braków występujących u każdego dziecka.

Trzy poziomy relacji między działaniem a myśleniem

Piaget wyróżniał trzy zasadnicze poziomy zależności między działaniem a myśleniem. Pierwszym jest poziom sensomotoryczny, charakterystyczny w przybliżeniu dla pierwszych dwóch lat życia. Niemowlę poznaje świat poprzez patrzenie, chwytanie, potrząsanie, przemieszczanie przedmiotów i obserwowanie skutków własnych czynności. Wiedza przejawia się przede wszystkim w tym, co dziecko potrafi zrobić, a nie w tym, co może opisać lub przedstawić za pomocą symboli.

Już w tym okresie rozwijają się podstawowe formy inteligentnego zachowania. Dziecko zaczyna koordynować środki z celami, przewidywać proste skutki i rozumieć, że przedmioty istnieją również wtedy, gdy znikają z pola widzenia. Pod koniec stadium sensomotorycznego pojawiają się pierwsze wyraźne formy reprezentacji, takie jak naśladownictwo odroczone i zabawa symboliczna.

Drugim poziomem jest myślenie przedoperacyjne. Dziecko potrafi już przedstawiać rzeczywistość za pomocą słów, obrazów, gestów i symboli. Nie każda czynność musi zostać rzeczywiście wykonana, ponieważ może być częściowo przeprowadzona w wyobraźni. Reprezentacja nie jest jednak jeszcze operacją logiczną. Dziecko może wyobrazić sobie określony stan lub rezultat działania, ale ma trudność ze skoordynowaniem całego procesu przekształcenia oraz jego umysłowym odwróceniem.

W obrębie stadium przedoperacyjnego Piaget wyróżniał wcześniejszy okres myślenia symbolicznego, przypadający mniej więcej między drugim a czwartym rokiem życia, oraz późniejszą fazę myślenia intuicyjnego, obejmującą orientacyjnie wiek od czterech do siedmiu lat. Młodsze dziecko intensywnie rozwija język, zabawę symboliczną i obrazy umysłowe. Starszy przedszkolak sprawniej klasyfikuje i porównuje, jednak jego sądy nadal często opierają się na intuicyjnie uchwyconym wyglądzie sytuacji.

Trzeci poziom rozpoczyna się wraz z rozwojem operacji konkretnych, zwykle około siódmego lub ósmego roku życia. Dziecko staje się zdolne do koordynowania kilku właściwości obiektu, śledzenia przebiegu przekształcenia i rozumienia, że niektóre cechy pozostają niezmienne mimo zmiany wyglądu. Logiczne rozumowanie jest jednak nadal najsprawniejsze w odniesieniu do konkretnych, znanych lub możliwych do wyobrażenia sytuacji.

Przejście między poziomami nie polega na nagłym zastąpieniu wcześniejszego sposobu myślenia zupełnie nowym. Operacje konkretne rozwijają się poprzez stopniowe uwewnętrznianie, koordynowanie i odwracanie czynności, które wcześniej były wykonywane w praktycznym działaniu.

Egocentryzm poznawczy

Jedną z najważniejszych cech myślenia przedoperacyjnego jest egocentryzm. Nie należy utożsamiać go z egoizmem, samolubstwem ani świadomym lekceważeniem innych ludzi. Piaget używał tego terminu na określenie poznawczej trudności w odróżnianiu własnego punktu widzenia od perspektywy innych osób.

Dziecko spostrzega świat ze swojego miejsca i może spontanicznie zakładać, że inni widzą, wiedzą i rozumieją to samo. Nie zawsze zdaje sobie sprawę, że rozmówca potrzebuje dodatkowych informacji. Wypowiedź oczywista dla dziecka może być niezrozumiała dla odbiorcy, ponieważ dotyczy niewidocznego dla niego przedmiotu albo pomija istotny element sytuacji.

Klasycznym przykładem był eksperyment Piageta i Bärbel Inhelder z makietą trzech gór. Dziecko oglądało model z jednego miejsca, a następnie miało wskazać, jak wygląda on z perspektywy lalki umieszczonej po innej stronie. Młodsze dzieci często wybierały obraz odpowiadający własnemu punktowi widzenia. Piaget interpretował ten wynik jako dowód trudności w przyjmowaniu cudzej perspektywy.

Późniejsze badania pokazały, że zadanie trzech gór było dla przedszkolaków wymagające także z innych powodów. Wymagało zrozumienia instrukcji, zapamiętania kilku widoków, orientacji przestrzennej i zahamowania dominującej odpowiedzi. W prostszych oraz bardziej znaczących społecznie sytuacjach młodsze dzieci potrafią uwzględnić to, co widzi lub wie druga osoba. Egocentryzm należy więc rozumieć jako stopniowalną trudność w koordynowaniu perspektyw, a nie całkowity brak świadomości innych punktów widzenia.

Piaget dostrzegał przejawy egocentryzmu również w dziecięcej mowie. Opisywał monolog zbiorowy, podczas którego kilkoro dzieci mówi w tym samym miejscu, ale ich wypowiedzi nie tworzą w pełni skoordynowanej rozmowy. Dziecko może komentować własne działania, nie upewniając się, czy pozostali je słuchają i rozumieją.

Nie oznacza to, że wypowiedzi przedszkolaka są całkowicie aspołeczne. Celowa komunikacja rozwija się znacznie wcześniej, początkowo za pomocą spojrzeń, gestów i wokalizacji. Lew Wygotski zwrócił ponadto uwagę, że mówienie do siebie może pomagać dziecku planować, kierować uwagą i kontrolować zachowanie. Tego rodzaju wypowiedzi są dziś często określane jako mowa prywatna.

Egocentryzm wiąże się również z ograniczoną refleksją nad własnym myśleniem. Przedszkolak nie zawsze rozpoznaje, że jego sąd jest tylko jednym z możliwych. W obliczu sprzecznych informacji może podtrzymywać pierwszą odpowiedź, szczególnie gdy odpowiada ona aktualnemu wrażeniu percepcyjnemu. Nie oznacza to jednak całkowitego braku metapoznania. Dziecko może w pewnych sytuacjach przyznać, że czegoś nie wie, odróżnić łatwe zadanie od trudnego lub zmienić zdanie po otrzymaniu zrozumiałych dowodów.

Zdaniem Piageta ważną rolę w przezwyciężaniu egocentryzmu odgrywają interakcje społeczne. Kontakt z osobą prezentującą odmienny pogląd wywołuje konflikt poznawczy. Dziecko przekonuje się, że jego perspektywa nie jest jedyna. Musi wyjaśnić swoje stanowisko, wysłuchać partnera i spróbować skoordynować oba punkty widzenia.

Interakcje nie są jednak jedynym mechanizmem decentracji. Znaczenie mają również rozwój języka, pamięci roboczej, teorii umysłu, kontroli uwagi oraz doświadczenia zdobywane podczas działania. Społeczna wymiana tworzy przede wszystkim sytuacje, w których ograniczenia własnej perspektywy stają się widoczne.

Piaget posługiwał się pojęciem egocentryzmu również przy opisie innych stadiów. W okresie sensomotorycznym dziecko początkowo nie odróżnia wyraźnie siebie jako źródła działania od świata zewnętrznego. W stadium przedoperacyjnym trudność dotyczy perspektyw percepcyjnych i psychicznych. W późniejszych okresach egocentryzm może pojawiać się w zmienionej formie, kiedy nowo utworzony sposób rozumowania jest traktowany jako jedyny możliwy. Jest to jednak teoretyczne założenie Piageta, a nie bezspornie potwierdzone prawo każdego rozwoju.

Trudności w rozumieniu przekształceń

Drugą ważną cechą myślenia przedoperacyjnego jest koncentracja na stanach, a nie na procesach przekształcania. Obserwując sekwencję zmian, dziecko może zapamiętać stan początkowy i końcowy, ale mieć trudność z ujęciem operacji łączącej te dwa momenty.

W zadaniu dotyczącym przemieszczającego się ołówka dziecko może poprawnie narysować jego początkowe i końcowe położenie, ale nie przedstawić wszystkich etapów ruchu. Podobnie podczas przelewania wody do naczynia o innym kształcie może skoncentrować się na wyglądzie cieczy po zakończeniu czynności, pomijając fakt, że niczego nie dodano ani nie odjęto.

Zrozumienie transformacji wymaga połączenia kolejnych chwil w jeden proces. Dziecko powinno dostrzec, że stan końcowy jest wynikiem określonego działania wykonanego na stanie początkowym. Myślenie przedoperacyjne jest często bardziej statyczne niż transformacyjne: łatwiejsze okazuje się przedstawienie dwóch wyrazistych konfiguracji niż ciągłości łączącej je zmiany.

Nie oznacza to, że przedszkolak w ogóle nie rozumie przemian. Potrafi przewidywać skutki znanych działań i rozpoznawać proste mechanizmy, zwłaszcza gdy może je bezpośrednio obserwować. Trudność wzrasta, gdy należy zapamiętać wiele etapów, zignorować mylący wygląd końcowy albo wyjaśnić proces wyłącznie słowami.

Myślenie transdukcyjne

Piaget opisywał również myślenie transdukcyjne, czyli przechodzenie od jednego szczegółowego przypadku do drugiego bez odwołania do stabilnej zasady ogólnej. Nie jest ono ani pełnym wnioskowaniem indukcyjnym, prowadzącym od wielu przypadków do uogólnienia, ani dedukcyjnym, w którym ogólną regułę stosuje się do konkretnej sytuacji.

Dziecko może łączyć dwa zdarzenia dlatego, że wystąpiły blisko siebie w czasie lub należą do jednego osobistego doświadczenia. Może na przykład uznać, że zapadł wieczór, ponieważ położono je spać. Powiązanie nie jest oparte na ogólnym mechanizmie przyczynowym, lecz na bliskości wydarzeń.

Myślenie transdukcyjne nie jest jedyną formą rozumowania przedszkolaka. Współczesne badania pokazują, że małe dzieci potrafią uogólniać, wykorzystywać proste zależności przyczynowe, uczyć się na podstawie regularności i w odpowiednich warunkach rozumować dedukcyjnie. Trafniej można więc powiedzieć, że ich wnioskowanie często opiera się na konkretnych przykładach, podobieństwach i osobistych skojarzeniach, ale nie jest całkowicie pozbawione reguł.

Rozwój rozumienia transformacji wspiera aktywne działanie. Gdy dziecko samodzielnie przesuwa, przelewa, dzieli i ponownie łączy materiał, może obserwować zależności między kolejnymi stanami. Samo zapamiętanie słownej odpowiedzi nie prowadzi jednak automatycznie do operacyjnego zrozumienia. Dziecko powinno samodzielnie uchwycić relacje i zastosować je w nowych sytuacjach.

Centracja i dominacja percepcji

Centracja oznacza skupienie uwagi na jednym szczególnie wyrazistym aspekcie sytuacji przy pominięciu innych istotnych właściwości. Jest jednym z głównych powodów błędów popełnianych w zadaniach dotyczących zachowania stałości.

W klasycznym zadaniu z dwoma rzędami monet dziecko najpierw stwierdza, że oba rzędy zawierają tyle samo elementów. Następnie jeden rząd zostaje rozsunięty, a odległości między monetami zwiększone. Przedszkolak może uznać, że w dłuższym rzędzie znajduje się więcej monet. Koncentruje się na długości układu, nie koordynując jej z wielkością odstępów i niezmienną liczbą przedmiotów.

Podobna trudność występuje w zadaniu zachowania ilości płynu. Dziecko obserwuje dwie jednakowe szklanki zawierające tyle samo wody. Następnie zawartość jednej zostaje przelana do wysokiego i wąskiego naczynia. Dziecko przedoperacyjne może stwierdzić, że w wyższym naczyniu jest więcej płynu, ponieważ uwagę przyciąga wysokość słupa cieczy. Nie uwzględnia równocześnie mniejszej szerokości naczynia.

Centracja nie oznacza wyłącznie niedokładnej kontroli wzrokowej. Dziecko może zauważyć, że jedno naczynie jest wyższe, a drugie szersze, lecz nie potrafić połączyć tych wymiarów w jednym systemie rozumowania. Decentracja wymaga zatem nie tylko przeniesienia wzroku, ale również skoordynowania kilku właściwości i podporządkowania bezpośredniego wrażenia stabilniejszej zasadzie.

Aktualny wygląd sytuacji może dominować nad wcześniejszą informacją. Dziecko widziało, że elementów nie dodano ani nie zabrano, a mimo to udziela odpowiedzi zgodnej z najbardziej wyrazistą konfiguracją. Jego wiedza nie została jeszcze zorganizowana w system wystarczająco stabilny, by zawsze oprzeć się narzucającemu się wrażeniu.

Wraz z rozwojem dziecko staje się bardziej zdolne do decentracji. Zaczyna jednocześnie uwzględniać wysokość i szerokość, długość rzędu i odstępy oraz wygląd końcowy i czynność prowadzącą do zmiany. Ocena poznawcza stopniowo uzyskuje większe znaczenie w stosunku do pierwszego wrażenia percepcyjnego.

Na wynik zadania wpływa także sposób jego przeprowadzenia. Powtórzenie pytania po przekształceniu może sugerować, że pierwsza odpowiedź była niewłaściwa. Dzieci radzą sobie lepiej, gdy zmiana zostaje przedstawiona jako przypadkowa, pytanie nie jest sugestywne, a sytuacja ma zrozumiały cel. Pokazuje to, że decentracja rozwija się stopniowo i zależy od kontekstu.

Zachowanie stałości

Zachowanie stałości oznacza rozumienie, że określona właściwość pozostaje niezmieniona mimo przekształcenia wyglądu lub układu. Może dotyczyć liczby, długości, ilości substancji, masy, ciężaru albo objętości.

Nie jest to jedna umiejętność pojawiająca się jednocześnie we wszystkich dziedzinach. W klasycznych badaniach Piageta zachowanie stałości liczby występowało zazwyczaj wcześniej niż zachowanie stałości masy, ciężaru czy objętości. Granice wieku są jednak orientacyjne, a rezultaty zależą od doświadczeń dziecka i sposobu skonstruowania zadania.

Poprawne rozwiązanie wymaga więcej niż znajomości liczenia. Dziecko musi oprzeć się mylącemu wyglądowi, zapamiętać stan początkowy i zastosować zasadę tożsamości, kompensacji lub odwracalności. Brak poprawnej odpowiedzi w jednym zadaniu nie oznacza ogólnego braku pojęcia liczby albo ilości. Wiedza może być częściowa, niestabilna i zależna od sytuacji.

Nieodwracalność myślenia

Odwracalność oznacza możliwość umysłowego cofnięcia czynności do punktu wyjścia albo skoordynowania jej z działaniem przeciwnym. W zadaniu z płynem dziecko może pomyśleć, że ponowne przelanie wody do poprzedniego naczynia odtworzy stan początkowy. W zadaniu z monetami może wyobrazić sobie ponowne zsunięcie rozsuniętego rzędu.

Dziecko przedoperacyjne potrafi fizycznie wykonywać czynności w przeciwnych kierunkach: zamykać i otwierać pudełko, budować i rozbierać wieżę albo przesuwać klocek w obie strony. Nie jest to jednak równoznaczne z logiczną odwracalnością. Ta wymaga uwewnętrznienia działania, zachowania całej sekwencji w umyśle i zrozumienia relacji między operacją a jej odwrotnością.

Nieodwracalność sprawia, że myślenie pozostaje stosunkowo sztywne. Po skupieniu się na końcowym wyglądzie sytuacji dziecko ma trudność z umysłowym powrotem do wcześniejszej konfiguracji. Aktualne spostrzeżenie zastępuje poprzednie, zamiast zostać z nim logicznie skoordynowane.

W stadium operacji konkretnych rozwijają się dwa powiązane sposoby odwracania rozumowania. Pierwszym jest inwersja, czyli anulowanie działania za pomocą operacji przeciwnej, na przykład odjęcia jako odwrotności dodawania. Drugim jest wzajemność lub kompensacja, gdy zmiana jednego wymiaru zostaje zrównoważona zmianą innego. W zadaniu z płynem dziecko może stwierdzić, że ciecz sięga wyżej, ale naczynie jest jednocześnie węższe.

Pomocny jest także argument tożsamości. Dziecko zauważa, że niczego nie dodano ani nie zabrano, dlatego liczba lub ilość pozostała taka sama. Argumenty odwracalności, kompensacji i tożsamości wskazują, że stan początkowy, transformacja i rezultat zostały połączone w jeden system rozumowania.

Piaget uważał odwracalność za konstrukcję logiczno-matematyczną tworzoną przez koordynowanie działań. Nie jest ona gotowa od urodzenia ani bezpośrednio odczytywana z przedmiotów. Jej podstawę stanowią wielokrotnie wykonywane czynności łączenia, rozdzielania, przesuwania, porządkowania i przywracania wcześniejszego układu.

Wzajemne związki właściwości myślenia

Egocentryzm, centracja, trudności w rozumieniu transformacji i nieodwracalność nie są czterema niezależnymi brakami. Opisują różne strony niedostatecznej jeszcze koordynacji czynności umysłowych.

Egocentryzm utrudnia uwzględnianie więcej niż jednego punktu widzenia. Centracja ogranicza możliwość koordynowania kilku cech tej samej sytuacji. Skupienie na najbardziej wyrazistym stanie końcowym utrudnia analizę procesu, który do niego doprowadził. Brak ujęcia całej transformacji uniemożliwia natomiast jej umysłowe odwrócenie.

Powiązania te są szczególnie widoczne w zadaniu zachowania ilości płynu. Dziecko koncentruje się na wysokości słupa cieczy, a więc ulega centracji. Porównuje głównie dwie konfiguracje końcowe, nie integrując procesu przelewania. Nie cofa czynności w myśli, dlatego nie wykorzystuje odwracalności. Może też być silnie przekonane o oczywistości swojego sądu i nie rozumieć, dlaczego ktoś odpowiada inaczej.

Rozwój decentracji pomaga uwzględniać kilka właściwości sytuacji. Koordynowanie stanów początkowego, pośrednich i końcowego wspiera rozumienie transformacji. Ujęcie całego procesu tworzy natomiast podstawę logicznej odwracalności. Kontakt z odmiennymi punktami widzenia skłania dziecko do sprawdzania własnych sądów i zauważania informacji wcześniej pomijanych.

Przechodzenie do operacji konkretnych

Zmiana sposobu myślenia nie wynika wyłącznie z upływu czasu ani ze słownego pouczenia. Piaget wyjaśniał rozwój za pomocą asymilacji, akomodacji, organizacji i równoważenia. Dziecko asymiluje nowe doświadczenia do posiadanych schematów. Kiedy schematy okazują się niewystarczające, modyfikuje je poprzez akomodację.

Sprzeczność między przewidywaniem a wynikiem działania może wywołać stan nierównowagi. Dziecko próbuje wówczas zreorganizować rozumowanie tak, aby ponownie osiągnąć spójność. Gromadzące się doświadczenia, nieudane przewidywania i spotkania z odmiennymi poglądami zwiększają potrzebę zmiany dotychczasowych struktur.

Ważne znaczenie ma aktywne manipulowanie przedmiotami, obserwowanie rezultatów i możliwość wyjaśniania własnego sposobu myślenia. Samo podanie prawidłowej odpowiedzi może doprowadzić tylko do jej zapamiętania. Operacyjne rozumienie pojawia się wtedy, gdy dziecko potrafi samodzielnie uzasadnić sąd, zastosować go w nowej sytuacji i oprzeć się mylącemu układowi percepcyjnemu.

Znaczenie teorii dla edukacji

Z koncepcji Piageta wynika, że błędy przedszkolaka nie są przypadkowymi odpowiedziami ani skutkiem braku wysiłku. Często wynikają ze spójnego, choć odmiennego od dorosłego sposobu organizowania doświadczeń. Zadaniem nauczyciela lub opiekuna nie powinno być wyłącznie poprawienie dziecka, ale poznanie rozumowania, które doprowadziło do odpowiedzi.

Warto stwarzać okazje do samodzielnego przelewania, przesypywania, układania, porównywania, dzielenia i ponownego łączenia materiałów. Dziecko można poprosić, aby przewidziało wynik, wykonało czynność, opisało zmianę i spróbowało przywrócić stan początkowy. Takie doświadczenia kierują uwagę na proces transformacji oraz relacje między jego etapami.

Rozmowa z rówieśnikiem może ujawnić odmienne sposoby myślenia. Największą wartość ma sytuacja, w której dzieci porównują argumenty i uzasadniają stanowiska, a nie mechanicznie przejmują odpowiedź osoby bardziej kompetentnej. Konflikt poznawczy nie powinien przybierać formy zawstydzania ani presji.

Należy również pamiętać, że wynik zależy od języka instrukcji, pamięci roboczej, zdolności hamowania reakcji i znajomości materiału. Niepowodzenie w pojedynczym zadaniu nie stanowi wystarczającej podstawy do określenia ogólnego poziomu rozwoju dziecka.

Współczesna ocena koncepcji Piageta

Późniejsze badania wykazały, że dzieci mogą wcześniej przejawiać elementy przyjmowania perspektywy, rozumienia przyczynowości i zachowania stałości, jeżeli zadania są proste, znajome i mniej obciążające językowo. Klasyczne eksperymenty nie zawsze oddzielały badaną kompetencję od wymagań dotyczących pamięci, orientacji przestrzennej i kontroli zachowania.

Rozwój nie przebiega również równocześnie we wszystkich dziedzinach. Dziecko może rozumieć zachowanie stałości liczby, a nadal mieć trudność z zachowaniem masy lub objętości. Doświadczenie może prowadzić do bardziej zaawansowanego rozumowania w jednej sferze niż w pozostałych.

Ograniczenia te nie odbierają wartości podstawowemu odkryciu Piageta. Pokazał on, że dziecięce myślenie nie jest niedoskonałą kopią myślenia dorosłego, lecz posiada własną organizację. Pojęcia egocentryzmu, centracji, transformacji i odwracalności nadal pomagają opisywać przejście od intuicyjnych sądów opartych na wyglądzie sytuacji do logicznego rozumowania o relacjach.

Podsumowanie

Myślenie przedoperacyjne stanowi etap przejścia od inteligencji opartej na bezpośrednim działaniu do logicznych operacji umysłowych. Dziecko korzysta już z symboli, obrazów i języka, ale jego rozumowanie pozostaje częściowo podporządkowane aktualnej perspektywie i percepcyjnemu wyglądowi sytuacji.

Egocentryzm utrudnia koordynowanie własnego punktu widzenia z perspektywą innych. Centracja prowadzi do skupienia na jednym wyrazistym aspekcie problemu. Trudność w ujmowaniu transformacji sprawia, że dziecko koncentruje się na oddzielnych stanach zamiast na procesie łączącym je ze sobą. Nieodwracalność ogranicza możliwość umysłowego cofnięcia czynności i przywrócenia punktu wyjścia. Właściwości te są wzajemnie powiązane i wspólnie wyjaśniają charakterystyczne błędy w zadaniach zachowania stałości.

Nie są one trwałymi deficytami ani dowodem całkowitego braku logiki. Stanowią właściwości reorganizującego się systemu poznawczego. Dzięki aktywnemu działaniu, rozwojowi reprezentacji, kontaktom społecznym i procesowi równoważenia dziecko stopniowo uczy się decentracji, śledzenia transformacji i odwracania czynności. W ten sposób konstruuje struktury charakterystyczne dla stadium operacji konkretnych.

Opracowano na podstawie rozdziałów 4–6 książki B.H. Wadswortha „Teoria Piageta”, z pominięciem zagadnień rozwoju afektywnego i moralnego.

5/5 - (1 głosów)

Świetlica szkolna jako wsparcie rodziny – rola i wnioski

Wśród licznych placówek wychowawczo-opiekuńczych m.in. takich jak:

  • placówki oświatowo-wychowawcze,
  • ogniska wychowawcze,
  • świetlice i kluby,
  • placówki wypoczynku dla dzieci,
  • świetlice szkolne dla dzieci i młodzieży,
  • świetlice pozaszkolne; bardzo ważną rolę odgrywają świetlice szkolne. Pełnią one wielorakie funkcje zarówno wychowawczo-opiekuńcze jak i edukacyjne. Ich znaczenie jest tym większe, iż zasięg ich działalności jest bardzo rozpowszechniony (masowy).

Do statutowych zadań świetlicy szkolnej należy przede wszystkim46:

  • zapewnienie uczniom opieki w godzinach pracy ich rodziców (także nie posiadającym w domu rodzinnym właściwych warunków do nauki i spędzania czasu wolnego),
  • zapewnienie wychowankom racjonalnego wyżywienia odpowiednio do czasu ich pobytu w szkole lub w placówce oświatowej,
  • organizowanie zespołowej nauki, wdrażanie wychowanków do samodzielnej pracy umysłowej i udzielanie indywidualnej pomocy uczniom mającym trudności z nauką,
  • prowadzenie pracy wychowawczej, zmierzającej do kształtowania się u dzieci właściwej postawy etyczno-moralnej, wyrabianie pozytywnych cech charakteru takich jak: pracowitość, zdyscyplinowanie, posłuszeństwo itp.,
  • rozwijanie zainteresowań intelektualnych, artystycznych i technicznych dzieci,
  • przygotowanie do spędzania wolnego czasu, wyrabiane nawyków kulturalnej rozrywki, sportu i zabawy,
  • organizowanie racjonalnego wypoczynku i pobytu na wolnym powietrzu oraz troska o wychowanie fizyczne,
  • kształtowanie nawyków kulturalnego zachowania się w domu i w swoim środowisku.

Do świetlic szkolnych przyjmowane są głównie dzieci z klas I – III, których rodzice pracują zawodowo. Zajęcia świetlicowe odbywają się w stałych grupach wychowawczych. Najpopularniejsze formy prowadzenia zajęć to47:

  • nauka własna (odrabianie zadań domowych),
  • zajęcia rekreacyjne na wolnym powietrzu (wycieczki, spacery),
  • zajęcia z wychowania fizycznego (gry i zabawy ruchowe, gry terenowe i zręcznościowe),
  • zajęcia umuzykalniające (nauka piosenek, słuchanie muzyki, gra na instrumentach),
  • zajęcia techniczne (tzw. majsterkowanie),
  • zajęcia z wychowania plastycznego.

Świetlica pełni znaczącą rolę w życiu społecznym. Większość dzieci przebywa w niej zarówno przed jak i po lekcjach, dlatego ważne jest aby dawała ona poczucie bezpieczeństwa, odprężenia i swobody oraz stworzyła jednocześnie warunki sprzyjające wszechstronnemu rozwojowi.

Ważnym zadaniem stojącym przed świetlicą jest także ułatwianie dziecku startu szkolnego, pomoc w przezwyciężaniu trudności związanych z nauką ucznia i jego rozwojem. W realizacji tego zadania pomocne jest stosowanie różnych atrakcyjnych form zajęć oraz swobodna atmosfera, pobudzająca do własnej inicjatywy.

Świetlica powinna dążyć do integrowania oddziaływań opiekuńczo – wychowawczych domu, szkoły oraz innych placówek, a także sygnalizować rodzicom o wszelkich trudnościach i potrzebach dziecka. W tym celu wychowawca powinien znać sytuację i warunki domowe dzieci oraz udzielać pomocy w razie zaistniałych konfliktów.

Do najczęstszych form pracy w tym zakresie należy zaliczyć:

  • indywidualne rozmowy lub zebrania z rodzicami,
  • informowanie o zachowaniu dziecka oraz podkreślanie jego osiągnięć,
  • organizowanie wystaw twórczości dzieci,
  • organizowanie prelekcji.

Wychowawca świetlicy powinien rozpoznawać potrzeby wychowanków, odczytywać ich zachowanie, rozumieć ich problemy. Dopiero wtedy będzie mógł trafnie formułować cele i zadania opiekuńczo-wychowawcze oraz dobierać właściwe metody ich realizacji. Wychowawca powinien także umieć stwarzać sytuacje, w których wychowankowie będą mogli zaspokoić wiele ważnych potrzeb dla ich prawidłowego rozwoju oraz wyzwolić własną aktywność.

Nie wszystkie dzieci są zadowolone z pobytu w świetlicy. Zdarza się, że traktują ją jako przykrą konieczność. Przyczyną niechęci korzystania ze świetlicy szkolnej jest głównie brak możliwości odizolowania się od innych dzieci, hałas, gwar, wysiłek związany z nauka szkolną, a także po prostu chęć przebywania z rodzicami i wykorzystania tego czasu na różne przyjemności.

Należy podkreślić, że żadna placówka nie zastąpi rodziny. Rodzina bowiem stanowi grupę społeczną, w której panują specyficzne więzi biologiczne oraz psychiczne pomiędzy poszczególnymi jej członkami.

Stosunki w rodzinie oparte są na bliskości i wzajemnym zrozumieniu. Podobnie stosunki pomiędzy wychowawcą i uczniami są trudne do osiągnięcia. Należałoby stworzyć warunki dla zaspokojenia najważniejszych potrzeb dziecka. Chodzi tutaj przede wszystkim o potrzebę bezpieczeństwa a więc eliminację stanów lękowych, strachu i niepewności. Młodsze dzieci zaspokajają większość potrzeb w kontaktach z rodzicami, natomiast dzieci w wieku szkolnym poszukują akceptacji wśród rówieśników i dorosłych spoza kręgu rodziny. Świetlica szkolna zatem winna stać się drugim domem, w którym stworzona będzie rodzinna atmosfera.

Z uwagi na fakt, iż dzieci przebywają w świetlicy przez kilka godzin dziennie, świetlica realizuje funkcje opiekuńczo-wychowawcze i edukacyjne zarówno rodziców jak i nauczycieli.

Obok omówionych już zadań świetlica prowadzi ukierunkowaną działalność z zakresu wychowania zdrowotnego, społeczno-moralnego, technicznego, estetycznego i kultury fizycznej. Zadania te wynikają z podstawowych funkcji świetlicy, tj. profilaktycznej, opiekuńczej, kulturalnej, wychowawczej i reedukacyjnej.

Działalność świetlicyu odbywa się przede wszystkim w ramach różnego rodzaju kółek zainteresowań takich jak np.: teatralne, szachowe, sportowe, matematyczne, komputerowe itp.

Poza tego rodzaju działalnością znaczną ilość czasu poświęca się na swobodne formy zajęć świetlicowych. Należą do nich: zabawy indywidualne i zespołowe, prace użyteczne oraz czynności samoobsługowe (np. odrabianie lekcji). Osoba odpowiedzialna za prowadzenie tego rodzaju zajęć świetlicowych winna umiejętnie wyważyć na ile pozwolić dziecku na swobodne działanie, a w jakim stopniu je inspirować, aby z maksymalnym pożytkiem wykorzystać czas na nie przeznaczony.

Na podstawie przeprowadzonych badań ankietowych na temat świetlicy szkolnej (pytania 10-15) potwierdziła się rola świetlicy szkolnej jako placówki wspomagającej rodzinę.

Zajęcia pozalekcyjne organizowane w ramach zajęć świetlicowych spotkały się z bardzo wysoką oceną zarówno rodziców jak i dzieci. Na pytanie „czy dziecko (rodzic) jest zadowolone (zadowolony) z przebywania w świetlicy” nieomal 100 % respondentów (poza jednym) odpowiedziało twierdząco. Zadowolenie to zostało potwierdzone w takim samym stopniu w pytaniu „czy szukała Pani innej możliwości zaopiekowania się dzieckiem niż świetlica”.

Na pytanie „czy dziecko opowiada o szkole, świetlicy” wszyscy rodzice odpowiedzieli twierdząco, niektórzy nawet, że bardzo często i dużo. Przeciętnie dziecko przebywa w świetlicy szkolnej cztery godziny.

Na pytanie „co pozytywnego, a co negatywnego dziecko wynosi ze świetlicy” przeważały odpowiedzi pozytywne (85 % respondentów). Za najważniejsze powody uznano atrakcyjność zajęć (70 %); poczucie więzi z otoczeniem (60 %); samodzielność (40 %); udział w kółkach zainteresowań, rozwijanie dodatkowych umiejętności, nawiązywanie przyjaźni, odrabianie lekcji (pojedyncze odpowiedzi).

Pozostałe 15 % odpowiedzi miało charakter powściągliwy (typu „nie wiem”) oraz dwie wypowiedzi dotyczyły kłótni z innymi dziećmi, zwłaszcza chłopcami. Zdecydowana większość dzieci nie czuje się zmęczona w dużej grupie, nieliczne dzieci (5 przypadków) są czasami zmęczone, co przejawia się najczęściej sennością.

Wszystkie dzieci spożywają gorący posiłek w szkole w tym siedmioro dzieci jada gorący posiłek i szkole i w domu (tzw. obiadokolacje).

Na pytanie „czy lubi dziecko jeść obiady w szkole” większość dzieci odpowiedziała negatywnie bądź wymijająco (różnie). Podobne odpowiedzi dotyczyły pytania „czy dziecko odrabia lekcje w domu czy w szkole”.

Z badań wynika, że rodzice nie pozwalają dzieciom na samodzielny powrót ze szkoły do domu (poza dwoma przypadkami), co wynika z obawy o ich bezpieczeństwo.

Generalnie z udzielonych przez respondentów odpowiedzi wynika, że świetlica szkolna dobrze spełnia wszystkie swoje funkcje, skutecznie rozwija zainteresowania dzieci oraz prawidłowo zagospodarowuje czas przeznaczony na zajęcia świetlicowe.

Wychodząc od podstawowych pojęć poprzez rozwiązania teoretyczne na podstawie literatury przedmiotu omówione zostały pozytywne i negatywne aspekty wpływu pracy zawodowej rodziców na opiekę nad dzieckiem.

Wyniki przeprowadzonych badań wykazały, że dzieci nie tylko akceptują konieczność podejmowania pracy zawodowej przez ich matki, ale także podkreślają pozytywną stronę tej sytuacji, mianowicie finansowe korzyści.

Pozytywnym aspektem pracy zawodowej matek jest większa samodzielność ich dzieci od rówieśników, u których jedno z rodziców sprawuje opiekę ciągłą.

Analiza materiału empirycznego pozwoliła odpowiedzieć na pytanie w jakim stopniu praca zawodowa obojga rodziców wpływa na status materialny rodziny i budowanie więzi emocjonalnej z dzieckiem oraz jaką rolę odgrywa świetlica szkolna w sprawowaniu opieki nad dzieckiem i rozwijaniu jego osobowości.

Dla pełnego i prawidłowego rozwoju dziecka ważne jest nie tylko istnienie zewnętrznych warunków, lecz przede wszystkim jego własna aktywność, podejmowana dla realizacji swoich potrzeb.

Wyczerpujące przedstawienie tematu okazało się bardzo trudne ze względu na niewielki ramy objętościowe tego opracowania.

Wybrana przeze mnie grupa respondentów była – moim zdaniem – w miarę reprezentatywna, co pozwoliło mi na względnie pełną realizację planu badawczego.

Wyniki przeprowadzonych badań potwierdzają znane mi z literatury uwarunkowania i rozwiązania formalne.

Przypisy

  1. M. Rosiński, Organizacja pracy opiekuńczo-wychowawczej w świetlicach, Centrum Psychologiczno-Pedagogiczne, Szczecin 1997, s. 8. ↩
  2. Ibidem, s.10. ↩
5/5 - (1 głosów)

Moja rodzina – analiza wypowiedzi dzieci

Pisemne wypowiedzi badanej grupy dzieci dotyczyły dwóch dziedzin:

  • pracy zawodowej mamy,
  • czasu spędzanego w szkolnej świetlicy.

Dzieci miały za zadanie udzielić odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy cieszysz się, że twoja mama pracuje?
  2. Co byście razem robili, gdyby twoja mama miała więcej czasu?
  3. Czy lubisz chodzić do świetlicy szkolnej?

W pytaniach dotyczących rodziny na 18 badanych dzieci 13 odpowiedziało, że cieszy się z faktu, iż mama pracuje. Wypowiedzi te miały następującą formę:

  • „cieszę się dlatego, że mama zarabia dużo pieniędzy i może mi kupować długopisy” (D1),
  • „cieszę się dlatego, że mama się cieszy” (D2),
  • „tak, bo może mnie wyżywiać i ma czas też dla mnie” (D3),
  • „cieszę się , że moja mama pracuje, bo ma dużo pieniędzy i mi przynosi dużo słodyczy, często zaprasza mnie do pracy” (D4).

Jedno dziecko wyraziło niezadowolenie z faktu pracy mamy:

„nie lubię jak moja mama pracuje, bo nigdy nie może się ze mną pobawić” (D5).

Czworo dzieci nie odpowiedziało jednoznacznie na pytanie. Odpowiedziało, że pod pewnymi względami są, a pod jednymi nie są zadowolone z pracy matek:

„tak, bo zarabia”, „nie, bo w pracy bardzo się przemęcza i stresuje” (D6),

„cieszę się, że mama pracuje, ale wolę gdy jest w domu i bawi się ze mną” (D7),

„nie wiem, czasem tak, a czasem nie, bo się przemęcza, a drugie , bo byłybyśmy biedne” (D8),

„nie lubię jak moja mama pracuje, bo nie może mnie odebrać” i „tak, lubię kiedy moja mama pracuje, bo czasami zabiera do pracy” (D9).

Na pytanie ankiety, dotyczące wspólnego spędzania czasu z mamą, dzieci odpowiadały głównie życzeniowo, przy czym życzenia były typu przyjemnościowego:

„spędzalibyśmy więcej czasu na grę w szachy i na grę w elementarz, również byśmy chodzili na różne spacery” (D1),

„chodziłybyśmy na spacery, rozmawiałybyśmy o różnych rzeczach” (D2),

„byśmy sobie chodziły do parku , na lody i do kina” (D10),

„jeździłybyśmy na wycieczki rowerowe, a w zimę byśmy chodziły na sanki” (D11).

Rodzina stanowi najistotniejszy czynnik rozwoju dziecka, ponieważ:

„wpływ rodziny na psychikę dziecka rozpoczyna się bardzo wcześnie, kiedy odznacza się dużą plastycznością i nie jest poddana żadnym innym oddziaływaniom,

rodzina wywiera wpływ na dziecko w sposób najbardziej systematyczny i ciągły, a jednocześnie w najbardziej naturalnych warunkach współżycia,

wpływy rodziny trwają przez dłuższy okres życia dziecka, początkowo jest ono wyłącznym, a potem dominującym terenem zaspokajania przez dziecko większości jego motywów i dążeń.

Rodzina nie zawsze stanowi wsparcie dla dziecka, czasami stosunki wewnątrzrodzinne, brak czasu rodziców lub jego zła organizacja, powodują osamotnienie a czasami wręcz odrzucenie dziecka” 45.

W podsumowaniu wypowiedzi dzieci podkreślić należy, że w większości (13 dzieci w badanej grupie 18 dzieci) jest zadowolonych z pracy zawodowej rodziców, przy czym wszystkie podkreślają finansowe korzyści płynące z tego faktu. Tylko jedno dziecko z tej grupy podało, że cieszy się „bo mama się cieszy”. Z wypowiedzi dzieci nie wynika, że czują się szczególnie nieszczęśliwe z powodu zatrudnienia obojga rodziców. Raczej ten fakt akceptują, uważają go za naturalny i nie mają poczucia zagrożenia. Wynika z tego, że świetlica szkolna jest w stanie zapewnić im opiekę i zorganizować czas wolny, w sposób wystarczająco dla nich atrakcyjny.

W badanej grupie tylko jedno dziecko wyraziło niezadowolenie: „nie lubię, kiedy moja mama pracuje, bo nie mogę się z nią pobawić”. Jednak takie wyrażenie niezadowolenia z pracy matki nie dotyczy spraw istotnych, tylko formy odpoczynku.

Istotne dla całej grupy jest nastawienie dzieci na to, że kontakty z rodzicami powinny być oparte o formy zabawy i wypoczynku, natomiast nie ma troski o prace wspólne z rodzicami na rzecz całego domu, bądź też wykonywanie czynności i prac dla poszczególnych członków rodziny. Młody wiek dzieci usprawiedliwia tego rodzaju zachowania i poglądy.

Czworo z badanych dzieci udzieliło odpowiedzi niejednoznacznych, jednocześnie akceptując i negując pracę zawodową matki. Akceptacja wynikała z lepszej sytuacji finansowej rodziny, a w jednym przypadku atrakcyjne dla dziecka było przebywanie w miejscu pracy matki. Odpowiedzi negatywne związane były, podobnie jak w grupie akceptującej pracę matki, z małą ilością czasu na wspólne zabawy, ale jedna odpowiedź była wyjątkowo dojrzała i dotyczyła troski o zdrowie matki.

Wszystkie dzieci chciałyby czas z matką poświęcić na zabawy, spacery i inne formy aktywnego i atrakcyjnego wypoczynku. W żadnej wypowiedzi nie pojawiła się chęć pomocy matce w pracach domowych, bądź uczestniczenie w innych czynnościach dla matki lub rodziny.

Dzieci mówią językiem konkretnych zdarzeń

Wypowiedzi uczniów koncentrują się na tym, co można zobaczyć i przeżyć: kupionym przedmiocie, wspólnym spacerze, odbiorze ze szkoły, zabawie albo zmęczeniu mamy. Dziecko rzadko opisuje relację za pomocą abstrakcyjnych pojęć. Jego zdanie o pieniądzach może oznaczać nie tylko zainteresowanie rzeczami, ale również próbę wyjaśnienia, po co dorosły codziennie wychodzi do pracy. Analiza powinna zachować ten konkretny język, a dopiero potem łączyć pojedyncze przykłady w szersze tematy.

Odpowiedź cieszę się, bo mama się cieszy, wnosi inny punkt widzenia niż wskazanie korzyści materialnej. Dziecko zauważa stan emocjonalny rodzica i wiąże jego satysfakcję z własną oceną sytuacji. Z kolei wzmianki o stresie i przemęczeniu pokazują, że najmłodsi obserwują koszt pracy, nawet jeśli nie potrafią nazwać jego przyczyn. Te mniej liczne głosy są ważne, ponieważ poszerzają obraz dominującej odpowiedzi.

Niejednoznaczność nie jest brakiem decyzji

Czworo dzieci jednocześnie akceptuje pracę matki i chciałoby częściej widzieć ją w domu. Taka ambiwalencja jest logiczna: to samo zatrudnienie przynosi rodzinie pieniądze, a zabiera część wspólnego czasu. Zmuszenie odpowiedzi do kategorii pozytywnej albo negatywnej usunęłoby najciekawszą informację. Warto zachować obie części wypowiedzi oraz sprawdzić, jaki warunek oddziela zadowolenie od niezadowolenia.

Także jednoznaczne tak może mieć różne uzasadnienia. Dla jednego dziecka ważne jest utrzymanie rodziny, dla innego drobne zakupy, możliwość odwiedzenia miejsca pracy lub dobry nastrój mamy. Liczenie odpowiedzi porządkuje materiał, ale dopiero analiza powodów pokazuje znaczenie deklaracji. Proporcja trzynaściorga zadowolonych dzieci nie oznacza trzynastu jednakowych doświadczeń.

Marzenia o czasie razem

W proponowanych zajęciach powtarzają się ruch, rozmowa, wyjście z domu i zabawa wymagająca udziału drugiej osoby. Nie są to wyłącznie kosztowne atrakcje. Spacer, sanki czy gra wskazują przede wszystkim na pragnienie niepodzielnej uwagi. Dziecko wyobraża sobie relację poprzez wspólne działanie, dlatego pytanie co chcielibyście robić może ujawniać potrzeby lepiej niż bezpośrednia prośba o ocenę więzi.

Brak spontanicznych propozycji pracy domowej nie musi świadczyć o niechęci do współdziałania. Wynika częściowo z konstrukcji pytania o czas, którego mama miałaby więcej, a więc czas postrzegany jako wolny od obowiązków. Dzieci mogły też uznać, że dorosły pyta o przyjemności. Interpretacja odpowiedzi powinna uwzględniać brzmienie polecenia, wiek badanych i sytuację, w której powstawał tekst.

Jak nie dopowiadać za dziecko

Pojedynczy cytat nie pozwala rozstrzygnąć, czy dziecko jest osamotnione, ani ocenić całej relacji rodzinnej. Zdanie może opisywać konkretny dzień, utrwalone doświadczenie albo chwilowe życzenie. Do mocniejszego wniosku potrzebne jest zestawienie z rozmową, obserwacją i odpowiedziami rodziców. Szczególnej uwagi wymagają sygnały lęku, braku opieki lub odrzucenia, lecz ich wyjaśnienie powinno następować w bezpieczny sposób.

Głos dziecka nie jest dodatkiem do ankiety dorosłych. Pozwala sprawdzić, czy rozwiązania uznawane przez rodziców za wystarczające są podobnie odbierane przez najmłodszych. Jednocześnie badacz powinien powstrzymać się od nadawania dziecięcym słowom znaczeń, których nie potwierdza materiał. Najuczciwsza analiza pokazuje zarówno dominujące tendencje, jak i wyjątki, sprzeczności oraz granice interpretacji.

Dziecko powinno też mieć możliwość odmowy odpowiedzi bez ponoszenia konsekwencji. Milczenie, krótkie zdanie lub zmiana tematu mogą wynikać z nieśmiałości, braku słów albo chęci ochrony prywatności. Badacz nie powinien wypełniać tej luki własnym domysłem. Zapis, że odpowiedź była niejednoznaczna lub nie padła, jest pełnoprawną informacją o przebiegu badania.

Taka ostrożność pozwala zachować różnicę między tym, co dziecko powiedziało, a tym, co dorosły uznał za prawdopodobne.

Przypisy

  1. R. Pawłowska, Rodzina a sieroctwo dziecka, w: Problemy alkoholizmu, 1994, Nr 2, s. 6. ↩
5/5 - (1 głosów)